fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Zakup biletu na samolot bez pobierania CIT

123RF
Dominika Dragan-Berestecka doradca podatkowy w kancelarii Chmieliński & Żemantowski

Fiskus chce, aby firma, która kupuje bilet lotniczy od zagranicznego przewoźnika (nawet za pośrednictwem polskiego biura podróży), odprowadzała 10 proc. CIT (tzw. podatek u źródła). Czy da się tego uniknąć?

Dominika Dragan-Berestecka: Faktycznie, skarbówka uważa, że nawet wtedy, gdy bilety od zagranicznego przewoźnika kupuje się za pośrednictwem agentów mających siedzibę w Polsce, to i tak obowiązek pobrania podatku u źródła ciąży na kliencie. Urzędnicy argumentują, że agent działa w imieniu i na rzecz ostatecznego nabywcy. I to właśnie ten ostateczny nabywca, czyli firma, która na potrzeby swojej działalności nabywa bilety, musi rozliczyć podatek u źródła. Warto podkreślić, że podatek ten musi pokryć z własnych środków, bo potrącając go z ceny biletu, nie zapłaci pełnej kwoty w i efekcie go nie otrzyma.

Tego obowiązku można uniknąć, gdyż umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania przewidują, że zyski przedsiębiorstw lotniczych są opodatkowane w państwie siedziby przewoźnika. Warunkiem jest jednak posiadanie certyfikatu rezydencji.

To musi być oryginał czy wystarczy kopia?

Tu też jest problem. Certyfikatem rezydencji jest urzędowy dokument wydany przez władze podatkowe danego kraju. Urzędy skarbowe stoją zatem na stanowisku, że warunek ten spełnia jedynie oryginał certyfikatu. Takim dokumentem nie jest skan czy kopia (chyba że jest poświadczona przez notariusza za zgodność z oryginałem).

Niestety, uzyskanie oryginału certyfikatu rezydencji zagranicznych przewoźników lotniczych, np. Lufthansy, SAS Airlines czy Aerofłotu, jest trudne, a czasami wręcz niemoż- liwe. Przedstawiciele tych firm w Polsce dysponują jedynie skanem certyfikatu (taki doku- ment chętnie i bez problemu udostępniają). Trudno zresztą sobie wyobrazić, aby wszystkim, którzy wystąpią z prośbą o oryginał, taki dokument był przekazywany. Z takim wnios- kiem do jednego przewoźnika mogłoby występować po kilkaset osób dziennie.

W praktyce firmy nie pobierają w takich sytuacjach podatku u źródła, dysponując kopiami certyfikatów. Dopóki jednak skarbówka nie uzna ich za urzędowy dokument, grozi to sporem z urzędem.

Niedawno w sprawie podatku u źródła od biletów lotniczych wypowiedział się WSA w Rzeszowie. Czy ten wyrok jest korzystny dla podatników?

Sąd w Rzeszowie orzekł, że spółka, która kupuje bilety lotnicze zagranicznych linii lotniczych za pośrednictwem polskiego podmiotu, nie pełni funkcji płatnika podatku u źródła. Nie dokonuje bowiem wypłaty na rzecz zagranicznego przedsiębiorstwa żeglugi powietrznej. Obowiązek rozliczenia podatku ciąży w tej sytuacji na pośredniku.

Sąd, kierując się wykładnią celowościową art. 26 ust. 1 ustawy CIT, wyszedł naprzeciw problemom wielu firm związanym z koniecznością poboru podatku u źródła i pozyskiwaniem certyfikatów rezydencji zagranicznych przewoźników. Podkreślił w wyroku, że: „Uzależnienie funkcji płatnika od dokonywania wypłat, a co za tym idzie, obciążenie obowiązkami płatnika stosunkowo wąskiej i wyspecjalizowanej grupy podmiotów pośredniczących w zawieraniu umów przewozu z przedsiębiorstwami zagranicznymi, jawi się jako racjonalny zabieg ustawodawcy (...) uzyskanie certyfikatu rezydencji podmiotu zagranicznego jest mniej skomplikowane dla stałego profesjonalnego współpracownika, aniżeli byłoby dla okazjonalnego klienta" (I SA/Rz 1162/15). Miejmy nadzieję, że skarbówka zaakceptuje to stanowisko, gdyż jest ono korzystne dla wielu podatników będących klientami zagranicznych linii lotniczych.

—rozmawiał Przemysław Wojtasik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA