Twitter nie śpi nigdy

Krzysztof Ziemiec: ryzykowne upublicznienie prywatnych poglądów
Plus
Zwolennicy Twittera twierdzą, że najważniejsze sentencje naszej cywilizacji, od Cycerona począwszy, mieszczą się w 140 znakach. Problem w tym, że Cyceronowie nie rodzą się na kamieniu.

Przywykłem do opowiadań składających się tylko z początku i końca – mawiał mistrz zwięzłości w literaturze Antoni Czechow. W dobie Twittera nawet opowiadania Czechowa wydają się jednak przegadane.

140 znaków i nawet kropki więcej – to fundament serwisu, który w 2006 roku narodził się w głowie Jacka Dorseya, niedoszłego absolwenta uniwersytetów w Missouri i Nowym Jorku. Dorsey, w czasie burzy mózgów przeprowadzonej przez pracowników firmy Odeo, miał przedstawić ideę programu umożliwiającego porozumiewanie się za pomocą krótkich informacji tekstowych większej grupce ludzi.

Tak powstał serwis twttr, który wkrótce zmienił nazwę na Twitter (początkowo domena Twitter.com była zajęta). Nazwa wzięła się od słowa oznaczającego w języku angielskim „świergot" lub „szczebiotanie", co sugeruje, że informacje przekazywane za pośrednictwem serwisu w zamyśle twórców miały mieć raczej niewielką wagę.

Ziemiec i Olejnik

Pierwszego, historyc...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL