Plus Minus

Marek Jerzy Minakowski: Szlacheckie pochodzenie posłów PiS

Rzeczpospolita, Mirosław Owczarek
Przekonanie, że politycy Prawa i Sprawiedliwości są prowincjonalni i w przeciwieństwie do inteligenckiej Platformy Obywatelskiej wywodzą się z „ciemnego ludu", nie znajduje potwierdzenia w faktach. Wiele kluczowych postaci z obozu obecnej władzy pochodzi z kręgów dawnych elit.

Co najmniej od roku 2005 do Prawa i Sprawiedliwości przylgnął wizerunek, który możemy określić jako „wieśniaki", „prostaki" czy „buraki", a więc kogoś z prowincji, kto nie umie się zachować i jest przeciwieństwem „bywalców salonu", inteligentów, ludzi kulturalnych, wykształconych i wielkomiejskich. Możemy się zastanawiać, czy ten wizerunek został PiS-owi narzucony podstępem, przyjęty świadomie, w wyniku wyrachowanej decyzji, a może po prostu tak potoczyły się wydarzenia, a koszt walki z tym wizerunkiem był zbyt wysoki w porównaniu z możliwymi korzyściami. Wizerunek ten jest rozbieżny z rzeczywistością. Wiele kluczowych postaci z obozu obecnej władzy pochodzi z kręgów dawnych elit albo przynajmniej XIX-wiecznej „klasy średniej".

Skala tego zjawiska jest tak duża, że można się zastanawiać, czy nie zachodzi tu wręcz zależność następująca: z PiS-em wiążą się osoby, które tak pewne są swojej pozycji rodzinnej, że nie muszą jej udowadniać, a wręcz przeciwnie: mogą sobie pozwolić na bunt wobec swojej macierzystej „klasy inteligenckiej" i przyjęcie pozycji „trybunów ludowych", co byłoby trudniejsze, gdyby należeli do grupy aspirującej, będąc inteligentami w pierwszym czy drugim pokoleniu.

Kaczyńscy

Zacząć musimy od Jarosława Aleksandra Kaczyńskiego i jego brata bliźniaka, Lecha Aleksandra. Ci warszawiacy z Żoliborza to synowie wieloletniej pracownik Instytutu Badań Literackich PAN Jadwigi z Jasiewiczów Kaczyńskiej (1926–2013), córki inż. Aleksandra Jasiewicza, syna Jadwigi z Dunin-Brzezińskich Jasiewiczowej, która z kolei była córką Aleksandra Dunin-Brzezińskiego i Julii z Prus-Olszowskich. Już sama powtarzalność ich imion ukazuje kontynuację tradycji rodzinnej.

Aleksander Dunin-Brzeziński (prapradziad Lecha i Jarosława Kaczyńskich), chrzcząc dziecko w 1860 r. w Lipnie, jest przedstawiony jako „podsędek sądu pokoju Okręgu Lipnowskiego". Jego matka, Karolina z Leszczyńskich, umierając w 1874 r., jest opisana jako wdowa po podleśniczym lasów rządowych. Karolina umiera przy wnuku, posiadaczu majątku ziemskiego Pieńkowo koło Przewodowa, ale ojciec rzeczonego wnuka jest przedstawiony w nekrologu jako „asesor kolegialny, komisarz ekonomiczny wydziału dóbr i lasów w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, ozdobiony Znakiem Nieskazitelnej Służby za lat 15". Inny z jej synów, Mścisław Dunin-Brzeziński, ożenił się z księżniczką Giedrojciówną, której ojciec już w 1826 r. jest opisany jako „Wielmożny Michał Wincenty Xiążę Giedroyc, Porucznik Korpusu Inwalidów i płatnik Dyrekcji Artylerii i Inżynierii Wojsk Polskich".

Wymieniam te tytuły z ważnego powodu: pokazują one, że nie była to szlachta ziemiańska (dziedzice majątków ziemskich), ale warstwa etatowych urzędników, którzy czasem dorabiali się na tyle, by osiąść na wsi i wydzierżawić lub kupić majątek ziemski, ale raczej zaliczyć ich można do inteligencji czy klasy średniej. Niech nas też nie zwiodą niskie dość urzędy podsędka, podleśniczego czy asesora – urzędów dostępnych Polakom w Kongresówce nie było zbyt wiele, a o pozycji rodziny świadczy też to, że zarówno dwaj stryjowie wspomnianej Karoliny z Leszczyńskich Brzezińskiej (Dezydery i Józef Leszczyńscy), jak i Fryderyk Psarski, brat babci Julii z Olszowskich Brzezińskiej, żony Aleksandra (a praprababki J.A. i L.A. Kaczyńskich) byli posłami na Sejm Wielki.

Morawieccy i Suscy

Brat wspomnianej tu Julii z Olszowskich Brzezińskiej, Władysław Olszowski, ożenił się z córką dziedziców Charłupi Małej koło Sieradza i objął w posiadanie majątek Niewiadów. Ich praprawnuk (a zatem daleki kuzyn Kaczyńskich), Marek Rudnicki, jest zięciem posła Kornela Morawieckiego, a szwagrem premiera RP Mateusza Morawieckiego. Matka Kornela, Jadwiga z Szumańskich Morawiecka (1912–1975) pochodziła z rodziny drobnomieszczańskiej. Jej dziadkowie, Karol Szumański i Anna Leykam, pobrali się w 1873 w Warszawie, na Nowym Mieście. Szumański był piekarzem z Wielkopolski, natomiast Anna była ochrzczona w warszawskiej katedrze w 1851 r., a urodziła się przy ul. Kapitulnej, pod murami Starego Miasta. Ojciec jej (według katolickiego ślubu zawartego w parafii św. Andrzeja w 1844 r.) był ewangelikiem z Saksonii, czeladnikiem puszkarskim, a przy chrzcie dziecka w 1845 r. podpisywał się wciąż po niemiecku. Matka, Julianna z Schultzów, urodziła się we Wschowie (Fraustadt). Leykamowie w Warszawie kojarzą się przede wszystkim z Markiem Leykamem, projektantem warszawskich „żyletkowców": gmachów MON, NIK czy Marszałkowska 82: był on synem Elżbiety z Leykamów Lewińskiej, wnuczki wspomnianego Walentego. A więc jego matka to siostra cioteczna babki Kornela Morawieckiego. Ojcem Marka Leykama był wybitny geolog, prof. Jan Lewiński.

Obejmując tekę premiera, Mateusz Morawiecki na szefa swego gabinetu politycznego desygnował posła Marka Suskiego. Wspomniana wyżej Julia z Olszowskich Brzezińska (praprababka Jarosława Kaczyńskiego), miała brata Stanisława, którego zięciem był Lucjan Suski urodzony w 1865 r. w majątku Warpęsy (par. Jasieniec na Mazowszu), należącym do jego ojca. Dwa lata wcześniej urodził się tam jego starszy brat Władysław, którego prawnukiem jest Marek Suski.

Suscy to już wyższa klasa społeczna, ocierająca się o arystokrację. Matka obu braci, Antonina Bibianna ze Skarżyńskich Suska, była wnuczką senatora-kasztelana Królestwa Polskiego Jerzego Skarżyńskiego oraz Bibianny z Lanckorońskich. Lanckorońscy to potomkowie marszałka królestwa Zbigniewa z Brzezia, starosty lanckorońskiego, którego ojciec Przedbór, też marszałek królestwa, został uwzględniony w testamencie Kazimierza Wielkiego. Bibianna Skarżyńska była córką starosty rawskiego Franciszka (zm. 1785), a wnuczką wojewody rawskiego Wojciecha Lanckorońskiego i wojewodzianki rawskiej Aleksandry z Załuskich (zm. 1775). Braćmi tej ostatniej byli dwaj wielcy biskupi Marcin i Józef Andrzej Załuscy, założyciele Biblioteki Załuskich w Warszawie, pierwszej polskiej biblioteki narodowej. Bracia Załuscy potomków rzecz jasna nie mieli, więc za słusznego ich spadkobiercę mógłby się uważać praprapraprapraprawnuk ich siostry Marek Suski.

Dworczykowie i Czaputowicze

Szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów został poseł Michał Dworczyk. Jego dziadek Marian Karol Dworczyk to przedwojenny oficer: przy ślubie w kwietniu 1922 jest przedstawiony jako 28-letni podporucznik wojska polskiego pozostający w armii czynnej, urodzony w wielkopolskim Rogalinku. Na nagrobku (zmarł w 1970 r. w Otwocku) jest określony jako „dr medycyny". Z dzisiejszej perspektywy nie jest to może czymś wielkim, ale pamiętajmy, że wg rocznika statystycznego z roku 1925/1926 łączna liczba lekarzy w Polsce (liczącej wtedy ok. 30 mln mieszkańców) wynosiła zaledwie 7087, zaś w roku akademickim 1924/1925 na studia medyczne na wszystkich polskich uniwersytetach immatrykulowało się 659 studentów. Liczba lekarzy przypadających na jednego mieszkańca była wtedy 20-krotnie niższa niż dzisiaj, dlatego posiadanie przodków wśród przedwojennych lekarzy jest wielką rzadkością (w dodatku 30 proc. studentów medycyny w tym czasie było wyznania mojżeszowego).

W stosunkach rodzinnych (zwłaszcza gdy jak Dworczyk ma się czwórkę dzieci) bardzo ważni są teściowie. Hanna z Hirschlerów Martyńska to stryjeczna wnuczka wybitnego zoologa, prof. Jana Hirschlera (1883–1951), przed wojną dziekana we Lwowie. To brat jej dziadka. A bratem prapradziadka był Maciej Hirschler (1807–1881), biskup przemyski w latach 1870–1881 i poseł na Sejm Galicyjski (syn administratora w Winnikach k. Lwowa). Z kolei teść Janusz Martyński łączy dwie sprzeczne tradycje. Z jednej strony, po mieczu, jego dziadkiem był żydowski lekarz Stanisław Markusfeld, który ochrzciwszy się, zmienił nazwisko na „Martyński". Był on prapraprawnukiem Samuela Jakubowicza, od jego bogactwa zwanego „Szmulem Zbytkowerem". Ten wielki bankier warszawski czasów Stanisława Augusta to kwintesencja żydowskiej finansjery: właściciel części warszawskiej Pragi (od jego imienia nazwanej „Szmulowizną"), założyciel wielkiej dynastii. Najbardziej znane było potomstwo jego syna Berka, które przyjęło nazwisko Bergson, jak chociażby noblista Henri Bergson (prawnuk Berka), ale inne gałęzie również odziedziczyły wybitną pozycję w społeczeństwie polskim i nie tylko. Co ciekawe, poza korzeniami żydowskimi Martyńscy są też potomkami płk. Spirydiona Koiszewskiego, który był komendantem Narodowych Sił Zbrojnych w czasie powstania warszawskiego – dowodził NSZ-em na całą Warszawę!

Od stycznia 2018 ministrem spraw zagranicznych jest Jacek Czaputowicz, dawny działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów, potem pacyfistycznego ruchu Wolność i Pokój. Ojciec ministra, Eugeniusz, był synem urodzonego w 1895 r. kpt. Eugeniusza Czaputowicza, który we wrześniu 1939 r. dowodził kompanią CKM w 82. pp. SGO Polesie, walcząc przeciw Sowietom jeszcze pod koniec września 1939. Spoczywa na Starych Powązkach wraz z rodzicami, którzy w 1894 r. wzięli w Warszawie ślub: Józef Bronisław Czaputowicz, podporucznik 12. Wielkołuckiego Pułku Piechoty, i Zofia Elżbieta Kowańska, córka Feliksa, księgowego przy Warszawskim Rządzie Gubernialnym. Ten ostatni był z kolei synem Jana, który w 1827 r. bierze ślub jako podporucznik korpusu weteranów. Był mieszczaninem ze Zwolenia, od 1809 r. służył jako ochotnik, potem kapral, wreszcie przeniesiony do 10. Pułku Huzarów Księstwa Warszawskiego, miał za sobą kampanie w 1809 r. i 1812 r., Żarnowiec, Jedlińsk, Pińczów, Święciany, Smoleńsk, Możajsk, Rożdżestwo, w odwrocie pod Trokami pchnięty piką dwukrotnie w bok prawy i raz w lewe udo, wzięty do niewoli rosyjskiej trafił na Kaukaz, gdzie w wojsku rosyjskim walczył przeciw Czerkiesom. Nasz nowy minister spraw zagranicznych ma rodzinną tradycję co najmniej 200 lat zbrojnej walki przeciw Rosjanom, ale czasem także przy ich boku: w dyplomacji trzeba być elastycznym i umieć zmieniać sojusze.

Teściowie ministra spraw zagranicznych również mieli kontakty międzynarodowe: Michał Sadowski, syn lekarza spod Berdyczowa, a potem z Wilna, wreszcie w czasie wojny porucznik wywiadu wschodniego Komendy Głównej AK i kurier konspiracyjny. Aresztowany kilkakrotnie przez Niemców uciekał za każdym razem, ale po aresztowaniu przez Rosjan w 1944 r. uciec mu się nie udało i przez cztery lata rąbał las w rejonie Archangielska. Po uwolnieniu trafił do Warszawy i ostatecznie w 1971 r. był redaktorem naczelnym wydawnictwa Interpress. Teściowa Czaputowicza, Barbara z Rewkiewiczów, to córka Henryka, przedwojennego dyrektora polskiego Monopolu Zapałczanego. W czasie wojny była kapitanem AK, odznaczona krzyżem Virtuti Militari; po wojnie kierowała konspiracyjną siatką informacyjną „Liceum", aresztowana w 1946, uwolniona dopiero w październiku 1953, była potem tłumaczką literatury angielskiej.

Radziwiłł, Macierewicz i Pałac Prezydencki

Wspomnieć warto o dwóch ministrach, którzy utracili teki w ostatniej rekonstrukcji rządu, ale przez dwa lata go współtworzyli: ministrze zdrowia Konstantym księciu Radziwile i ministrze obrony Antonim Macierewiczu.

Były szef resortu zdrowia to arystokrata stuprocentowy, syn księcia Radziwiłła i księżniczki Czartoryskiej, wnuk hrabianki Zamoyskiej i córki senatora Leona Żółtowskiego (też z rodziny hrabiowskiej). Cokolwiek dodamy, tu będzie zbędne. Jakkolwiek jego następca, prof. dr hab. Łukasz Szumowski, musi tu wypaść blado, to jak twierdzi Adam Pszczółkowski, ekspert genealogiczny Związku Szlachty Polskiej, Szumowski też jest „szlachcicem pełną gębą", choć pochodzi z drobnej (acz bardzo tradycjonalistycznej i patriotycznej) szlachty północnomazowieckiej.

Mniej oczywistym przykładem jest minister Antoni Macierewicz. Jego ojciec jeszcze w 1939 r. obronił na Uniwersytecie Warszawskim rozprawę doktorską z dziedziny biochemii. A trzeba pamiętać, że w roku akademickim 1936/1937 w całej Polsce nadano łącznie jedynie 233 doktoraty. Skąd pochodziła rodzina o tym nietypowym nazwisku? Najstarszy znaleziony przeze mnie dokument dotyczy prapradziadka Antoniego. To świadectwo zapowiedzi ślubnych z 1844 r. Podano tu, że pan młody (prapradziad min. Antoniego) to Jaśnie Wielmożny Hiacynt Maciorewicz, rządca i kasjer we wsi i gminie Cycowie, lat 26 (urodzony więc ok. 1820 r.) we wsi Popiele, w cyrkule samborskim guberni lwowskiej w Galicji Austriackiej, urodzony ze Stefana Maciorewicza, dzierżawcy części wsi tejże, i Anny z Bojkowskich. Jego narzeczona zaś, J. Panna Feliksa Niementowska, mająca lat 18, córka Izydora Niementowskiego burmistrza miasta Sochocina w guberni płockiej i Katarzyny z Pankiewiczów. Można więc Macierewiczom zarzucać „drobnomieszczaństwo", zwłaszcza że drobne miasteczko Sochocin utraciło prawa miejskie niedługo po tym, jak jego burmistrzem był praprapradziadek pana Antoniego, ale nie można zarzucać, że „wzięli się znikąd". Popiele (Górne i Dolne) leżą 5 km na północny wschód od Borysławia.

Prezydent Andrzej Duda, doktor prawa, to syn dwojga profesorów. Ojciec, prof. dr hab. Jan T. Duda urodził się w Starym Sączu, ma pochodzenie i nazwisko chłopskie, ale za to matka, prof. dr hab. Janina Milewska-Duda to córka Nikodema Milewskiego, który urodził się w 1894 r. w domu 1508 przy ul. Złotej w Warszawie, na którego miejscu zbudowano niedawno Złote Tarasy. Ojciec jego, Aleksy Nikodem Milewski, był wtedy ślusarzem, urodził się jednak w 1857 r. jako syn Leona, ekonoma w Świnicach Warckich.

Z Krakowa (a ściślej z Kazimierza) pochodzą za to przodkowie prezydentowej Agaty Kornhauser-Dudy. Teść prezydenta, poeta Julian Kornhauser to prapraprawnuk Szachny Ebersohna, którego brat Eber był żonaty z Diną Lebeltner, siostrą Hindy Plesnerowej, której praprawnuczką była Helena z Michników Szechterowa, matka Adama Michnika. Tego samego, który niedawno jeszcze twierdził, że Andrzej Duda nie jest w stanie wygrać wyborów prezydenckich.

Gdy mówimy o prezydencie, wspomnijmy też szarą eminencję jego pałacu, oficjalnego doradcę, Zofię Romaszewską. To wszak córka profesora Stanisława Płoskiego, wnuczka przedwojennego senatora i ministra Franciszka Ksawerego Praussa. Dziadkiem jego był także Franciszek Ksawery Prauss, o którym czytamy w nekrologu: „asesor kolegialny, inżynier pow. kieleckiego i stopnickiego, ozdobiony Znakiem Nieskazitelnej Służby, człowiek prawy, światły, kochał zawód, któremu poświęcił się od młodości, znał go gruntownie i po mistrzowsku wykonywał; po kilkugodzinnych cierpieniach zm. 1 II 1853 w Kielcach w 47 roku życia".

Ten przegląd można kontynuować. Warto wspomnieć, że minister Zbigniew Ziobro to prawnuk Heleny z Porębowiczów Kornickiej, której bratankiem był tłumacz Dantego, prof. Edward Porębowicz (1862–1937), albo o tym, że senator PiS Jan Maria Jackowski to prawnuk księżniczki Podhorskiej, albo że posłanka Joanna Lichocka to córka prof. Haliny z Podolskich Lichockiej, której prapradziad Cyprian Bońkowski, biorąc ślub w 1812 r., jest przedstawiony jako syn podczaszego zawskrzyńskiego, komornik przy sądzie pokoju powiatu mławskiego. Ważną postacią jest sekretarz stanu w KPRM, dr Piotr Naimski, potomek Józefa Nahymskiego, zmarłego 13 lutego 1794 na dworze Jakuba Franka w Offenbachu, jednego z przywódców żydowskiej sekty frankistów (prawnukiem jego był też por. Konstanty Ordon, bohater „Reduty Ordona").

Z pewnością nie jest tak, że wszyscy działacze PiS to potomkowie dawnych inteligentów, burżuazji czy szlachty. Ale nie jest ich jakoś wyraźnie mniej (a może nawet jest ich więcej) niż wśród przedstawicieli obecnej opozycji. Jak to się stało, że absolwent historii Donald Tusk, wychowany na gdańskim podwórku, którego wielkim hobby była gra w piłkę nożną, mógł uchodzić za technokratę o znakomitych manierach, podczas gdy prawnicy z Żoliborza, z rodziny o wielopokoleniowej tradycji inteligencko-szlacheckiej, którzy już w dzieciństwie byli aktorami filmowymi, mogli uchodzić za „buraków" czy „dziadów"?

Gdybym miał dać jakąś odpowiedź, to gdybym nie był genealogiem i filozofem, ale psychologiem społecznym czy socjologiem, postawiłbym hipotezę, że to wynik „rozwodu PO-PiS" z jesieni 2005 r. Po wspólnych sukcesach Rokity i Ziobry w „komisji Rywina" PO z PiS szły do wyborów razem. To decyzja PiS, by koalicję rządową zawiązać z LPR i Samoobroną, spowodowała, że PiS odziedziczył ich wizerunek, a ostatecznie Lech i Jarosław Kaczyńscy stali się (przynajmniej na jakiś czas) w świadomości społecznej nowym Andrzejem Lepperem. Nie mogli z tym wizerunkiem walczyć, nawet gdyby chcieli, bo musieliby odciąć się od tego elektoratu, na którym im zależało. Założyli maskę, którą publiczność zaczęła utożsamiać z ich prawdziwą twarzą. Ale być może nadszedł czas, by tę maskę odrzucić, bo nie jest już potrzebna. Myli się prof. Andrzej Leder, twierdząc, że w Polsce nastąpiła „prześniona rewolucja", a po 1945 r. lud odebrał szlachcie władzę. Szlachta wraz z burżuazją w porę przedzierzgnęły się w „inteligencję". Inteligencja wciąż rządzi i władzy oddać nie zamierza.

Marek Jerzy Minakowski jest filozofem, historykiem i genealogiem. Twórca Wielkiej Genealogii Minakowskiego oraz pierwszy marszałek Stowarzyszenia Potomków Sejmu Wielkiego

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL