fbTrack

„Monopoly Cheaters Edition”. W kajdankach po planszy

materiały prasowe
Kiedy w 1903 r. Elizabeth Magie opracowała grę „The Landlord's Game", nie spodziewała się, że dzięki niej zapracuje na wpis w encyklopediach. Chciała nauczyć ludzi, jak działa renta z kapitału, a tymczasem stworzyła grę, która już pod nazwą „Monopoly" bawi kolejne pokolenia graczy.

Jej najnowsza wersja – „Cheaters Edition" – powstała w wyniku badań przeprowadzonych przez wydawcę. Okazało się, że podczas rozgrywki ludzie często dopuszczają się drobnych oszustw. Szachrują, licząc, że ujdzie im to na sucho. Postanowiono więc zalegalizować machlojki pod warunkiem, że pozostali gracze się nie zorientują. I tak obok klasycznych kart pojawiają się te „znaczone". Jest ich sporo, można np. postawić budynek na polu, którego nie ma się w swojej kolekcji, lub przesunąć pionek rywala. Albo zwinąć kasę z banku lub nawet cudzą posiadłość!

Zabawa przebiega jednak w tradycyjny sposób. Gracze krążą po planszy, kupują parcele i stawiają na nich budynki. Słono płacą za zatrzymywanie się na cudzych posiadłościach i zarabiają, kiedy przytrafi się to rywalom. Wygrywa oczywiście ten, kto po sprzedaniu wszystkich nieruchomości przez bank zgromadzi największy majątek. Czyli będzie miał najlepszą koncepcję rozgrywki, dokona trafionych inwestycji, a...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL