fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Wydatki na akcje marketingowe firmy coraz trudniej zaliczyć w koszty

Adobe Stock
Fiskus neguje firmowe wydatki na pikniki, szkolenia i wyjazdy z klientami. Sądy przyznają mu rację.

Odwieczne spory o rozliczanie wydatków na promocję firmy coraz częściej kończą się przegraną przedsiębiorców. Pokazują to dwa ostatnie wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych, pierwszy w sprawie pikniku zdrowotnego, drugi szkolenia i wyjazdu z klientami do muzeum.

– Przedsiębiorcy od lat mają problemy z rozliczaniem wydatków na różnego rodzaju imprezy i akcje marketingowe. Urzędnicy doszukują się w nich budowania wizerunku firmy, a to jest wyłączona z podatkowych kosztów reprezentacja. A sądy coraz częściej stają po stronie fiskusa – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax.

Czytaj też:

Zasady odliczania kosztów na usługi marketingowe

Wydatki na akcje promocyjne w kosztach, gdy bonusami zarządza pośrednik

Selekcja gości

Przekonała się o tym spółka, która wdrożyła program propagowania zdrowego stylu życia. Promuje aktywność fizyczną, dietetyczne odżywianie, walkę z nałogami. Organizuje pikniki „Żyj zdrowo". Oprócz pracowników i ich rodzin zaprasza inne osoby, m.in. ze wspieranych organizacji: harcerzy, ratowników oraz podopiecznych fundacji charytatywnej. Na imprezie jest pokaz udzielania pierwszej pomocy, akcja zbiórki krwi, porady na temat zdrowego odżywiania, można też pograć w piłkę.

Spółka podkreśla, że celem pikniku jest promocja i reklama. Ma przynieść jej wymierne korzyści w prowadzonej działalności gospodarczej. Dlatego chce rozliczyć całość wydatków na imprezę w podatkowych kosztach.

Nic z tego. Fiskus uznał, że zaproszenie osób z ZHP, Grupy Ratownictwa PCK czy fundacji nie przekłada się na przychody spółki. Poniesione na nie wydatki trzeba więc wyłączyć z kosztów.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach początkowo stanął po stronie spółki, ostatecznie jednak, rozpatrując ponownie sprawę po wyroku NSA, uznał, że rację miała skarbówka. Potwierdził, że udział wymienionych osób w pikniku nie ma związku z przychodami organizatora (sygn. I SA/Gl 1331/18).

Do fabryki i muzeum

Spór z fiskusem przegrała też spółka, która jest autoryzowanym dilerem samochodów. Organizuje spotkania dla obecnych oraz potencjalnych klientów służące promocji sprzedawanych aut. Między innymi całodniowe szkolenia z doskonalenia techniki jazdy. Są na nich prezentowane zalety samochodów, klientom jest zapewniany transport i poczęstunek.

Spółka zaprasza też kontrahentów do Niemiec, gdzie jest fabryka samochodów i muzeum marki. Zapoznawani są z procesem produkcyjnym, a także ewolucją stosowanych w pojazdach rozwiązań technicznych. Podczas spotkań z klientami przygotowywane są dla nich spersonalizowane oferty sprzedaży, tworzona jest też mobilna strefa konsultacyjna, w której konfigurowany jest wybrany model auta. Jeśli kontrahent zdecyduje się na zakup, otrzymuje specjalny rabat.

Czy spółka może zaliczyć wydatki do podatkowych kosztów? Fiskus uznał, że nie. Szkolenia oraz wizyty w Niemczech są bowiem wyłączoną z kosztów reprezentacją (mimo że na spotkaniach są też elementy reklamowe).

Co na to sąd? Potwierdził, że spółka poprzez szkolenia oraz wyjazdy kreuje swój wizerunek i prestiż, co wpływa na pozytywne postrzeganie przez klientów. Jest to wyłączona z podatkowych kosztów reprezentacja (wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, sygn. I SA/Gd 1068/18).

Każdy ma swoje zdanie

– Restrykcyjne podejście fiskusa i sądów zmusza firmy do układania scenariusza akcji marketingowych w taki sposób, aby dominowały w nich działania mające zachęcić uczestników do konkretnych zakupów, np. konkursy. Nie zawsze jednak jest to możliwe, w wielu akcjach chodzi przecież o ogólną reklamę firmy i jej działalności – mówi Beata Hudziak. Dodaje, że największym problemem przy rozliczaniu imprez jest niepewność. Dla jednego urzędnika mogą bowiem być promocją, dla innego wyłączoną z kosztów reprezentacją.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Piotr Wołkowicz, radca prawny, menedżer w ALTO

Opisane sprawy wyraźnie pokazują, że ani skarbówka, ani sądy nie rozumieją podstawowych zasad prowadzenia biznesu. Przecież firmy organizują akcje marketingowe przede wszystkim po to, aby zwiększyć swoją sprzedaż. Bez względu na to, czy jest to szkolenie dla klientów czy piknik dla lokalnej społeczności. Główny cel jest jasny: reklama i promocja działalności organizatora. A to, że przy okazji uda się zrealizować jakąś szczytną ideę, jak propagowanie zdrowego stylu życia, powinno się urzędnikom spodobać. Przecież firmy organizujące różnego rodzaju społeczne akcje, np. sprzątanie lasu, w pewnym sensie wyręczają państwo. Warto także podkreślić, że coraz surowsze stanowisko fiskusa i sądów sprawia przedsiębiorcom duże problemy praktyczne. Jak mają bowiem podzielić, tak jak nakazano w jednej z opisanych spraw, wydatki na uczestników pikniku? Czy mają robić listę obecności?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA