fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Psychoterapia, czyli zostań autorem samego siebie

Getty Images
Za psychoterapią – przy całej jej bezsilności i niedoskonałości – stoi ten sam odruch, drgnienie instynktu samozachowawczego, z którego narodziło się w naszej kulturze powieściopisarstwo.

Odrzucające, egoistyczne babsko. Wiecznie niezadowolona i tęskniąca za lepszym życiem. Za tym, którym żyły heroiny z pochłanianych przez nią romansideł. Gotowa naśladować je za wszelką cenę – tę polegającą na małżeńskiej wierności i szczęściu córki zapłaciła jako pierwszą i najchętniej. Pogrążająca rodzinę w długach w pogoni za odblaskami życia, które nigdy nie będzie jej życiem. W najwyższym stopniu antypatyczna, groteskowa postać. I po drugiej stronie on, jeden z najbardziej subtelnych umysłów, nie tylko swoich czasów. Podchodzący w swoich książkach tak blisko jak to tylko możliwe do tej rzeczywistości, od której ona całe swoje powieściowe życie się oddalała. A jednak Gustave Flaubert miał powiedzieć: „Pani Bovary to ja. Na podstawie mnie". Co łączy autora i stworzoną przez niego postać? Bo przecież nie biografia, charakter, wygląd ani płeć.

Emma Bovary była psychoterapią Gustave'a Flauberta. Łączyła ją z nim najgłę...

REKLAMA
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA