fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Joanna Szczepkowska: Pokolenie, które uważa aluzję za odwagę

YouTube, Joanna Szczepkowska
Niedawno miała miejsce krótka rozmowa, która wstrząsnęła mną bardziej niż wołanie o powrót do praworządności, niż protesty i zatrzymanie dziewczyny z plakatem na rowerze. – Odważna pani jest – powiedziała mi młoda kobieta z dzieckiem w wózku. Znam ją po sąsiedzku, czasem rozmawiamy i wiem, że sprawy polityczne jej nie interesują, ma swoje problemy jak całe jej pokolenie i krząta się, żeby jakoś było. Nie odnosi swojej sytuacji do takich czy innych rządów. Nie patrzy na sprawy z szerszej perspektywy, co nie znaczy, że jest ograniczona czy brak jej zdolności samodzielnego myślenia. Należy do tych, którzy zamykają oczy i uszy na wszystko, co dotyczy polityki.

I ona właśnie wypowiedziała te słowa: „odważna pani jest". Czy chodziło o jakieś ryzykowne wystąpienie, tekst, a może obroniłam kogoś przed bandytami albo rzuciłam się na jezdnię, żeby pies nie wpadł pod koła? Chodziło o tekst piosenki. Nie, nie miała takiej dynamiki jak „Twój ból jest lepszy niż mój" Kazika Staszewskiego, który nagle stał się bohaterem bajki, do której nie należy. Znam jego felietony z pisma „Solidarność" i one idą w całkiem odwrotną stronę niż klimat radiowej Trójki. Żyjemy jednak w czasie takich absurdów, że ktoś z prawej strony może się stać postacią kultową dla lewej.

Inna znana i rozpowszechniana piosenka to rap prezydenta Dudy i słynny „ostry cień mgły". Rozwiązanie sensu tych tajemniczych wersów zajęło głowę niejednemu literaturoznawcy, ale raczej bez powodzenia. Sama akcja natomiast, czyli #hot16challenge, rozbudziła wielu rapujących amatorów i rozrosła się do wielogodzinnego koncertu, gdzie mistrz rytmu i ktoś głuchy na rytm mają tyle samo polubień w przestrzeni internetu. Ważne oczywiście, że cel jest szlachetny, zbiórka na służę zdrowia, więc kiedy ktoś mnie nominował, postanowiłam podjąć wyzwanie i stworzyć tekst, który mieści się w rapowej konwencji.

Pilnie czytałam to, czego można się o rapie dowiedzieć, wysłuchałam wielu klasyków. Podstawą rapu jest rytm, ale też pewien sposób wypowiadania szybkich słów, nawet pewien rodzaj dykcji, swobodnej, a jednocześnie rytmicznej. Ktoś może się dziwić, że do tego słowotoku można podejść tak poważnie, ale kiedy się już wejdzie na ten teren, dostrzega się i trud formy, i głos pokolenia, i mistrzów, i podróbki. Ważne, żeby wymyślić rodzaj refrenu, mocny i rytmiczny.




Mój rap dotyczył mojego pokolenia i najwięcej czasu zajęło mi wymyślenie refrenu właśnie. „Cień ostrej mgły" był tu niemałą inspiracją, ale też prosty rym „pokolenia – cienia" wyłonił frazę „ja jestem z pokolenia, co goni cieniem cienia". I właśnie o ten wers chodziło młodej napotkanej kobiecie. Podobał jej się mój rap. Podeszła, żeby mi to powiedzieć, a jednocześnie wyrazić podziw dla... odwagi.

– Co w tym odważnego? – pytam. – No wie pani... to taka aluzja do rapu prezydenta...

Muszę powiedzieć, że dawno nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, tak mocno nie uderzyło w oczy jako obraz rzeczywistości. A więc pokolenie 20-latków taką aluzję, co tam aluzję, cień aluzji, cień cienia aluzji, uważa za odwagę? Czyli to pokolenie już wie, że za to można tak czy inaczej oberwać? Dorastający w systemie monopartyjnym już budują w sobie autocenzurę jako system obronny.

Przypomniała mi się pewna rozmowa z moją matką. Chodziłam do PRL-owskiej szkoły, a ona w domu uczyła mnie prawdziwej historii i zupełnie innego spojrzenia. Któregoś dnia powiedziałam: – To wszystko jest bez sensu. Dzisiaj wstanę w ławce i powiem, jak jest.

– Nie rób tego – zatrzymała mnie w drzwiach. Wtedy ja oczywiście, jak to nastolatka, wygarnęłam pokoleniu rodziców życie w kłamstwie i z mocnym postanowieniem przerwania tego obłędu wyszłam na klatkę schodową. Moja matka stanęła w drzwiach, mówiąc: – Nie chodzi o nas. Chodzi o twoją nauczycielkę. To ją postawisz w trudnej sytuacji, bo przecież ona wie to samo, co ty, a musi mówić inaczej. Pomyśl, jak będzie się czuła.

Bardzo miłą mieliśmy nauczycielkę historii, więc jednak w milczeniu wysłuchałam kolejnej lekcji nieprawdy. I nigdy nie zapomnę tych 45 minut. Ona kłamała, mówiąc, ja kłamałam, słuchając, jak cała reszta kilkudziesięcioosobowej klasy. Mam wrażenie, że te cienie wracają.

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA