fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kirgizja: Chana nam potrzeba

Kirgizja zawsze wierna: uczestnicy wiecu protestują przeciw karykaturom Mahometa zamieszczonym na łamach tygodnika „Charlie Hebdo”. „Kocham swojego proroka!” – głoszą drukowane plakaty
AFP
W całej Kirgizji nie spotkałem człowieka, który by nie narzekał na rozpad Związku Radzieckiego.

Nad ranem w Isfanie przez mgłę przebija się głos muezzina wzywającego do modlitwy. Większość mieszkańców tego miasteczka położonego w samym centrum Azji Środkowej, na skraju Doliny Fergańskiej apel ignoruje. Dla wielu jest jeszcze zbyt wcześnie, by wstawać, zwłaszcza jeśli nie ma wody, a wody nie ma tu często. Tylko bazar powoli budzi się do życia. Obwiązane chustami kobiety znoszą swoje produkty – chleb, warzywa, suszone owoce, miód, kumys, kurut (kulki suszonego sera), mięso.

Obok kobiet z jedzeniem rozkładają się handlarze chińskim plastikowym badziewiem – zegarki, klapki, skarpetki i podrabiane dresy adidasa. Jeśli jest czwartek, na bazar zwożone są także dywany – w kolorach naturalnych (szaro-białe) albo czarno-czerwone. Innych w tym regionie się nie tka. Ich wiązaniem zajmują się młode dziewczyny, które całe dnie spędzają w kucki.

Bazar w Isfanie nie jest duży, przy takich gigantach jak targi w Oszu czy w Biszkeku wygląda wręcz sk...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA