Plus Minus

Cieślik & Górski: Ryszard i ponowoczesność

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Nowy kultowy serial już na afiszu: „Kolano Prezesa".

Warszawski ratusz nieraz już dowiódł, że się zna na liczeniu. Liczą lata, oddając kamienice 130-letnim właścicielom, liczą pieniądze, budując najdroższe ulice i metro na świecie, a do tego świetnie liczą ludzi. Według władz Warszawy frekwencja na Marszu Wolności wyniosła 50 tysięcy osób, według TVP Info 11 tysięcy, a policja przyznaje rację telewizji. 50 minus 11 równa się 39 tysięcy. Gdzie oni się podziali? Chyba że, jak ratusz liczył, 39 tysięcy ludzi bawiło się w chowanego.

W sumie to wcale się nie dziwimy, że ludzie na marsz nie przyszli, skoro główną atrakcją było przemówienie Schetyny. No i pogoda była letnia, a jakby tego było mało, opozycja postanowiła przygotować program artystyczny. Nam się szczególnie podobało, kiedy niejaki Europaman okładał na ringu panią z twarzą Beaty Szydło. Nie lubimy przemocy, ale temu, kto wymyślił, żeby facet bił publicznie kobietę dla żartu, to byśmy dali w mordę.

Drugim spektakularnym elementem artystycznym marszu był wspólny występ odtwórców trzech głównych ról w „Ziemi obiecanej". Olbrychski, Pszoniak i Seweryn w tamtym filmie zaczynali od tego, że nie mieli nic, potem zbudowali fabrykę, a później im się fabryka spaliła i znowu nie mieli nic. To tak jak z Marszem Wolności. Z tego też nic nie wyjdzie. Nawet spalona fabryka.

No i nadszedł dzień próby. 15 maja przed północą nagrody zostały zwrócone. Minister Dworczyk wziął kredyt, minister Jaki z trudem dozbierał, życzymy Jarosławowi Gowinowi, żeby mu wystarczyło do pierwszego. No i cały czas się zastanawiamy, jakie mogą być kary dla tych, którzy jednak kasy nie oddali. Pewnie finansowe...

Szczerze ubolewamy nad tym, że Ryszard Petru opuścił Nowoczesną. To zła wiadomość dla wszystkich satyryków. W końcu mówimy o człowieku, który wie, kiedy przypada święto sześciu króli. Do tego twierdzi, że wciąż obowiązuje konstytucja 3 maja z 1791 roku i że chłopcy chodzą na badania do ginekologa. A propos specjalistów, to chcielibyśmy tylko wiedzieć, jaki lekarz daje piguły, po których człowiek ma takie pomysły. A może to nie lekarz, tylko diler?

Można chyba powiedzieć, że nastąpiła ponowoczesność. No i teraz Ryszard może wyjeżdżać, gdzie chce, dokąd chce i z kim chce. Ale nikogo to nie obchodzi. Znaczy znowu obrońcy demokracji przegrali, a po stronie niszczycieli demokracji raptem jeden ranny w kolano. I to na własne życzenie.

Choć może nie do końca. Podobno to Joachim Brudziński załatwił ostatecznie prezesa i jego kolano, zabierając ich w góry. Mokro, ślisko, a ci z prezesem się bawią w himalaistów. Chyba że ta niebezpieczna wyprawa to był początek walki o sukcesję...

Niepełnosprawni z Sejmu chcieli, żeby prezes do nich przyjechał. Ale jak, skoro on sam jest teraz niepełnosprawny. Rafalska nie może się dogadać, Szydło spływa Dunajcem, premier i prezydent powtarzają że im szkoda. Po prostu żal.pl. Albo przynajmniej Żalek.

A tak w ogóle to się okazuje, że w sprawie niepełnosprawnych rząd nie jest stroną. Tak naprawdę pomaga im ochotniczo, a rzecz w tym, żeby się bogaci dogadali z biednymi, ile mają im dać w ramach solidarnościowej daniny. Tak więc, naszym zdaniem, to nie Sejm jest odpowiednim miejsce do takiego protestu, tylko Konstancin. Po domach i autach ich poznacie.

Rozpoczął się sezon komunijny. Na szczęście my to już mamy za sobą, ale innym rodzicom fantazji nie brakuje. Na internetach sensację wywołały zdjęcia białej limuzyny, z której wysiada dziecko w stroju komunijnym. Coś jak na wieczorze kawalerskim. No i jak ktoś się zastanawiał, kto kupił za 750 tysięcy euro białe lamborghini z autografem papieża, to już wie.

Już myśleliśmy, że dobre merytoryczne dziennikarstwo nikogo nie interesuje, a tu niespodzianka. „Playboy" opublikował rozkładówkę i wywiad z Justyną Żyłą, a teraz mówi o tym cała Polska. Przy okazji porzucona żona skoczka narciarskiego wyznała, że sesję chciała sprezentować mężowi na 30. urodziny, ale wtedy dla Piotra zaśpiewał Zenek Martyniuk. Jak gość woli Zenka od nagiej żony, to perspektywy małżeństwa nie są dobre.

Swoją drogą to u Zenka w rodzinie tez źle się dzieje, bo syn gwiazdora disco polo został aresztowany w miejscowości Turek. Jak się okazuje, ojciec lubi oczy zielone, a syn trawę zieloną. To znaczy troszkę podsuszoną.

Bardzo nas zaciekawiła historia pewnej rodziny z Chin. Państwo Su Yun z prowincji Yunnan kupili pieska, który po dwóch latach okazał się 113-kilogramowym niedźwiedziem, codziennie zjadającym dwa wiadra makaronu. Znaczy w Chinach podrabiają już nawet psy. Na wszelki wypadek nie kupujcie pekińczyków.

Robert Górski, Kabaret Moralnego Niepokoju, autor serialu „Ucho Prezesa"

Mariusz Cieślik, Program 3 Polskiego Radia

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL