Zabłocki nie od mydła

Ulica Chłodna w Warszawie na fotografii Karola Beyera z 1859 roku. Pośrodku wybudowany dekadę wcześniej kościół św. Karola Boromeusza. Drugi dom od prawej strony to plebania tutejszej parafii św. Andrzeja Apostoła. W drugim od lewej zaś mieszkał wraz z rodziną Cyprian Zabłocki. Nad najbliższym oknem w parterze widać nieczytelny szyld – być może prowadzonej tu przezeń cukierni
Muzeum
Przed 150 laty warszawscy konspiratorzy dokonali egzekucji na szpiclu Pawle Felknerze. Dzieje cukiernika Cypriana Zabłockiego, który ukrywał zamachowców, aż dotąd pozostawały nieznane nawet badaczom powstania 1863 roku.

We wtorkowe przedpołudnie 30 kwietnia 1872 roku dyżur w kancelarii parafii św. Andrzeja pełnił ksiądz Stanisław Lipiński, który tego dnia zastępował proboszcza. Dwaj panowie, którzy przedstawili się jako urzędnicy warszawskiego magistratu, położyli przed nim dokument świeżo wydany przez carskiego prokuratora przy miejscowym trybunale cywilnym i postanowienie okręgowego sądu pokoju, oba oczywiście w języku rosyjskim. Trzeba było też sięgnąć po Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego, goście powołali się bowiem na jego artykuł 94: „Wszelkie akta lub metryki sporządzone za granicą albo w kraju, lecz nie przed Urzędnikiem zamieszkania osób, których się dotyczą, powinny bydź ma żądanie stron interessowanych do Xiąg właściwych mieysca zamieszkania tychże osób wciągnięte". Towarzysząca im kobieta wytłumaczyła zaś, że zamierza ponownie wstąpić w związek małżeński.

Wikary westchnął. Nie pozostało mu nic innego jak przyjąć nietypowy mel...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL