Terlikowski o próbach zredukowania roli rodziców we współczesnej popkulturze

Tomasz P. Terlikowski
Fotorzepa, Rafał Guz
Skandal, jaki wywołał opublikowany tydzień temu w „Plusie Minusie" tekst Zbigniewa Stawrowskiego, świetnie pokazuje, jak daleko zaszliśmy na drodze budowania nowego człowieka.

Karol Marks czy Lew Trocki nigdy nie ukrywali, że ich celem nie jest wcale zbudowanie odmiennego ustroju gospodarczego, ale stworzenie i wychowanie „nowego człowieka". Fryderyk Engels zaś podkreślał, że nie da się tego zrobić, jeśli nie zniszczy się tradycyjnej rodziny. I lewica tym się właśnie od wielu dziesięcioleci zajmuje. Wspierając i ułatwiając rozwody, akceptując aborcję (cóż jest bardziej niszczącego rodzinę niż sytuacja, gdy informujemy dziecko, że mama i tata mogli je zabić), promując antykoncepcję (która uderza w fundament, jakim jest rodzenie dzieci), a obecnie zmieniając definicję małżeństwa i rozszerzając ją na kolejne związki.

Ale wbrew temu, co można sądzić, nie jest to jedyny kierunek ataku na małżeństwo i rodzinę. Jednocześnie buduje się bowiem pedagogiki i psychologie zmieniające klasyczne rozumienie rodzicielstwa. Pojęcie władzy rodzicielskiej zostaje zepchnięte na margines, uznaje się je za naruszające prawa dziecka. A przec...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL