fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Rozmowa Mazurka. Kukiz: Pójdziemy na wojnę

Fotorzepa, Robert Gardzińskii
Paweł Kukiz, muzyk, polityk, szef Kukiz'15: Wie pan, zależy mi na prawicy tak bardzo, że kiedy widzę tuż po objęciu władzy przez PiS absolutną arogancję i pogardę dla wszystkich dookoła, nawet wobec ludzi takich jak my, którzy dali im szansę, to mnie szlag trafia!

Rz: Kornel Morawiecki tworzy koło. Z pańskich posłów.

Rozumiem, że gra na Mateusza i chce go popierać. To w końcu nienormalne, żeby ojciec był w opozycji do syna, to się musiało skończyć.

A pan się wściekł i rzucił mu „Pier... się, Kornel".

Ludzie w emocjach mówią różne rzeczy, prawda? Zawsze doceniałem i szanuję to, co Kornel robił dla Polski w przeszłości. Rozumiem, że teraz chce iść swoją drogą, chce zakładać partię i tyle. Wybaczam mu, bo jestem chrześcijaninem, co nie znaczy, że muszę iść z nim za rączkę.

Ale on kradnie panu posłów...

Jak się ktoś daje ukraść, to znaczy, że mu na naszych ideach nie zależało, proste.

Mówi pan o tym, jakby było panu wszystko jedno.

To absolutnie nie znaczy, że mi to wisi, po prostu jestem przygotowany na odejścia.

Bo wszyscy pytają, czy Kukiz się rozpadnie?

Z racji wieku coraz bliżej mi do tego. Mam 53 lata...

A nazwa Kukiz'15 to docelowa liczba członków?

Mam nadzieję, że nie, ale jakie to ma znaczenie w tym Sejmie?

Jakieś ma.

Żadnego! Od początku przewidywałem, że klub się odchudzi, ale też mówiłem, że nie ma to większego znaczenia. Wolę mieć w parlamencie zwarty i sprawny oddział sił specjalnych niż pospolite ruszenie, które okazałoby się niemrawe i nieskuteczne.

Na razie jest skuteczne w odchodzeniu.

Tych kilka osób? Lepszych 15 oddanych idei niż 40, którzy nie wiedzieliby, o co nam chodzi.

Sam pan takich znalazł.

Gdybym był wodzem, to tak by było, ale kandydatów na listy wybierało z dziesięć osób. I bilans jest taki, że weszli, w ogromnej większości, ludzie kompetentni i sprawni.

Cóż innego miałby pan mówić...

Kilka spraw nam się wyjaśniło przy okazji. Na przykład Bezpartyjni Samorządowcy obrazili się na mnie, że wpuszczam na listy narodowców. I kiedy patrzę na to, co się dzieje we Wrocławiu, Bogu za to dziękuję! Ci sami ludzie, którzy byli tam w sejmiku w opozycji, teraz idą pod rękę z Dutkiewiczem. Widać, że nie szli tam dla idei, tylko stanowisk.

Słuchał pan Perfectu?

No pewnie.

To zna pan: „Hej, prorocy moi z gniewnych lat...".

„...Obrastacie w tłuszcz / Już was w swoje szpony dopadł szmal/ Zdrada płynie z ust". No i? Coś do mnie?

OK, w tłuszcz obrastam ja.

Ja też, ale to starość. A poza tym, ma pan jakieś sugestie, coś pan chce powiedzieć? Szmal mnie raczej nie dopadł, bo znacznie więcej zarabiałem jako muzyk niż jako parlamentarzysta.

A zdrada?

Tak? Czekam na wskazówki.

Pamięta pan, jak poseł Kobyliński wytrzymał u was miesiąc i podreptał do Nowoczesnej?

Myślę, że on był już dogadany dużo wcześniej, gdybym wiedział, nie brałbym go na listy.

Trzeba się było na niego oburzać, bo zaraz wszyscy dołączycie.

Wcale się nie oburzałem, a z Petru nie mam nic wspólnego.

Już mu pan wpadł w objęcia. Antysystemowiec z banksterem, nawet zabawne.

Wpadłem w objęcia?! To określenie wykreowane przez pisowską telewizję, zresztą „Wiadomości" nic innego nie robią, tylko nas atakują. I z czego mam się tłumaczyć? Z uścisku dłoni? To absurd! Równie dobrze mógłbym zażądać od Jarosława Kaczyńskiego, by się wytłumaczył z całowania dłoni pani Merkel. To absurdalna histeria.

Ale nawet jeśli odrzucić histerię prawicy, że Kukiz zdradził...

...To trzeba by powiedzieć, że Kukiz nienawidzi arogancji i bufonady. Bo co oni robią? Wymyślają głosowanie nad wyborem sędziego Trybunału Konstytucyjnego w przeddzień Zgromadzenia Narodowego z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski. Albo to jest głupota, albo prowokacja, albo jakaś niebywała pycha. A pycha, przypominam im to, kroczy przed upadkiem.

Dlaczego pycha?

Przecież takie głosowanie było jednoznaczne z zerwaniem rozmów na temat Trybunału. Może i te rozmowy nic by nie dały, ale czy trzeba było takiej demonstracji PiS, i to dzień przed narodowym świętem? Przecież kilku naszych posłów prosiło ich, by przesunęli głosowanie o dwa tygodnie, poseł Długi podszedł nawet na sali do Jarosława Kaczyńskiego i też został odprawiony z niczym.

I pan się obraził, i postanowił ograć Kaczyńskiego, ale się nie udało.

Tam nie było żadnej kalkulacji. Na gorąco postanowiliśmy nie brać udziału w głosowaniu i cała filozofia, innych motywów nie było. Do nas się podłączyła Platforma, Nowoczesna i ZSL...

PSL.

Dobrze mówiłem: ZSL.

Dogadaliście się.

Nie dogadaliśmy się z nikim! Może pan pisać, co chce, ale przysięgam na moje dzieci, że tak nie było!

Ale...

Nie! Tak nie było, z nikim się nie dogadywałem! Noż k... mać, zaraz skończę tę rozmowę!

Ze mną?

Robert, ku..., tak nie było!

Ale czemu pan się...

...No bo mnie to wkurza! Zaraz wyjdę zapalić.

To ja w tym czasie zadam pytanie: Nie ma nic złego w tym, że opozycja się dogaduje, to normalne praktyki parlamentarne. Czemu pan się tak irytuje?

Kiedyś, w szkole, nauczyciel geografii oskarżył mnie o coś niesprawiedliwie. Wpadłem w taki szał, że musiało przyjechać pogotowie. Ja wszystko zniosę, ale nie oskarżania o rzeczy, których nie było!

Pański plan bycia antysystemowcem w parlamencie jest nierealny. Nie widzi pan tego? Jak opozycja może być skuteczna, nie wchodząc w koalicję? A jak wchodzi, staje się częścią systemu.

Pan chyba nie rozumie pojęcia antysystem. Dla mnie antysystemowość to nie wystąpienie przeciw tylko jednej oligarchii partyjnej, ale przeciw całemu układowi, który oddał Polskę tym oligarchiom! System, z którym walczę, to nie jest tylko Platforma i Nowoczesna, ale to także PiS, co tak trudno znieść pisowcom. System to cała partiokracja, z tym walczyłem od początku i to się nie zmieniło.

W ramach walki z partiokracją wprowadza pan dyscyplinę w głosowaniach?

Jaką dyscyplinę? Gdybyśmy nad wyborem sędziego Trybunału wprowadzili dyscyplinę, to wszystkich, którzy wzięli udział w głosowaniu, wyrzuciłbym z klubu. Wyrzuciliśmy tylko posłankę Zwiercan, która głosowała na dwie ręce, a Kornel Morawiecki poszedł za synem, po prostu...

Zaraz, zaraz, przecież wprowadził pan dyscyplinę.

Wysłano tylko na SMS-a: „Prośba Pawła: wyjmijcie karty". Sam podszedłem do Małgorzaty Zwiercan, poprosiłem ją o to, wytłumaczyłem, dlaczego tak robimy, że chcemy przystopować tę arogancję i butę PiS.

PiS jest arogancki?

Ogromnie! O ile Platforma ten poziom buty, przez który przerżnęła wybory, osiągała latami, o tyle oni doszli do niego w ciągu kilku miesięcy, w pół roku! Nie wiem, na czym to polega. To z zemsty, z chęci odegrania się? Widać, że bardzo długo czekali, że „teraz, k..., my", i pokazali.

W czym to się wyraża?

W zawłaszczaniu mediów publicznych chociażby.

W czym brał pan udział.

Jak?! Gdzie?!

Marcin Palade był wiceprezesem radia, Maciej Stanecki jest wiceprezesem TVP...

Nawet gdyby przyjąć pańską tezę, że oni są naszymi sympatykami, to niech pan zobaczy, ile jest stanowisk w centrali i ośrodkach regionalnych radia czy telewizji. Gdybyśmy weszli z PiS w koalicję, to nie za dwa miejsca.

Sam pan głosował za ustawą medialną dającą władzę nad mediami ministrowi skarbu.

Bo chciałem pozbyć się tamtych! Przypominam, że telewizja miała być pluralistyczna.

A kogo mieli powoływać? Lewicką czy Tadlę na prezes TVP?

Tylko dlaczego od razu opcja zerowa? Sam chciałem, by pozbyli się propagandystów, ale nie po to, by na ich miejsce przyszli nowi, sami swoi.

Sami swoi? Holecka jest w TVP od zawsze, Ziemiec też...

No i co z tego, przecież widać, co się dzieje w mediach. Zresztą jak komuś mało, to niech spojrzy na spółki Skarbu Państwa. Nie mam tu tych wszystkich nazwisk, ale sam fakt zatrudniania pielęgniarki w radzie nadzorczej spółki energetycznej mówi za siebie. Oni się przed niczym nie cofną! Ojciec Patryka Jakiego został szefem spółki wodnej w Opolu. Stołki dostali brat Waszczykowskiego, syn Czarneckiego, żona Ziobry... Mam panu wszystkich wymieniać? No na Boga!

Wie pan, zawsze słyszymy, że mają kwalifikacje...

Byłaby więc jaśniejsza sytuacja, gdyby tych kwalifikacji używali poza spółkami Skarbu Państwa.

Byłaby. Niestety, doświadczenie pokazuje, że w Polsce zawsze tak jest.

Wszędzie na świecie zdarzają się takie przypadki, ale skala, jaką to przybiera w Polsce, jest przerażająca. Kaczyński miał to zmieniać, a idą tą samą ścieżką. Wie pan, zależy mi na prawicy tak bardzo, że kiedy widzę tuż po objęciu władzy przez PiS absolutną arogancję i pogardę dla wszystkich dookoła, nawet wobec ludzi takich jak my, którzy dali im szansę, to mnie szlag trafia!

Daliście im szansę?

Daliśmy im pół roku na przeprowadzanie tej dobrej zmiany. I co?

Przez kilka miesięcy był pan przystawką PiS, teraz się pan obraził i idzie do opozycji. To niepoważne.

Nie, nie, nie, to kompletnie nie tak.

To niech pan powie, jak jest.

Najpierw powiem, jak było. Jeżeli Kukiz'15 był dla PiS przystawką, to raczej niestrawną. Nie daliśmy rządowi wotum zaufania, głosowaliśmy przeciwko budżetowi, a większość naszych posłów konsekwentnie była przeciwko ustawom PiS.

Ależ im dopiekliście...

Ta propaganda, że jesteśmy przystawką, brała się z tego, że my nie szliśmy razem z Nowoczesną, Platformą czy ZSL na demonstracje KOD. Nie broniliśmy interesów tamtych oligarchów, więc o nas mówili, że jesteśmy przystawką. A jaka z nas przystawka? Myśmy od PiS nie chcieli żadnych urzędów, nic!

Bo wy byliście za, a nawet przeciw.

Na samym początku kadencji mówiłem, że dajemy pół roku, by przeprowadzili dobrą zmianę. No, ale kiedy zorientowaliśmy się, że dobra zmiana polega na tym, że teraz szpak dziobie bociana, to będzie wojna. I tak, pójdziemy na wojnę.

Wojnę z PiS?

Wojna z PiS to za dużo powiedziane. To będzie wojna z arogancją PiS, z ich butą i zadufaniem.

Pan jest jak Ryszard Bugaj...

...Bardzo porządny człowiek.

Owszem, on też jadłby kiełbasę, ale nie chce wiedzieć, jak się ją robi.

Zgoda, dlatego ja się nie czepiam detali. Mówię o zmianach ustrojowych, bez których nie ma szans na normalność. Przykład? Przez pół roku wszyscy dyskutują o składzie Trybunału Konstytucyjnego zamiast o istocie problemu, o tym, że jest on wadliwie wybierany i nie reprezentuje interesów obywateli, ale interes partii.

Pan jest człowiekiem prawicy?

Tak, prawicy, centroprawicy, choć te słowa w Polsce się tak powycierały, zmieniały znaczenie, że już nic nie znaczą. Mam poglądy konserwatywno-liberalne, tak mogę powiedzieć.

Tak mówi o sobie wiele osób z Platformy, z PiS. Nie szuka pan z nimi porozumienia?

A kto panu powiedział, że nie szukam? Na razie czekam, sami przyjdą.

Słucham? Na razie to od pana uciekają.

Gwarantuję panu, że są też tacy, którzy mogliby przyjść. Ale po co teraz?

I dlatego pan chce być jak PJN, drugą prawicą obok PiS? Skończy pan tak samo.

O nie, ja nie buduję partii obok PiS, ja nie buduję żadnej partii, bo ja chcę partiokrację zlikwidować.

Ale jakieś oblicze pański ruch ma i jest to oblicze konserwatywne. Nie wiem, czemu pan zaprzecza?

Niczemu nie zaprzeczam, tylko powtarzam, że nie będę nakazywał posłom, by głosowali w każdej sprawie tak samo jak ja. Nas ma dyscyplinować idea, a w konkretnych sprawach możemy się różnić.

Tak jak pan z narodowcami?

Są różni narodowcy, różnie rozumiejący ideę narodową. Ci, którzy zostali w Kukiz'15, chcą tworzyć nową, silną endecję i mają moje błogosławieństwo. Ja się z nimi nie muszę we wszystkim zgadzać, tak jak oni nie muszą się we wszystkim zgadzać z Liroyem. Ważne, żebyśmy w najważniejszych sprawach byli razem, byśmy wspólnie chcieli zmienić konstytucję i oddać Polskę obywatelom, nie partyjnym aparatom.

To jakiś nonsens, nie może was łączyć jedno hasło.

Gdyby były w Polsce okręgi jednomandatowe, to pan, głosując w Kielcach, mógłby spokojnie zagłosować na Liroya i guzik by pana obchodziło, czy on ma poglądy prawicowe, takie czy siakie. Znałby pan doskonale jego pracę w Sejmie i mógłby ocenić, czy chce takiego posła w Sejmie, czy nie. Ale żeby tak mogło być, trzeba zmienić ustrój, a do tego potrzebuję i Liroya, i narodowców.

Śmiał się pan przed rozmową z aresztowania dilera celebrytów.

Bo parę osób pewnie teraz w niezłym strachu.

Bierze pan narkotyki?

Oszalał pan?! W życiu!

Eksperymenty ma pan za sobą?

Eksperyment miałem jeden, z alkoholem, ale to już za mną. Teraz przeżywam eksperyment poznawania różnych ludzi, różnych grup, środowisk. Tak sobie niedawno myślałem, że nie wiem, ile jeszcze przyjdzie mi pożyć, bo nie znacie dnia ni godziny, ale na pewno większość życia już za mną. I wie pan co? Ja mam jednak niesamowicie ciekawe życie. Poznałem w nim tylu ludzi, tyle grup, różnych światów, salonów i antysalonów, lewicy i prawicy. To mnie cieszy i do tego nie potrzebuję ani wódki, ani narkotyków.

—rozmawiał Robert Mazurek

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA