fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Tarcza antykryzysowa: ulga składkowa w ZUS zwiększa podatek pracodawcy

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Firma, która skorzysta ze zwolnienia ze składek ubezpieczeniowych, nie zaliczy całego wynagrodzenia pracowników do kosztów PIT/CIT.

Niemiła niespodzianka dla pracodawców korzystających z wprowadzonego przez ustawy antykryzysowe zwolnienia z pracowniczego ZUS. Fiskus nie ma już wątpliwości: niezapłacone składki nie mogą być podatkowym kosztem.

– Powoduje to, że korzyść finansowa z ulgi jest mniejsza. Załóżmy, że spółka płacąca 19 proc. CIT zaoszczędziła 10 tys. zł na składkach. Przez to, że nie wrzuci ich w koszty, odprowadzi o 1,9 tys. zł większy podatek – tłumaczy Alicja Borowska-Woźniak, kierownik działu kadr i płac w biurze rachunkowym ASCS-Consulting.

O rozliczanie wynagrodzeń przez firmy korzystające z ulgi w ZUS zapytaliśmy na początku kwietnia Krajową Informację Skarbową. Wtedy powiedziano nam, że nie ma jeszcze ostatecznego stanowiska w tej sprawie. Teraz fiskus jest już pewien: pracodawca może wrzucić w koszty tylko część pensji, bez składek. Zarówno tych potrącanych z wynagrodzenia pracownika, jak i płaconych dodatkowo przez pracodawcę – twierdzi Krajowa Informacja Skarbowa.

Czytaj też: Firma zyska na składkach, ale straci na podatku

– Kosztem uzyskania przychodów pracodawcy będzie więc tylko kwota wypłacana pracownikowi plus zaliczka na PIT – mówi Alicja Borowska-Woźniak. Przypomina, że firmy, które zatrudniają do dziewięciu osób, mogą przez trzy miesiące w ogóle nie płacić za nich składek. A przedsiębiorstwa zatrudniające od 10 do 49 ubezpieczonych mają prawo do 50-proc. ulgi.

Ze zwolnienia mogą też korzystać jednoosobowe firmy. Także u nich ZUS-owska ulga spowoduje zapłatę większego podatku.

Przedsiębiorca może bowiem odliczyć tylko składki zapłacone: zdrowotną od podatku, a na ubezpieczenia społeczne od dochodu. Jeśli skorzysta ze zwolnienia, nie ma prawa do odliczenia. Nie wrzuci też składek na ubezpieczenia społeczne w koszty. W efekcie zapłaci wyższy podatek. Przez to korzyść ze zwolnienia z ZUS się obniża. Szerzej pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej” z 7 kwietnia.

Z informacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 27 kwietnia wynika, że przedsiębiorcy złożyli już 1,2 mln wniosków o zwolnienie z ZUS.

– Jest problem, bo nie dostają decyzji potwierdzających prawo do zwolnienia. A na kontach na profilu ZUS PUE niezapłacone składki widnieją jako zaległość. To niekomfortowa sytuacja. Przedsiębiorcy nie wiedzą chociażby, czy mają prawo do zasiłku chorobowego. Poza tym, składając wnioski o inne wsparcie, np. pożyczkę, muszą zadeklarować, czy już korzystają z pomocy publicznej. Są wątpliwości, co wpisać we wniosku, skoro nie dostali decyzji z ZUS potwierdzającej zwolnienie – mówi Alicja Borowska-Woźniak.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

 Joanna Narkiewicz-Tarłowska, doradca podatkowy, dyrektor w PwC

Zwolnienie z ZUS nie zmieniło zasadniczo sposobu obliczania pracowniczych wynagrodzeń. Pracodawca nadal musi potrącić z pensji składki. Różnica jest taka, że nie odprowadza ich do ZUS. Pracownik dostaje na rękę tyle samo, ale pracodawca faktycznie wydaje mniej na jego wynagrodzenie. Mniej zaliczy też do swoich kosztów, co spowoduje, że zapłaci większy podatek.
To obniża ekonomiczną korzyść z ulgi w ZUS. Trudno jednak oczekiwać, że pracodawca wrzuci w koszty wydatki, których faktycznie nie poniósł.
Warto też podkreślić, że zwolnienie ze składek nie stanowi dla firmy podatkowego przychodu. Ani w PIT, ani w CIT. Wyraźnie to wynika z ustaw antykryzysowych.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA