fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pjongczang 2018

Igrzyska olimpijskie: Serce bolało na mecie biatlonu

Weronika Nowakowska ostatnią zmianę zaczęła jako liderka, ale trzykrotnie strzeliła niecelnie i spadła na siódme miejsce.
AFP
Była nadzieja na medal w sztafecie biatlonistek, jest siódme miejsce. Ostatni weekend igrzysk – bieg Justyny Kowalczyk na 30 km i finał hokeja.

Korespondencja z Pjongczangu

Kto nie widział, niech żałuje. Widok Krystyny Guzik, która zaczęła trzecią zmianę biatlonowej sztafety od karnej rundy, a potem po rewelacyjnym drugim strzelaniu (i przy potężnych wpadkach rywalek) wyprowadziła Polki na pierwsze miejsce i przekazała prowadzenie Weronice Nowakowskiej, musiał poruszyć każdego. Sztafeta biatlonowa to jest jednak zabawa z losem. Napięcie wzmogła zmienna pogoda, wreszcie zaczął padać śnieg, potem śnieżyca zniknęła, ale silny wiatr nie ustał.

Nowakowska miała na starcie decydującej zmiany ponad 10 sekund przewagi nad Darią Domraczewą, jeszcze więcej nad Francuzką Anais Bescond, lecz wystarczyły dwa pudła i już była trzecia. Drugie strzelanie, drugi zawód, w sumie trzy pudła i zaraz sześć rywalek było przed Polką.

Domraczewa dała złoto Białorusi, Szwedka Hanna Oeberg wywalczyła srebro dla Szwecji, Francuzki zdobyły brąz. Polki siódme, mniej więcej wedle tegorocznych umiejętności, ale serce bolało.

Można gdybać, czy pani Weronika, ostatnio nieco zestresowana trudnymi relacjami z mediami społecznościowymi, powinna kończyć bieg, ale trener Tobias Torgersen wierzył w jej doświadczenie. – Nie spisałam się na strzelnicy jak należy. Wybroniłam się przed rundami karnymi, ale to było za mało, żeby utrzymać wspaniałe miejsce. Za dużo było emocji. Pierwszy raz prowadziłam w tak ważnym biegu. Zawsze największa odpowiedzialność ciąży na osobie, która kończy sztafetę. Będzie ciążyć na mnie i wezmę ją na siebie – mówiła Weronika Nowakowska, gdy już ochłonęła na tyle, by mówić.

W niedzielę zakończy starty w Pjongczangu Justyna Kowalczyk w biegu na 30 km stylem klasycznym. Optymiści pewnie raz jeszcze będą trzymać za nią palce (bieg zaczyna się w niedzielę o 7.15 czasu polskiego) z nadzieją, że jeśli to ostatni bieg olimpijski pani Justyny (choć żadnych deklaracji w tej kwestii nie złożyła), to niech pokaże choć trochę dawnej mocy, dzięki której walczyła z norweską technologią biegową jak nikt inny.

Na pewno swoją widownię zbierze męski hokej. Piątkowe półfinały (OAR, czyli Rosja – Czechy o 8.40 i Kanada – Niemcy o 13.10) wydają się bardzo ciekawe, jeszcze bardziej interesujące może być powszechnie oczekiwane spotkanie o złoto Rosjan z Kanadyjczykami (w niedzielę o 5.10). Mecz o brąz w sobotę o 13.10.

Ceremonia zamknięcia igrzysk rozpocznie się w samo południe czasu polskiego w niedzielę, czyli o 20 na stadionie w Pjongczangu. Parada sportowców będzie krótka, właściwie ważne będzie tylko to, czy Rosja pójdzie pod swoją flagą, czy jeden przypadek dopingowy (Aleksander Kruszelnicki odda brązowy medal w curlingu, zrezygnował z walki przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu) przekreśli ten symboliczny powrót do rodziny olimpijskiej.

Znów ma być zimno, znów ma być wietrznie, ale już chyba wszyscy przywykli, że to prawdziwie zimowe igrzyska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA