fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pływanie

Katinka Hosszu we władzy męża

Katinka Hosszu zdobyła w Rio trzy złote medale olimpijskie i jeden srebrny.
PAP/EPA, Patrick B. Kraemer
Węgierka Katinka Hosszu i jej trener Shane Tusup to kontrowersyjna para. Ona zdobywa medale, zarabia pieniądze, a jego nazywają katem.

Skacze, krzyczy, zaciska pięści. Oglądanie Shane'a Tusupa bywa bardziej zajmujące niż śledzenie kolejnych nawrotów Katinki. Bo choć to jego żona bije rekord za rekordem, największy show robi on.

Tusup, Amerykanin węgierskiego pochodzenia, ustępuje jedynie Bertowi le Closowi, ojcu południowoamerykańskiego olimpijczyka z Londynu, Chada, który podczas wyścigów syna płacze i rwie włosy z głowy, a z radości skacze po trybunach. Tusupowi nie wypada. Na pływalni jest nie mężem, ale trenerem. Ci, którzy go znają, powiedzieliby, że to Shane w wersji zen.

Właśnie w porywczym charakterze Tusupa komentatorzy upatrują źródeł sukcesu Hosszu – perfekcjonistka trafiła na zamordystę, dla którego nigdy nie jest wystarczająco dobra. I walczą tak ze sobą – on podnosi poprzeczkę do poziomu, jakiego nie osiągnęła jeszcze żadna pływaczka, ona ją przeskakuje, a świat patrzy oniemiały.

Hosszu, nazywana żelazną damą basenu, trzykrotna mistrzyni olimpijska, 16-krotna rekordzistka globu, królowa morderczych dystansów i wymagającego absolutnej perfekcji stylu zmiennego, poznała Shane'a na Uniwersytecie Południowej Kalifornii.

Ona, nadzieja węgierskiego pływania, przyjechała tam studiować psychologię i trenować pod okiem Dave'a Salo, autora sukcesów Lenny'ego Krayzelburga, Hayley Anderson czy Jasona Lezaka.

On, dość przeciętny grzbiecista tamtejszej drużyny pływackiej i student ostatniego roku fizjologii, myślał, co robić po zakończeniu kariery. Kiedy się poznali, Hosszu kaleczyła angielski i miała trudności z pogodzeniem nauki z karierą sportową. Do Los Angeles wysłali ją najbliżsi – tata, były mistrz koszykówki, i dziadek, pod którego okiem trenowała do 13. roku życia.

Pływać nauczyła się szybciej, niż chodzić, a regularne treningi zaczęła wcześniej niż inne dzieci, bo w rodzinie Hosszu nie wypadało nie zostać mistrzem. Starszy brat Gergely jest koszykarzem w lidze niemieckiej, a młodszy, Adam, trenuje futsal. Ameryka, która miała zrobić z niej mistrzynię, wpędziła ją jednak w depresję. Kiedy dzwoniła do mamy z płaczem, że nie da sobie rady, usłyszała, że ma wytrzymać do świąt. Do tego czasu Katinka zdążyła się jednak oswoić ze Stanami i cztery razy odmówić Tusupowi randki.

Z igrzysk w Londynie (2012), swoich trzecich, po raz kolejny wróciła bez medalu. W wyścigu na 400 m stylem dowolnym była faworytką, startowała jako mistrzyni świata z roku 2009, była pewna złota, ale dopłynęła czwarta. W dodatku na 200 m zmiennym była ósma, a na 200 m motylkiem – dziewiąta.

W samolocie usłyszała od Shane'a, wówczas już kandydata na męża, że „być może to najlepsza rzecz, jaka mogła jej się przydarzyć", i nie odzywała się do niego przez następne 24 godziny. Potem przez miesiąc nie wychodziła z pokoju, aż Tusup, zmęczony wyciąganiem jej z depresji, postawił ją przed lustrem, kazał spojrzeć na siebie i powiedział: – Najgorsze już się stało. Byłaś o włos od medalu, ale go nie zdobyłaś. Mimo to żyjesz, ja nie odszedłem, twoja rodzina nadal cię kocha i prawdopodobnie w życiu nie doświadczysz już nic tak przykrego. Zadziałało. Tusup, poślubiony niedługo później na plaży na Seszelach, został trenerem Hosszu.

Trenerem albo, jak wolą niektórzy: katem. – Mój mąż jest trudny – zwykła mawiać Katinka. Ale zdaniem jej znajomych to eufemizm. Jessica Hardy, olimpijka, która trenowała z Katinką, przyznała w wywiadzie dla „New York Timesa", że widziała wiele niewłaściwych zachowań Tusupa. „Inni trenerzy też potrafili traktować nas źle, ale on przekracza wszelkie granice, wręcz mnie przeraża".

Ale Shane nie popuszcza. To on, były grzbiecista, po Londynie pomógł Katince doprowadzić do perfekcji pływanie na plecach. On też nauczył ją pływać szybciej i więcej. O treningach tej pary krążą legendy, ich intensywność budzi strach nawet u najbardziej zdeterminowanych. Katinka i Shane spędzają ze sobą całe dnie,zarówno na pływalni, jak i w siłowni, nie mówiąc już o domu.

Efekt? 62 medale międzynarodowych imprez mistrzowskich. 16 rekordów świata. Cztery medale olimpijskie w Rio – trzy złota – na 100 m stylem grzbietowym oraz 200 i 400 m stylem zmiennym oraz srebro na 200 m stylem grzbietowym. A także ponad milion dolarów, zarobionych na kontraktach reklamowych i nagrodach. Katinka w szalonym tempie przemierza świat, startuje wszędzie tam, gdzie można dobrze zarobić. Osiąga wyniki, które przekraczają granice ludzkiej wyobraźni i... wytrzymałości.

Nie dziwi, że zawodniczkę, która na zawodach w Dubaju stawała na słupku 26 razy, podejrzewa się o doping. Z kontroli wychodzi jednak czysta. Tusup miał kiedyś powiedzieć, że tego, co wypisują o rzekomym dopingu Katinki, nie będzie prostował, bo wolność słowa gwarantuje amerykańskim dziennikarzom konstytucja. A on i tak wie swoje.

Pytana o sekret swojego sukcesu, Katinka odpowiada: – Jesteśmy inni, jesteśmy dziwni, ale to działa. Dave Salo, trener, dla którego pojechała do Stanów, powiedział, że Katinka to jedna z najbardziej pracowitych osób, jakie spotkał w życiu. Kiedyś miała problem tylko w siłowni, przy podnoszeniu ciężarów. Przy Shanie to się zmieniło. Mąż uczynił z niej żelazną damę.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: karolina.kowalska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA