fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orban, czyli Chavez nad Dunajem

...oraz na ulicach Budapesztu
AFP
W sercu Europy istnieje kraj, w którym wolność mediów jest duszona, demontuje się system opieki zdrowia i ochrony socjalnej, podważa prawo do aborcji oraz kryminalizuje ubogich... Tak pięć lat temu Zachód opisywał dojście do władzy Viktora Orbána.

Orbán robi pierwsze kroki w kierunku dyktatury – usłyszałem od węgierskiego socjologa, kiedy przyjechałem do Budapesztu kilka miesięcy po wygranych przez Fidesz wyborach ponad pięć lat temu. Biznesmenów związanych z odsuniętymi od władzy socjalistami oraz wspierających ich intelektualistów ogarnęło przerażenie. Dziennikarze z całej Europy zaczęli wydzwaniać do węgierskich kolegów z gazet i stacji telewizyjnych należących do zachodnich koncernów, które przez lata dobrze układały się z miejscową władzą. I słyszeli o nadchodzącej dyktaturze.

360 ustaw w jeden rok

Panika liberalnych elit Zachodu zaczęła się w kwietniu 2010 roku, kiedy partia Viktora Orbána zdecydowanie wygrała wybory i obsadziła dwie trzecie miejsc w parlamencie. To oznaczało przejęcie pełni władzy oraz możliwość zmiany konstytucji.

Orbán ze zdobytej władzy zaczął natychmiast korzystać. Jedną z pierwszych decyzji było nałożenie podatku kryzysowego na część przedsiębiorstw,...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA