fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Koronawirus: wstrzymanie zaliczek na PIT od wynagrodzeń w ustawie antykryzysowej

Adobe Stock
Pracodawcy mogą odprowadzić podatek od marcowych wynagrodzeń dopiero za dwa miesiące.

Uchwalona przez Sejm ustawa antykryzysowa odracza termin zapłaty zaliczek na podatek od pracowniczych pensji. Ale wejdzie w życie najwcześniej 1 kwietnia. Czy ulga dotyczy też wynagrodzeń wypłaconych w marcu?

– Nowe przepisy mówią o zaliczkach na podatek pobranych w marcu i kwietniu. Jeśli więc wynagrodzenie jest przekazywane w marcu, powinno zostać pomniejszone, na normalnych zasadach, o zaliczkę na PIT. Czyli wypłacone bez kwoty podatku. Z obecnych przepisów wynika, że zaliczkę powinno się odprowadzić do 20 kwietnia. Jeśli ustawa antykryzysowa wejdzie w życie, pracodawca będzie miał czas do 1 czerwca – tłumaczy Artur Kowalski, doradca podatkowy, współwłaściciel kancelarii podatkowo-rachunkowej.

Czytaj też:

Składki zostają w firmie

– Do tego dochodzi zwolnienie ze składek ZUS w firmach zatrudniających do dziewięciu osób. Załóżmy, że przedsiębiorca ma jednego pracownika. Pensja brutto wynosi 5 tys. zł. Na rękę dostaje on około 3,5 tys. zł. Od wynagrodzenia wypłaconego w marcu, także wtedy, gdy jest należne za luty, w ogóle nie trzeba odprowadzać składek, potrzebny jest tylko wniosek do ZUS. Natomiast zaliczkę na PIT należy zapłacić do 1 czerwca – wyjaśnia Alicja Borowska-Woźniak, kierownik działu kadr i płac w biurze rachunkowym ASCS-Consulting.

Podobnie będzie z wynagrodzeniami wypłaconymi w kwietniu. Ulga w PIT jest tu jednak iluzoryczna. Termin wpłaty do urzędu skarbowego zaliczki od kwietniowej pensji upływa 20 maja, przesunięcie go na 1 czerwca niewiele firmom pomoże.

Wniosek o odroczenie bądź umorzenie

A co z następnymi wynagrodzeniami?

– Na razie pracodawcom pozostaje możliwość wnioskowania o odroczenie terminu odprowadzenia zaliczki albo w ogóle jej umorzenie, jeśli stanie się już zaległością podatkową – mówi Artur Kowalski. Dodaje, że w obecnej sytuacji urzędy skarbowe powinny wyrozumiale podchodzić do takich wniosków.

Z ustawy antykryzysowej wynika, że odroczenie terminu płatności dotyczy nie tylko zaliczek od pracowników, ale także osób na zleceniu czy umowie o dzieło. Ulga ma jednak warunek. Odroczenie może zastosować tylko firma, która poniosła negatywne konsekwencje ekonomiczne epidemii Covid-19.

– Nie wiadomo, jak fiskus będzie to oceniał. Każda firma inaczej bowiem odczuwa skutki epidemii – mówi Alicja Borowska-Woźniak.

– Z uzasadnienia do projektu ustawy antykryzysowej wynika, że celem odroczenia zaliczek jest zapewnienie płynności finansowej firmom, aby ochronić miejsca pracy. Nie wyobrażam sobie, żeby skarbówka mogła kwestionować prawo do ulgi, tym bardziej że nie zwalnia z zapłaty zaliczek, lecz tylko przesuwa termin – mówi Artur Kowalski.

Przypomnijmy, że w tym roku PIT według skali wynosi 17 i 32 proc. Pracodawca stosuje wyższą stawkę, jeśli dochody pracownika przekroczą 85 528 zł. W poprzednich latach wyższą zaliczkę pobierał dopiero od wynagrodzenia z miesiąca następującego po przekroczeniu limitu dochodów. W tym roku musi ją potrącić już za miesiąc, w którym przekroczono próg. Kwota ponad limit jest opodatkowana 32-proc. PIT. Pracodawca musi więc podzielić dochód z miesiąca, w którym przekroczono limit, i opodatkować każdą część właściwą stawką. Trzeba o tym pamiętać, bo to płatnik odpowiada za prawidłowe rozliczenie zaliczki na PIT pracownika.

Wolno zmienić zasady rozliczenia

Ustawa antykryzysowa w wersji uchwalonej przez Sejm nie odracza zaliczek płaconych przez samych przedsiębiorców. Mogą oni natomiast zmienić sposób ich obliczania. Jeśli płacili do tej pory uproszczone (liczone od dochodów z poprzednich lat), a teraz przestało im się to opłacać, mogą ustalać je na podstawie bieżących dochodów. Dotyczy to tylko małych podatników.

Pakiet antykryzysowy wprowadza też inne preferencje, np. nowe zasady rozliczania strat. Będą także nowe ulgi dla firm, które włączyły się w walkę z koronawirusem.

W poniedziałek ustawą antykryzysową zajmował się Senat.

Etap legislacyjny: przed rozpatrzeniem stanowiska Senatu przez Sejm

Radosław Żuk, doradca podatkowy, partner w ECDP TAX

Ustawa antykryzysowa przewiduje przesunięcie marcowej i kwietniowej zaliczki do 1 czerwca. To zbyt krótki termin. Wiele firm znalazło się w trudnej sytuacji finansowej i nie sądzę, żeby polepszyła się już za dwa miesiące. Zauważmy też, że zaliczkę pobraną w kwietniu generalnie trzeba przekazać fiskusowi do 20 maja. Co to za ulga, że można ją wpłacić kilkanaście dni później? Uważam, że wszystkie terminy podatkowe powinny być wydłużone o czas trwania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii. Ustawodawca nie powinien wprowadzać dat końcowych. Nikt bowiem nie wie, kiedy skończy się epidemia. Zbędny jest też warunek „poniesienia negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu Covid-19". Każda firma ma przecież inną sytuację, a tak niejasne kryterium ulgi może spowodować tylko niepotrzebne spory z fiskusem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA