Plus Minus

Grzegorz Drobiszewski: Gdyby PiS rządził w czasie kryzysu Polska byłaby bankrutem

Fotorzepa, Darek Golik
Dziś potrzebny jest doświadczony lider, który nie da się wpuścić w polityczne maliny. Mamy wiele twarzy: Trzaskowski, Budka, Kopacz, ale to Grzegorz Schetyna ze wszystkimi potrafi rozmawiać i dąży do zjednoczenia opozycji.

Plus Minus:  Ostatnio, jak widziałem Młodych Demokratów, to siedzieliście zamknięci w klatkach.

Grzegorz Drobiszewski, Młodzi Demokraci: Mieliśmy rzeczywiście taką akcję...

Cieszę się, że już na wolności.

Mam nadzieję, że utrzyma się ten status, ale patrząc na działania partii rządzącej, to nie jestem pewien, czy nie wezmą się za opozycję.

Czemu mieliby się brać za tak nieudolną opozycję?

Zmasowany atak na Platformę Obywatelską i opozycję pokazuje jednak co innego. Wystarczy obejrzeć TVP i tę propagandę...

Stop. To jest poważna rozmowa i nie odwołujmy się do TVP. Chociaż jedna rzecz jest warta odnotowania: czasem pokazują linię PiS lepiej niż sam PiS. Jest to jakaś umiejętność.

Przekaz idzie z Nowogrodzkiej.

A mi się wydaje, że oni go przewidują. Nauczyli się. Wracając do tematu: ciągnie się za wami wizerunek młodzieżówki w klatkach. Nie wiadomo po co i nie wiadomo dlaczego siedzieliście w nich zamknięci.

Nam, młodym, jest bardzo ciężko się przebić i czasami, żeby nas wysłuchano, musimy sięgnąć nawet po tego rodzaju środki. Uważam, że taka akcja była dobra. Otrzymaliśmy masę pozytywnych opinii.

Na Twitterze nie widziałem ani jednej.

No na Twitterze nie, ale przyszło do nas dziesięciu nowych członków, którzy powiedzieli, że trzeba zacząć działać, bo pokazaliśmy, jaki PiS będzie. Inni mówili: nie straszcie PiS, bo nie będzie tak źle.

To ja mówiłem, byście nie straszyli PiS, ale sens tego był taki, byście nie tylko straszyli PiS, a nic innego nie mieliście do zaproponowania.

Faktycznie był problem z przekazaniem naszego programu, ale mówiliśmy o lepszej Polsce i o jednolitej stawce podatkowej. Szliśmy z wizją pozytywnej Polski, która jest silna w Unii Europejskiej. PiS szedł do wyborów z populistycznym programem rozdawnictwa pieniędzy.

I jakie są tego skutki? Rosną płace i PKB, maleje bezrobocie i to mimo tego, że Polacy dostali 500+.

Mamy dobrą światową koniunkturę. Gdyby PiS tak rządził w czasie kryzysu, to Polska już dawno byłaby bankrutem. Gdy skończy się światowa koniunktura...

...Na co bardzo liczycie.

Nie. Nam zależy na tym, żeby Polska dobrze prosperowała. Ostatnio przedstawiliśmy projekt gospodarczy, w którym jest punkt, że w czasach dobrej koniunktury nie można zadłużać państwa. Chcemy pokazać, że Platforma jest alternatywą gotową do rządzenia Polską.

Jeśli dobrze rozumiem, boicie się tego, że Polska zmierza w stronę Grecji. Dlatego postulujecie następne wydatki w postaci 13. emerytury?

Ten program nie będzie wielkim obciążeniem dla budżetu. Wszystko jest dokładnie policzone. Przede wszystkim zależy nam na wzroście inwestycji i rozwoju cywilizacyjnym Polski podobnym do tego, który miał miejsce wtedy, gdy premierem był Tusk. Niestety, wtedy Platforma zapomniała o ludziach, którzy nie byli beneficjentami tego skoku. Teraz musimy zadbać o synergię.

Ludzie nie czuli, że mają coś z tego rosnącego PKB. Zresztą Tusk zaczął się na końcu orientować, że tak się nie da wygrać następnych wyborów, ale... za chwilę już go nie było.

Potrzebna jest synergia między rozwojem a tym, co Polacy czują w portfelach. Tzn. rozwój kraju musi przekładać się na lepszą sytuację materialną Polaków.

A co Młodzi Demokraci wnoszą do Platformy? Bo partia wydaje się bardzo zachowawcza, a młodość powinna nieść ze sobą jakieś nieokrzesanie.

Staramy się przekazywać starszym kolegom wiedzę o problemach naszego pokolenia. Współtworzymy programy PO skierowane do młodych ludzi. Ja jestem odpowiedzialny za taki program w Warszawie.

Czego potrzebują młodzi w stolicy?

Przede wszystkim dobrego systemu informacji o tym, co dzieje się w mieście. Oferta jest bogata, a młodzi często o tym nie wiedzą.

Nie mogą skorzystać z internetu?

No właśnie nie o to chodzi. Nie ma tej informacji łatwo dostępnej. Ale trzeba też popracować nad ofertą. Muszą powstawać nowoczesne miejsca dla nich, bo młodzi nie chcą już chodzić do jakiegoś domu kultury i siedzieć w czterech ścianach. Takim miejscem może być np. skatepark (tor do jazdy np. na deskorolce – red.). Warszawa musi być dla nich przyjazna, tak jak są choćby bulwary wiślane. Nasz program jest pełen miękkich rozwiązań.

A młodzi, słysząc o Hannie Gronkiewicz-Waltz, myślą o tych bulwarach czy jednak o skandalicznej reprywatyzacji?

Wiedzą, że mogą wypożyczyć miejski rower i jeździć nim po nowych ścieżkach rowerowych. Widzą, jak miasto kwitnie i że mają świetne miejsca do spotkań. Sprawa z komisją weryfikacyjną jest bardziej skomplikowana, bo to byt polityczny wymierzony w panią prezydent.

Ile członków mają Młodzi Demokraci?

Około trzech tysięcy zweryfikowanych członków.

To jest już struktura, która powinna móc zaistnieć, a nie widać was na co dzień w poczynaniach Platformy. W PiS młodzi bardziej się rzucają w oczy.

Nie zgodzę się. W PiS po prostu są teraz karierowicze.

Dobrze, że w Młodych Demokratach nigdy nie było karierowiczów. Z tego co pamiętam, przez większość czasu rządzili u was albo ludzie Pawła Piskorskiego, albo Sławomir Nowak.

Młodzi Demokraci potrafią sobie radzić.

To prawda...

Jak była w kraju wprowadzana deforma edukacji minister Zalewskiej, to Młodzi Demokraci byli pierwszymi, którzy wyszli na ulice protestować. W deszczu czy słońcu staliśmy i zbieraliśmy podpisy pod referendum oświatowym.

Nawet młodzieżówka Nowoczesnej, której za bardzo nie ma, wyprzedziła was z akcją o Misiewiczach...

To była kampania medialna wymyślona przez sztabowców Nowoczesnej. My skupiamy się na tworzeniu programów samorządowych i wspieraniu Platformy w procesach decyzyjnych. W czerwcu prowadziliśmy w całym kraju konsultacje ustawy dla młodzieży, która zawiera systemowe rozwiązania mające zaktywizować młodych. Chcemy zobowiązać rząd do przyjmowania co cztery lata krajowej strategii na rzecz młodych, powołać pełnomocnika rządu ds. młodych oraz radę ds. młodzieży, która byłaby organem przedstawicielskim różnych środowisk. Zasada „youth check" ma wymóc konieczność sprawdzania oddziaływania prawa na młodych. Ważne jest też, by powstała międzyresortowa komórka, w której młodzi...

...A wiesz, że taka komórka miała już powstać za rządów PO–PSL, tylko jakoś nikogo to wtedy nie interesowało?

Niestety, za słabo się starali, ale teraz jesteśmy zdeterminowani. Mamy nowego lidera i nowe szefostwo partii. Chcemy osiągać nowe cele. Państwo musi wspierać młodych ludzi. Niestety, w nowej szkole minister Zalewskiej w ogóle nie przykłada się wagi np. do kwestii przedsiębiorczości czy rozwoju umiejętności miękkich, tak ważnych przecież w nowoczesnym świecie.

A co powinien zrobić młody człowiek, który chce się zapisać do Młodych Demokratów?

Może napisać do nas na Facebooku albo wejść na naszą stronę internetową.

Nie może wejść na waszą stronę internetową, bo ona nie działa. Chciałem o was poczytać i nie mogłem. Jak to jest w ogóle możliwe, że taka duża młodzieżowa formacja nie ma porządnie ogarniętej strony internetowej?

Mieliśmy błąd serwerów. Wcześniej były też ataki hakerskie. Niestety, nie mamy takich środków, żeby zapewnić sobie lepsze zabezpieczenia. Ale młodzi ludzie teraz chętniej korzystają z Facebooka i Twittera i tam mogą się dowiedzieć wszystkiego o naszej działalności.

Strona nie działa, a lider Młodych Demokratów gdzieś w Poznaniu siedzi...

Platforma nie ma jednego lidera, tylko wiele twarzy, i tak samo Młodzi Demokraci mają wielu lokalnych liderów. Przewodniczący Konrad Zaradny zajmuje się scalaniem pracy w kraju.

Widziałem go w starciu z Krzysztofem Bosakiem. Nie był wtedy zbyt zaradny.

Generalnie ciężko jest nam w przekazie z agresywnym językiem narodowców. To jest problem nie tylko młodych ludzi, ale w ogóle środowiska liberalnego. Staramy się posługiwać kulturalnym językiem, a narodowcy nie przywiązują zbytniej wagi do tego, co i jak mówią.

Tylko ile można narzekać, że nie potraficie znaleźć języka? Już najwyższy czas go znaleźć.

Potrafimy wyartykułować nasze postulaty. Problem w tym, że PiS mówi: Jesteście złodziejami. Mówimy o aferze SKOK i o tym, że wyparowało 5 mld zł, a oni odpowiadają krzykiem. Potrafią zagłuszyć rozmówcę. Nie chcemy sprowadzać naszego języka do tego poziomu. Pracujemy nad programem, który cały czas powstaje. Tworzymy Polskę obywatelską. Zależy nam na Polsce otwartej i nowoczesnej, która stawia na rozwój gospodarczy, a nie stagnację. Osiem lat rządów PO to był ogromny skok cywilizacyjny. Wystarczy popatrzeć, jak zmieniły się miasta.

No to zobaczmy: ostatni raport PAN mówi o tym, że mamy w kraju 122 miasta, którym grozi autentyczna zapaść. Duże ośrodki się rozwinęły, ale zapomnieliście o mniejszych.

Straciliśmy kontakt z częścią Polaków i to było przyczyną naszej porażki wyborczej. Właśnie to chcemy zmienić. Jeździmy do małych miejscowości, często padają tam gorzkie słowa, ale nasi politycy dowiadują się, czego potrzebują obywatele. Platforma wreszcie słucha ludzi.

A jak ty trafiłeś do Młodych Demokratów?

Działałem w samorządzie Uniwersytetu Warszawskiego. Chciałem się bardziej zaangażować w życie społeczne.

Strona internetowa wtedy działała?

Tak. Poszedłem na spotkanie, gdzie było 80 osób i żywa dyskusja o związkach partnerskich. Dałem się w nią wciągnąć.

Pozwól, że opowiem, co było dalej: wy doszliście do wniosku, że związki partnerskie są potrzebne, a wasza partia nie potrafiła tego przegłosować.

Związki partnerskie to temat do szerokiej dyskusji.

Na litość boską, do jakiej dyskusji? Ile można w partii, która uważa się za wolnościową, dyskutować o związkach partnerskich?

Ja jak najbardziej je popieram i większość badań pokazuje, że społeczeństwo też popiera związki partnerskie. To powinno być normalne rozwiązanie w cywilizowanym, europejskim kraju. I Platforma wciela w życie takie projekty. Tak było choćby z wysłaniem sześciolatków do szkół. Tak jak ma to miejsce w całej Europie.

Już zaczynasz mówić jak pragmatyczny polityk PO. A ja czekam, kiedy wasza młodzieżówka powie: „Dosyć! Coś jest dla nas ważne i będziemy o to walczyć nawet z własną partią".

Myślę, że Platforma już dojrzała do tego.

A są takie rzeczy, w obronie których stajecie i mówicie, że jesteście gotowi o nie walczyć?

Tworzymy ustawę o młodzieży, bo chcemy większej liczby młodych w życiu publicznym, społecznym i gospodarczym Polski. Głos ludzi młodych musi być lepiej słyszalny. Uważam, że najpierw powinniśmy załatwić właśnie to.

Ale po co ci ludzie mają tam być, skoro młodzi posłowie PO są za związkami partnerskimi, ale nic w tej sprawie nie robią?

Platforma ma bardzo wielu fajnych młodych posłów: Myrcha, Marchewka, Pomaska, Golbik, Gajewska...

Chcesz porozmawiać o ostatnim występie medialnym posłanki Gajewskiej?

...

Tak myślałem. W ogóle macie problem z młodymi. W czasach, gdy studiowałem, młodzi zapisywali się właśnie do was, a teraz wybierają organizacje prawicowe.

PiS przez osiem lat w opozycji miał czas na tworzenie struktur. O tym zapomniała Platforma. Teraz tworzymy młodzieżowe kluby obywatelskie. Tam oferta jest skierowana do licealistów i studentów. Organizujemy otwarte spotkania. To kwestia czasu, aż odwrócimy trend, bo PiS lubi narzucać i kontrolować obywateli, a młodzi tego nie lubią.

Wiem już, przeciw czemu jesteście, ale ciągle nie wiem za czym.

Zawsze trzeba się odnosić do bieżącej sytuacji, a ona w dzisiejszych czasach jest taka, a nie inna. Jeśli obecność w Unii jest zagrożona...

...Czyli taką wartością, o którą warto się bić, jest obecność w Unii Europejskiej?

Tak. Na pewno także otwartość i walka z wykluczeniem. Ktoś powie, że to banalne pojęcia, ale dziś mamy czasy, gdy student z Niemiec jest atakowany na tle rasistowskim, a ze strony partii rządzącej mamy na to przyzwolenie. Młodzi chcą podróżować po Europie i czuć się tam jak u siebie, a nie jako obywatele drugiej czy trzeciej kategorii. Traktowanie Polaków zmieniło się w ostatnich latach.

To wina PiS?

To wina tego, jak polityka jest prowadzona.

Wielu młodych, którzy chcą się w coś zaangażować, woli dziś działać w organizacjach pozarządowych. W takich organizacjach jak wasza podobno można się tylko nauczyć nosić za kimś teczkę.

Młodzi Demokraci istnieją od 20 lat i przede wszystkim skupiamy się na rozmowach oraz debatach. Większość naszych członków nie myśli o tym, żeby startować w jakichś wyborach, tylko chce uczestniczyć w życiu kraju. Młodzi Demokraci zapewniają wspólnotę wartości, a przy okazji mogą wpływać na partię.

Ale gdzie są ci Młodzi Demokraci, którzy potrafili domagać się od własnej partii np. organizacji debaty Tusk–Gowin czy Komorowski–Sikorski? Dziś to wygląda, jakbyście bali się rozdrażnić liderów.

Jesteśmy skupieni na pracy i rozmowie. Jesteśmy po to, by wskazywać Platformie kierunek w wielu kwestiach ważnych dla młodego pokolenia. Obecnie nie mamy zresztą żadnych wyborów, by proponować jakąś debatę.

Nie tak dawno wybierany był nowy szef partii i jakoś debaty nie widziałem.

Bo inni kandydaci się wycofali. Tutaj nie można było mówić o żadnej debacie.

Boicie się Grzegorza Schetyny?

Nie, choć jest twardym liderem, ale obecna sytuacja w Polsce wymaga twardego przywództwa. Dziś potrzebny jest doświadczony polityk, który nie da się wpuścić w polityczne maliny. A to, niestety, zdarza się innymi politykom. Mamy wiele twarzy: Trzaskowski, Budka, Kopacz, ale Schetyna ze wszystkimi potrafi rozmawiać i dąży do zjednoczenia opozycji. To jest jego siła i atut.

— rozmawiał Piotr Witwicki (dziennikarz Polsat News)

Grzegorz Drobiszewski (rocznik 1991) jest przewodniczącym Młodych Demokratów na Mazowszu, absolwentem stosunków międzynarodowych oraz zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL