fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Posłowie PO chcą zakończyć protest w Sejmie?

Posłowie Platformy Obywatelskiej: Cezary Tomczyk, Joanna Mucha, Jan Grabiec i Rafał Trzaskowski podczas konferencji prasowej przy stolikach dziennikarskich w Sejmie
PAP/ Jakub Kamiński
Doświadczeni parlamentarzyści PO oczekiwali końca protestu i wyjścia z sali plenarnej, ale przewodniczący Grzegorz Schetyna uległ klubowej „młodzieży”, której bliżej do Ewy Kopacz.

Potwierdziły się poranne doniesienia, że Platforma pozostanie w Sejmie przez święta, do 11 stycznia, gdy zaplanowane jest kolejne posiedzenie. - Zarząd podjął jednogłośną decyzję o pozostaniu w budynku parlamentu na sali plenarnej – mówił w czwartek na konferencji prasowej Schetyna.

Jeszcze przed dzisiejszym spotkaniem Zarządu PO, zanim padła wspomniana deklaracja, niektórzy posłowie mieli nadzieję, że zostanie podjęta decyzja o wyjściu z Sejmu i myślami byli już przy świątecznych zakupach. Teraz muszą wpisywać się w grafik: kto i kiedy dyżuruje, co mało komu jest na rękę.

- Jest bardzo wielu posłów PO, którzy uważają, że trzeba to zakończyć – mówi „Rzeczpospolitej” poseł Stanisław Huskowski z koła Europejskich Demokratów, który też uczestniczy w dyżurach w Sejmie. – Trzeba było to skończyć, gdy spełniono nasz podstawowy postulat, czyli przywrócenie wolności dla mediów w Sejmie – dodaje.

W Platformie posłowie są zmęczeni całą sytuacją, wcześniej czy później muszą przestać protestować, ale im wszystko będzie trwało dłużej, tym bardziej się rozmydli. Zdaniem naszych rozmówców liderzy przespali dogodny moment, którym był wtorek. Wtedy protest zakończył lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, który mówił, że skoro wpuszczono do parlamentu media, to nie ma co okupować sali plenarnej.

Dzień później odbyła się jednak konferencja premier, marszałków, wicemarszałka i prezesa PiS, która zdaniem naszych rozmówców jeszcze bardziej utrudnia wyjście z twarzą z sytuacji.

- Im dłużej będzie to trwało, tym trudniej wyjść i będzie większe poczucie niesmaku, przegranej i frustracji. Za dwa tygodnie może to już być niezrozumiałe dla ludzi – mówi poseł PO. - Nie ma takiego wrzenia i jednoznacznego niezadowolenia z rządów PiS, jakie są potrzebne do kontynuowania z powodzeniem ostrego protestu. Żarło, żarło i prawie zdechło – dodaje wprost.

Z kolei poseł Huskowski wskazuje na jeszcze inny aspekt sprawy. Na sali plenarnej toczy się też rywalizacja PO i Nowoczesnej. - Jedni wyjdą, to drudzy powiedzą, że skapitulowali i na odwrót, a nie jest łatwo się porozumieć – mówił poseł z koła Europejscy Demokraci.

W najtrudniejszym położeniu wydaje się być obecnie lider PO Grzegorz Schetyna, który zdaniem naszych rozmówców, widząc, że siła rażenia protestów słabnie, chciał je powoli wyciszać, choć w mediach je wspiera. Portal Wpolityce.pl pisał, że lider PO dążył do spotkania z marszałkiem Sejmu i jego zastępcami.

Wyjście z sali plenarnej przed świętami sprawiłoby, że po nich mało kto by pamiętał o manifestacjach i okupowaniu sali. Problem w tym, że od piątku cały czas rozdmuchuje ostatnie wydarzenia liczna grupa młodych posłów Platformy, która jest skupiona wokół Ewy Kopacz. Wystarczy wymienić: Sławomira Nitrasa, Agnieszkę Pomaską, Cezarego Tomczyka, Michała Szczerbę, którzy byli głównymi bohaterami ostatnich wydarzeń w Sejmie. Posłanka Pomaska już dwa dni temu na Twitterze twierdziła, że protest nie ustanie, mimo że pojawiały się takie plotki.

- Znamienne jest, że na drugą konferencję prasową (we środę - red.) poszła Ewa Kopacz. Na wtorkowej Schetyna mówił, że protest być może będzie trwał do 11 stycznia, a w środę ona to powtórzyła – mówi nam poseł PO. - To jest czytelne politycznie, bo to jego konkurentka. Wysłał ją na ważną konferencję, aby nie wystawiać do tego pomysłu swojej twarzy.

Frakcja rewolucyjna, jak już została nazwana grupa młodych, ale doświadczonych posłów, którzy – zdaniem naszych rozmówców – zostali odsunięci od wpływów, nie ma obecnie wiele do stracenia. Jak twierdzą nasze źródła w PO, mogą nadal się promować: robić selfie, prowadzić transmisje na żywo, a od momentu zniesienia zakazu wstępu dla mediów, móc z nimi swobodnie rozmawiać na terenie Sejmu. Gdyby teraz przewodniczący Schetyna zdecydował o wyjściu, to nie oni musieliby świecić oczami przed dziennikarzami. 

Z całej sytuacji można wysnuć wniosek, że jesteśmy świadkami dwóch protestów młodych posłów Platformy: przeciwko działaniom PiS, ale też na pohybel szefowi. Nie wiadomo tylko, który z tych protestów ma większą temperaturę.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA