fbTrack

Dzienniki Żerebcowej. Idą najemnicy. Ukryjcie się

Wszędzie BTR-y, czołgi. Handlarzy biją i rozganiają, zabierają im towar. Ludzie krzyczą, płaczą – zapisała w dzienniku Polina Żerebcowa w 2004 roku. Na zdjęciu Grozny w marcu 1995 roku
AFP
Kiedy poród się zaczął, Fachura wyszedł z domu. Na krzyki rodzącej przyszła tylko sąsiadka staruszka i modliła się przy łóżku. Szesnastoletnia dziewczyna omal nie umarła z powodu krwotoku, ale ta drobnostka nie była dla nikogo istotna.

14 stycznia 2004 r.

Stary Nowy Rok! 14 stycznia 1900 roku we wsi w górach, gdzie potężne wieże podtrzymywały szare sklepienie niebios, urodziła się moja babcia Malika. Jej matka, Jelena, kobieta o niezwykłej urodzie, została porwana ze Stawropola przez człowieka w papasze. Przez górala o imieniu Musa. Zarzucił niebieskooką dziewczynę na koński grzbiet i wywiózł ją do siebie w góry. Tam urodziła się Malika, ich córeczka. Kiedy była już staruszką, opowiadała nam: „Mieliśmy stada owiec dosłownie jak morska piana! Mój ojciec był bogaczem. Nosił brodę i wąsy. Odmawiał namaz. Kiedy miałam 8 lat, przyprowadził do domu drugą żonę. Moja mama płakała. Potem, w nocy, wzięła mnie za rękę i uciekłyśmy". Malika z matką szła do Stawropola dwa tygodnie. Jej matka zachorowała na gruźlicę, lecz śmierć ulitowała się nad młodością. Jelena wyzdrowiała i wyszła za mąż za bardzo dobrego Rosjanina. Uznał Malikę za swoją córkę i został ojcem jej jedenaściorga braci i sióstr. „Kiedy skończyłam 14 lat, został...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL