Artur Becker: Karawana poezji w Chile

Na Muro de los Nombres w Villi Grimaldi wymienione są nazwiska osób przetrzymywanych w tym więzieniu w latach 1974-1977, po których ślad zaginął.
PAP/EPA
Chile, jak i Polska, są kresami nie tylko w sensie geopolitycznym. Polski Ocean Spokojny nazywa się Rosja. Za naszą granicą zaczyna się coś zupełnie nowego – inny świat.

Każdego ranka, chociaż mieszkam na 21. piętrze typowego dla Santiago de Chile wieżowca z czterema windami i setką małych apartamentów, wita mnie Río Mapocho, mająca swe źródło w Andach, i jej piekielnie wartki prąd. To ona jest sprawcą tego przeraźliwego hałasu, który mnie budzi. Po prostu zachowuje się jak przystało na górską rzekę, spieszy się jej do morza i nawet wielkomiejski ruch wzdłuż zabetonowanych brzegów Mapocho nie jest w stanie jej zagłuszyć. Intrygujący jest też jej kasztanowy kolor, jakby dzień w dzień pracowała na rzecz poszukiwaczy złota, wypłukując rdzawy piach Andów.

Stolica Chile jest położona na wysokości 500 metrów nad poziomem morza w rozległej kotlinie u stóp pasma świętych gór Ameryki Łacińskiej – Andów. Dla mnie, starego „ciśnieniowca" i wielbiciela chilijskiego wina, łagodna pogoda Santiago jest wręcz wyśmienita, nie boli głowa, każdego dnia czuję się wspaniale, mimo że temperatura w grudniu i styczniu potrafi dojść nawet...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL