Miłość, alkohol i pycha. Jak upadają politycy

Włodzimierz Cimoszewicz na zawsze pozostanie w pamięci Polaków dzięki jednemu, niefortunnemu, ale szczeremu zdaniu. W trakcie dramatycznej powodzi w 1997 r. premier pouczał naród, mówiąc, że „trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać”
PAP
Nie jest wcale łatwo być politykiem. Zgubić może nie tylko żądza władzy, ale też przesadna szczerość, nadmierny pociąg do płci przeciwnej, zabawowy tryb życia, a przede wszystkim pycha. Niejedna kariera legła przez to w gruzach.

Politycy zbyt często zapominają o tym, że sukces, jakim jest udział w sprawowaniu władzy lub choćby wywieraniu jakiegoś wpływu na nią, nie jest im dany na stałe i nie czyni ich odpornymi na konsekwencje tego, co zrobią i powiedzą. Ba, czasem mogą nawet nie popełnić żadnego błędu, a i tak zanotować bolesny upadek. Dobrą lekcją pokory jest historia Winstona Churchilla, który zdołał wyprowadzić Wielką Brytanię zwycięsko z II wojny światowej, a mimo to w pierwszych powojennych wyborach stracił fotel premiera, gdyż najwyraźniej zmęczeni wojną Brytyjczycy zbyt bardzo kojarzyli go z programem, którego fundamentem były „krew, pot i łzy". Cóż, łaska wyborcy na pstrym koniu jeździ.

Częściej jednak to sami politycy, zwłaszcza gdy okrzepną nieco na swoich nowych stanowiskach, zaczynają wykonywać ruchy, które kierują ich na polityczne manowce. I nie chodzi tu o tak poważne sprawy, jak udział w mniejszych lub większych aferach, w rodzaju Watergate czy nas...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL