fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Płace

Problemy z planami kapitałowymi

Fotolia.com
Państwowa Inspekcja Pracy nie chce pilnować PPK, a publiczne spółki nie mają kasy na nowe składki.

Państwowa Inspekcja Pracy, która po zmianach miałaby pilnować przestrzegania nowych przepisów, wskazuje na ogrom swoich dotychczasowych obowiązków i nie chce przyjmować kolejnych.

Ze stanowisk spływających do Ministerstwa Finansów w ramach konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych w sprawie pracowniczych planów kapitałowych wynika, że problemów z flagową reformą premiera Mateusza Morawieckiego może być znacznie więcej.

Kto na tym zarobi?

Jacek Sasin, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, wystąpił zaś do minister finansów Teresy Czerwińskiej o szczegółowe oszacowanie, jaki wpływ na finanse państwa i przedsiębiorców będzie miało wprowadzenie PPK. Jego zdaniem projekt ma poważne braki. Nie ma w nim bowiem wyliczeń, jak te zmiany wpłyną na sektor mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw w związku z nałożeniem na nich nowych obowiązków związanych z obsługą administracyjną PPK i wzrostem kosztów pracy. Minister Sasin dopytuje także o koszty wdrożenia tego projektu, które poniesie sfera publiczna. Autor projektu powinien także oszacować spodziewane zyski branży finansowej z zarządzania składkami wpłacanymi przez pracodawców do PPK. Zdaniem Jacka Sasina ta informacja powinna zawierać także szacunek prognozowanych przychodów Państwowego Funduszu Rozwoju, który w myśl nowych regulacji ma prowadzić portal PPK oraz ewidencję tych programów.

Groźba porażki wyborczej

Krzysztof Tchórzewski, minister energii, mówi zaś wprost, że przez wprowadzenie nowego systemu PiS może przegrać najbliższe wybory samorządowe. „Dla osoby zarabiającej w granicach 3 tys. zł brutto sama składka podstawowa to 60 zł. Dla osoby o takich miesięcznych zarobkach 60 zł może być pokaźną sumą w budżecie. W związku z tym, nie można wykluczyć negatywnego odbioru proponowanego rozwiązania przez szerokie kręgi społeczne. Może to mieć negatywny wpływ na wynik tegorocznych wyborów samorządowych" – wskazał minister w nadesłanym stanowisku. Trudno powiedzieć, czy jego prognoza jest słuszna. Gdyby były podstawy do obaw, efekt negatywny powinien dotyczyć raczej wyborów parlamentarnych w 2019 r., a nie samorządowych w 2018 r., które nastąpią, zanim kosztowna reforma wejdzie w życie.

Publiczne spółki bez pieniędzy na reformę

Poszczególne ministerstwa wskazują na sięgające setek milionów złotych koszty finansowe, które spółki publiczne poniosą po wprowadzeniu PPK już w przyszłym roku.

Z wyliczeń ministra energii wynika, że nowe przepisy będą także bardzo dużym obciążeniem finansowym dla spółek sektora górnictwa węgla kamiennego, szczególnie dla tych będących w trakcie procesów restrukturyzacyjnych. Obowiązek zapłaty samej podstawowej składki do nowego systemu, która po stronie pracodawcy wynosi tylko 1,5 proc., będzie kosztowało sektor ponad 110 mln zł, z czego Polska Grupa Górnicza zapłaci 54 mln zł, a Jastrzębska Spółka Węglowa kolejne 32 mln zł. Gdyby te spółki miały płacić pełną składkę w wysokości 4 proc., to koszt dla sektora wzrośnie do 224 mln zł rocznie.

Minister infrastruktury w swoim stanowisku obliczył, że podległa mu Poczta Polska SA będzie musiała już w 2019 r. znaleźć w swoim budżecie dodatkowe 4,1 mln zł na pokrycie składki podstawowej, a gdyby miała płacić pełną 4-proc. składkę, to ten koszt wzrośnie do 6,9 mln zł. Znacznie gorzej sytuacja wygląda w PKP. Tu koszt wprowadzenia nowych przepisów wyniesie odpowiednio 33,9 mln zł i 56,6 mln zł przy pełnej. Minister nie pozostawia wątpliwości, że o takie kwoty powinna zostać zwiększona dotacja ze środków publicznych na utrzymanie narodowego przewoźnika.

Z wyliczeń ministra nauki i szkolnictwa wyższego wynika, że dla uczelni publicznych koszt wprowadzenia zmian wyniesie 92 mln zł rocznie.

Projekt pełen dziur

Swoje stanowiska przedstawiły także organizacje pracodawców, które bardzo szczegółowo przeanalizowały propozycje rządu od strony prawnej. Okazuje się, że po ponad półtora roku prac nad nową ustawą rząd przedstawił projekt pełen błędów, przewidujący powołanie bardzo kosztownego w działaniu systemu dodatkowego oszczędzania na przyszłość.

Przykładowo Konfederacja Lewiatan wskazuje, że ustawa nie reguluje podstawowej wydawałoby się kwestii zapłaty składek za osobę, która np. w wyniku kontroli Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy błędnie złożonego oświadczenia w tej sprawie zostanie ze skutkiem wstecznym objęta obowiązkiem zapłaty składek na ubezpieczenia społeczne, co rodzi również obowiązek odprowadzenia składek do PPK. Nie wiadomo, czy zapłata będzie wtedy obowiązkowa, czy może ubezpieczony będzie musiał złożyć tej sprawie oświadczenie. Poza tym projekt przewiduje dziesięcioletni okres przedawnienia składek na PPK, podczas gdy obowiązek zapłaty składek do ZUS przedawnia się po upływie pięciu lat. Poza tym nowe przepisy nie są w żaden sposób dostosowane do wchodzących w życie od 25 maja 2018 r. nowych przepisów o ochronie danych osobowych. A to duże niedopatrzenie.

Zarówno Konfederacja Lewiatan, jak i Pracodawcy RP sygnalizują potrzebę zmian w przepisach karnych. Ustawa przewiduje bowiem kary z więzieniem włącznie za niewywiązywanie się przez pracodawców z nowych obowiązków, jak i za zniechęcanie pracowników do przystępowania do PPK. Zdaniem tych organizacji takie kary są zbyt daleko idące. Tym bardziej że przepisy są bardzo ogólnie sformułowane. Istnieje więc ryzyko, że na przedsiębiorcy może spoczywać odpowiedzialność, gdy po prostu poinformuje pracowników, że inwestowanie pieniędzy w PPK może nie przynieść zapowiadanych przez rząd zysków.

etap legislacyjny: konsultacje społeczne

Opinia

Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan

Te negatywne głosy wynikające z uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych razem tworzą całkiem sporą mieliznę, na której może utknąć projekt utworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych. Tyle że bez wzrostu oszczędności Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju stanie się wydmuszką. Obecnie udział oszczędności w dochodach gospodarstw domowych wynosi w Polsce zaledwie 2 proc. Jesteśmy gotowi przyjąć nowy system kumulowania kapitału na inwestycje, pod warunkiem, że rząd zrezygnuje z równoległego zniesienia limitu składek od najwyższych wynagrodzeń. Przedsiębiorców nie stać na poniesienie takich skumulowanych kosztów. Liczymy też na to, że obowiązki pracodawców zostaną uproszczone, a zebrane w ten sposób pieniądze zasilą inwestycjami biznes prywatny i decyzje w tej sprawie nie będą uzależnione od tych politycznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA