fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Jednoosobowe firmy: masowa weryfikacja firm

123rf
Weryfikacja przedsiębiorców posłuży uporządkowaniu rynku pracy – zapewnia resort finansów.

Zapowiedzi masowej weryfikacji działalności jednoosobowych firm zyskały nazwę testu przedsiębiorcy. Wielu z nich nabrało jednak obaw, że straci prawo stosowania 19-procentowej liniowej stawki PIT. Ale Ministerstwo Finansów, którego urzędnicy ujawnili te plany, dystansuje się od określenia test.

Swoboda niezagrożona

– Chodzi nam o ucywilizowanie rynku pracy, a ewentualne skutki fiskalne będą uboczne – powiedział „Rzeczpospolitej" Paweł Jurek, rzecznik Ministerstwa Finansów. Resort nie podaje na razie szczegółów metod lub zakresu weryfikowania, czy osoby wykonujące działalność tylko dla jednego podmiotu są rzeczywiście przedsiębiorcami czy tylko samozatrudnionymi.

„Docelowe regulacje w tym zakresie powinny ograniczać arbitraż podatkowy i dualizm rynku pracy, a jednocześnie minimalizować ingerencję w swobodę wyboru modelu, w którym przedsiębiorcy prowadzą swoją aktywność gospodarczą" – tak resort napisał w odpowiedzi na pytanie o swoje zamiary co do testu.

Tyle zapowiedzi władz – na razie dość mglistych. Eksperci pytani przez „Rzeczpospolitą" wskazują, ze rzetelna weryfikacja tego, czy ktoś jest przedsiębiorcą, nie może być dokonana „z automatu". To prawda, bazy danych fiskusa, oparte na informacjach z plików JPK_VAT, pozwalają dość szybko wyłapać jednoosobowe firmy, które wystawiają faktury tylko dla jednego podmiotu.

– Samo stwierdzenie takiego faktu nie przesądza jednak o tym, że dana osoba nie prowadzi działalności gospodarczej – przypomina Joanna Stolarek, doradca podatkowy w kancelarii Ożóg Tomczykowski. I wskazuje, że istotę takiej działalności definiuje ustawa o PIT. Polega m.in. na ponoszeniu ryzyka gospodarczego, niepodleganiu kierownictwu zleceniodawcy czy też swobodzie wyboru czasu i miejsca świadczenia usług.

Praktyka biznesu pokazuje bowiem, że zdarzają się przypadki, w których jednoosobowi przedsiębiorcy pracują na wyłączność jednego zleceniodawcy, ale nie oznacza to, że ich relacja z takim podmiotem jest podobna do stosunku pracy.

W takiej sytuacji jest pani Joanna (nazwisko znane redakcji), wizażystka pracująca na potrzeby telewizji i wytwórni filmowych.

– W trakcie realizacji filmu muszę być przez kilka tygodni w pełni dyspozycyjna dla ekipy na planie. Po kilku tygodniach czy miesiącach praca jednak się kończy i mogę przyjąć zlecenie od innej wytwórni – wyjaśnia.

Podobnie działają jednoosobowe firmy informatyczne.

– Takich sytuacji jest wiele, a charakter relacji biznesowych należałoby badać oddzielnie dla każdego przypadku – sugeruje Anna Misiak, doradca podatkowy i partner w MDDP. Przypomina ona, że już wielokrotnie władze skarbowe wydawały interpretacje przepisów o PIT potwierdzające, że podatnik ma prawo wyboru, w jakiej formie zwiąże się ze zleceniodawcą: umową zleceniem czy o dzieło, umową o pracę czy świadczeniem usług w ramach biznesu.

Czy gra warta świeczki

MF zapowiada, że konkretne rozwiązania mają być ustalone z innymi resortami oraz z Radą Dialogu Społecznego. Tymczasem eksperci sugerują, by władze ogólnie zastanowiły się nad sensownością wprowadzania nowego narzędzia.

– Przecież jeśli jednoosobowy przedsiębiorca płaci liniowy PIT, a przy tym jego zleceniobiorca nie ponosi kosztów zatrudniania pracowników i dzięki temu może się lepiej rozwijać, to taka sytuacja może być dla gospodarki korzystna – twierdzi Andrzej Taudul, doradca podatkowy i partner w kancelarii Paczuski Taudul. Jego zdaniem, gdyby tworzyć nowe narzędzia zwalczania nadużyć na tle samozatrudnienia, to trzeba by się skupić na sprawdzaniu, jak rzeczywiście wygląda relacja między zlecającym a wykonującym pracę, a nie tylko opierać się na brzmieniu umów.

Marek Jarocki doradca podatkowy, partner w EY

Zbyt restrykcyjny test wykluczający prawdziwych przedsiębiorców, którzy może jednak nie wpasowują się w standardowy wizerunek, może przynieść straty w skali makro. W praktyce regułą jest, że jednoosobowi przedsiębiorcy, którzy świadczą stałe usługi nawet dla ograniczonego grona odbiorców, w naturalny sposób rozumują tak jak osoby prowadzące szeroką działalność gospodarczą. Częściej niż pracownicy, czasem całą dobę, myślą o rozwoju swojej firmy, niekiedy nawet podświadomie zauważają okazje do kolejnych zleceń, przeszukują lub po prostu trafiają na ogłoszenia i przetargi, zauważają nisze rynkowe. Jednym słowem, częściej wykazują mniej lub bardziej uświadomione zachowania typowe dla dużych i aktywnych przedsiębiorców. To są właśnie współautorzy sukcesu gospodarczego ostatnich lat. Gdyby takich przedsiębiorców pozbawić ich statusu, godziłoby to w ich sposób myślenia i działania, a w dalszej kolejności w najważniejszą dla gospodarki przedsiębiorczość.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA