fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

„Buran. Kirgiz wraca na koń”. Między islamem a niemieckimi autami

materiały prasowe
Każdy, kto weźmie książkę Wojciecha Góreckiego do ręki, już po tytule będzie wiedział, że nawiązuje ona do książki Ryszarda Kapuścińskiego „Kirgiz schodzi z konia" pisanej w latach 60. XX w. Także układ książki i krótkie posłowie Alicji Kapuścińskiej stanowią coś w rodzaju udzielonej po pół wieku odpowiedzi na dziełko Kapuścińskiego.

Górecki trzyma się ścieżki wytyczonej przez autora „Imperium", ale na szczęście nie kurczowo. Nie szuka dziś w krajach Kaukazu Południowego i Azji Centralnej na siłę podobieństw czy różnic z tym, co widział Kapuściński. Wówczas reporter pisał o tym, jak narody ZSRR pod wpływem modernizacji narzuconej przez komunistów odchodzą od dawnego stylu życia. Dziś jednak nie da się prosto cofnąć wskazówek zegara. Ormianie, Kirgizi czy Uzbecy po odzyskaniu czy wręcz uzyskaniu niepodległości nie porzucają osiągnięć XX w., by wrócić do dawnych wierzeń i jurt. Rodzi się coś nowego – dziwna mieszanina dawnych wschodnich despotii, „sowka" i współczesności.

Owszem, jest tak, jak pisze Górecki: „W kilkutomowej »Historii Orientu«, wydanej w latach 2000–2008 przez Rosyjską Akademię Nauk, Azja Centralna – podobnie jak Kaukaz Południowy – omawiana jest do 1917 r., a potem znika, by pojawić się znowu pod sam koniec, przy współczesności, jakby na krótko wyem...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA