fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rewolucja kulturowa w Arabii nie nadchodzi

O wolność dla Ludżajn al-Hazlul i innych więzionych aktywistek upomina się m.in. Amnesty International. Na zdjęciu protest przed saudyjską ambasadą w Paryżu, 8 marca 2019 r.
REUTERS/FORUM/Benoit Tessier
Polityka nowego otwarcia i gwałtownej modernizacji Arabii Saudyjskiej, zapowiadana przez rządzącego królestwem następcę tronu, poniosła klęskę, zanim się jeszcze zaczęła. Trudno pogodzić ją z aresztowaniami, torturami i zabójstwami krytyków władzy.

Zabiję cię, potnę na kawałki i spuszczę z wodą w kanalizacji – usłyszała Ludżajn al-Hazlul od nadzorującego jej przesłuchanie i tortury dygnitarza Sauda al-Qahtaniego, byłego doradcy następcy tronu księcia Mohammeda bin Salmana. – Ale zanim to wszystko zrobię, zgwałcę cię – dorzucił oprawca.

Dziś nie wiadomo jeszcze, czy spełnił swoją groźbę, a przynajmniej – czy chciał ją spełnić. Jest jednak oczywiste, że Al-Hazlul przeszła w więzieniu piekło. Po zatrzymaniu w 2018 r. saudyjska aktywistka była przetrzymywana w izolatce, brutalnie przesłuchiwana, bita i molestowana (przesłuchujący próbowali ją całować i obmacywać). Miesiącami nie widziała innej kobiety, w więzieniu nie było też monitoringu. Relacje o tym, co się z nią dzieje, pochodziły wyłącznie od widujących ją krewnych, przede wszystkim dwóch sióstr i brata. Jej mąż, znany w Arabii Saudyjskiej komik, w tym samym czasie, gdy saudyjscy agenci porwali Hazlul w Emiratach, został uprowadzony i przywieziony do...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA