Podatek dochodowy

Ograniczenia kosztowe CIT

123RF
Mimo zapowiedzi resort finansów wciąż nie przygotował przepisów o porozumieniach pozwalających obejść zapory dla sztucznych kosztów.

Już od niemal czterech miesięcy obowiązują ograniczenia kosztowe w CIT, dotyczące wielu usług (w tym doradczych i reklamowych), świadczonych między powiązanymi firmami. Do kosztów nie można zaliczyć więcej niż 3 mln zł lub – mówiąc w uproszczeniu – 5 proc. dochodu. To zapora dla sztucznych optymalizacji. Od takich szykan można się uwolnić, jeśli zawrze się z fiskusem porozumienie cenowe. Ministerstwo Finansów obiecywało wprowadzenie przepisów umożliwiających stosowanie takiej furtki.

Z pierwszych zapowiedzi resortu wynikało, że nowa procedura pozwoliłaby dość szybko, bo w ciągu trzech miesięcy, takie porozumienie zawrzeć.

Ryzyko wstrzyma inwestycje

Tymczasem nie ma ani przepisów, ani nawet ich projektu. Z nieoficjalnych informacji z resortu finansów wiadomo, że wciąż nie ma porozumienia między różnymi departamentami co do tego, jak te przepisy miałyby wyglądać.

Eksperci podatkowi są taką sytuacją coraz bardziej zaniepokojeni, zwłaszcza że wprowadzone z początkiem roku ograniczenia kosztowe (zawiera je art. 15e ustawy o CIT) dotyczą dużych firm o poważnym wpływie na całą gospodarkę. Jak zauważa Piotr Wiewiórka, doradca podatkowy i partner w PwC, przepisy te często dotyczą sektorów gospodarki inwestujących milionowe kwoty w innowacje.

– Jeśli firmy te będą miały wątpliwości, czy organy podatkowe nie podejmą prób kwestionowania kosztów nabywanych od powiązanych podmiotów usług, to mogą się wstrzymać z decyzjami inwestycyjnymi, a to może przełożyć się na wyniki całej gospodarki – przewiduje ekspert.

W takiej sytuacji, na bazie istniejących przepisów, są dwie drogi wyjścia. Po pierwsze, ograniczyć do 3 mln zł koszty usług podlegających ograniczeniom. Z biznesowego punktu widzenia mogłoby to jednak oznaczać samobójstwo dla wielu dużych firm. Można się też starać o porozumienie cenowe na bazie istniejących już procedur o tzw. porozumieniach w sprawie cen transakcyjnych, zwanych APA (od ang. Advanced Price Arrangements).

Jednak na jego wydanie trzeba dziś czekać rok, a przy tym zapłacić 100–200 tys. zł.

– Jednak wobec ogromnego zainteresowania sprawą resort finansów może nie mieć wystarczających zasobów kadrowych, by poradzić sobie z napływem wniosków – ocenia Wiewiórka.

Slajdy zamiast projektu

Ministerstwo Finansów oczywiście zdaje sobie sprawę z takiej sytuacji, dlatego chce znacznie uprościć procedurę wydawania porozumień. Nazwało je nawet roboczo „uAPA", gdzie litera „u" oznacza uproszczenia. Jak dotychczas ujawniono jednak tylko ogólne założenia przyszłej procedury uzyskiwania uAPA. Ma to być procedura bazująca na oświadczeniach podatnika, a nie na szczegółowej analizie cen usług świadczonych wewnątrz grupy kapitałowej. Podatnicy ubiegający się o uproszczone porozumienie nie będą musieli też dostarczać prognoz finansowych. Decyzja potwierdzająca porozumienie ma być wydana na pięć lat. Jej adresaci mieliby uiszczać opłatę za wydanie uAPA, jednak znacznie niższą od opłat za standardowe APA. Takie założenia przedstawiono podczas zwołanego przez MF Forum Cen Transferowych 12 kwietnia. Miały formę jedynie prezentacji slajdów, a nie konkretnego projektu ustawy.

Eksperci podkreślają, że nowe przepisy, jeśli mają być skuteczne, powinny rzeczywiście uprościć procedurę. – Sprawniejszemu wydawaniu decyzji może posłużyć wprowadzenie zasady, że jeśli wniosek podatnika pozostanie nierozpatrzony w określonym czasie, oznacza to milczącą zgodę na stan podany we wniosku – postuluje Jarosław Ziółkowski, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers.

Jego zdaniem, jeśli niektóre usługi, w tym finansowe, wymagają aprobaty innych organów (takich jak Komisja Nadzoru Finansowego), to warto, by MF nie dublowało czynności wykonanych przez te organy.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.rochowicz@rp.pl

Opinia

Sylwia Rzymkowska, doradca podatkowy prezes Centrum Cen Transferowych

Staje się coraz bardziej prawdopodobne, że w 2018 r. nie będzie wydane żadne uproszczone porozumienie cenowe. Gdyby nawet stosowny projekt ustawy trafił do Sejmu wiosną, to uchwalono by ją jesienią, a weszłaby w życie dopiero pod koniec roku. W takiej sytuacji podatnicy nabywający usługi objęte ograniczeniami z art. 15e ustawy o CIT powinni raczej starać się o interpretacje indywidualne dotyczące ich konkretnej sytuacji lub wszcząć procedurę uzyskiwania porozumienia cenowego w obecnym kształcie. Brak działania oznacza ograniczenie kosztów lub niepewność w tym zakresie. Dla dużych podmiotów może to oznaczać realną podwyżkę efektywnej stopy podatkowej o kilka punktów procentowych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL