fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Koronawirus: firmy, które przejęły leasing, wpadły w pułapkę podatkową

Adobe Stock
Cesja leasingu operacyjnego dziś praktycznie uniemożliwia skorzystanie z pomocy np. w spłacie rat.

Nadzwyczajna zmiana otoczenia gospodarczego wywołana pandemią koronawirusa powoduje, że każda firma ratuje się, jak może. Pomoc oferuje nie tylko państwo, ale też poszczególne branże, w tym leasingowa. Niestety, okazuje się, że przez wykładnię przepisów podatkowych z czasów sprzed koronawirusa firmy, które kiedyś pomogły komuś, komu powinęła się noga w biznesie, i w cesji przejęły umowę leasingu operacyjnego, wpadły dziś w podatkową pułapkę.

Czytaj także:

Niefortunna wykładnia

Problem dotyczy popularnego na rynku tzw. leasingu operacyjnego. Jak wyjaśnia Paweł Mazurkiewicz, partner w MDDP, mówiąc najprościej, po zakończeniu umowy leasingu operacyjnego leasingobiorca ma możliwość wykupu np. auta za cenę resztkową.

– W praktyce przedsiębiorca przez określony czas spłaca raty leasingowe, a na koniec może odkupić je nie za wartość rynkową, ale symboliczną kwotę np. 1000 zł. Pozwalają na to przepisy zarówno CIT, jak i PIT. Po cesji umowy, czyli jej przejęciu, warunkiem zachowania tego korzystnego rozwiązania jest zamiana tylko strony umowy. Wynika to z interpretacji indywidualnych wydawanych przez organy podatkowe – tłumaczy Paweł Mazurkiewicz.

W konsekwencji po cesji takiej umowy, żeby skorzystać z odkupu za symboliczną cenę, mogą zmienić się tylko strony umowy. Zdaniem fiskusa kolejne modyfikacje kontraktu oznaczają, że jest to nowa umowa.

I taka wykładnia rzuca cień na sytuację podatników, którzy wpadli w finansowe tarapaty przez wirusa.

– Firmy leasingowe mają świadomość, jaka jest wykładnia przepisów podatkowych dotyczących cesji. I obecnie są zmuszone odmawiać odroczenia rat czy zmiany harmonogramów leasingobiorcom po cesji. Nie mają innego wyjścia, bo wiedzą, że udzielenie pomocy w kontekście dzisiejszej interpretacji przepisów przez organ oznacza, iż nie będą mogli odsprzedać auta za zapisane w umowie np. 500 zł, ale po cenie rynkowej 50 tys. zł – mówi Paweł Mazurkiewicz.

Branża ma świadomość problemu i robi wszystko, żeby go rozwiązać.

– Jesteśmy przekonani, że intencją ustawodawcy nie było pozbawienie leasingobiorców możliwości wsparcia w czasach pandemii. Dlatego wystąpiliśmy do ministra finansów o skorygowanie dotychczasowej wykładni przepisów podatkowych i wydanie interpretacji ogólnej. Takie rozwiązanie zabezpieczyłoby podatników, bo wiązałoby wszystkich urzędników – mówi Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu.

Podkreśla przy tym, że sprawa jest pilna i dotyczy wielu firm.

– Z cesji umów leasingowych korzysta w głównej mierze mały biznes. Najczęściej chodzi o przypadki, gdy jeden przedsiębiorca ratował w ten sposób innego, który wpadł w kłopoty finansowe i nie mógł kontynuować leasingu. Dziś okazuje się, że ten, który pomógł, a przez pandemię sam ma kłopoty finansowe, znalazł się w podatkowej pułapce – zauważa dyrektor Sugajski.

Problem jest i konieczna jest pilna interwencja resortu finansów. Wątpliwości nie ma też Piotr Brodzik, starszy konsultant w dziale prawnopodatkowym PwC.

– To, że dziś leasingobiorcy wpadają w pułapkę, nie wydaje się celowym działaniem ustawodawcy. Czasy pandemii i szybko zmieniające się otoczenie gospodarcze wymagają jednak błyskawicznej reakcji na problemy wynikające z błędów legislacyjnych czy wątpliwości interpretacyjnych. Dzisiaj firmy nie szukają optymalizacji podatkowych, naciąganych interpretacji, ale rozwiązań, które pozwolą im przetrwać – mówi Piotr Brodzik.

Sprawa nie może czekać

Rozwiązanie problemu poprzez wydanie interpretacji ogólnej jest ważne jeszcze z jednego powodu.

– Wiele firm leasingowych, chcąc pomóc klientom w czasach pandemii, maksymalnie uprościło procedury rozpatrywania wniosków o prolongatę rat. Nie można zatem wykluczyć, że część przedsiębiorców, którzy w przeszłości przejęli umowy, mogła już otrzymać odroczenie rat – podkreśla Andrzej Sugajski.

Eksperci są zgodni, że w czasach pandemii państwo musi szybko reagować na problemy podatników, a czasami nawet skorygować podejście do pewnych kwestii, które przez lata wydawało się słuszne.

Z czego wynikają wątpliwości

Zgodnie z interpretacją indywidualną dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 22 listopada 2017 r. w sprawie cesji umowy leasingu operacyjnego (nr 0114-KDIP3-1.4011.316.2017.1), gdy zmieni się strona umowy, to aby można było mówić o zachowaniu podstawowego okresu umowy, inne postanowienia umowy leasingu muszą pozostać te same. W ocenie urzędników, gdy dochodzi jedynie do zastąpienia jednej strony umowy przez inny podmiot, a pozostałe postanowienia, takie jak np. czas trwania umowy czy wartość opłat leasingowych, nie ulegną zmianie, uważa się, że nie dochodzi do przerwania biegu umowy leasingu, ale jedynie do zastąpienia jednej strony tej umowy przez inny podmiot. Zasada ta obowiązuje od 1 stycznia 2013 r. W konsekwencji zdaniem fiskusa, jeżeli oprócz zmiany strony umowy nastąpiły jeszcze inne zmiany, to umowa taka jest oceniana dla celów podatkowych jako zupełnie nowa umowa leasingu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA