Pjongczang 2018

Pjongczang:Skeleton czyli złoto dla Iron Mana

AFP
Mistrz nazywa się Yun Sung-bin i jest Koreańczykiem, ale wszyscy odkryli, że w skeletonie startują tygrysy, niedźwiedzie, bohaterowie kreskówek i komiksów. I najlepszy jest Iron Man

—korespondencja z Pjongczangu

Yun Sung-bin ma 23 lata, uprawia skeleton od 2012 roku, więc można rzec, że rozwija się szybko. Mistrzem Korei Płd. został po trzech miesiącach ćwiczeń. Na igrzyskach w Soczi był dopiero 16., ale dzięki kurateli brytyjskiego producenta sanek Richarda Bromley'a, współwłaściciela firmy Bromley Sports, znacznie się poprawił już kolejnej zimy.

Srebro w mistrzostwach świata w Igls (2016), sukces w Pucharze Świata (2017-18), wyznaczały kierunek do złota w Pjongczangu. Zwycięstwo olimpijskie było szczególne, bo jazda sankami głową w dół to była przez lata specjalizacja Zachodu, z tradycyjnym udziałem Łotwy, teraz przyszedł czas na pierwszego mistrza z Azji.

Przy okazji Yun Sung-bin poprawił rekord toru, wywalczył pierwszy złoty medal tych igrzysk dla Korei i, by było jeszcze piękniej – zrobił to rankiem w Nowy Rok Księżycowy, obchodzony tu szczególnie uroczyście.

Drugi był Sybirak Nikita Tregubow z reprezentacji OAR, trzeci Dom Parsons (to pierwszy w Pjongczangu medal igrzysk dla Wielkiej Brytanii, w skeletonie pierwszy od 70 lat), ale dzień należał do Yuna, który dumnie zapowiedział, że to dopiero początek.

Tak naprawdę na torze saneczkowym wygrali artyści. Konkretnie specjaliści od zdobienia skeletonowych hełmów. Trudno zaprzeczyć – skeleton okazał się sportem stworzonym dla nich. Yun Sung-bin miał na głowie wyjątkowe dzieło: czarna maska na twarzy, wyżej wymalowane świecące oczy, z góry połyskująca złotem i czerwienią metaliczna zbroja. Wygrał zatem (jak zawsze) Iron Man. – Zasadniczo nasze hełmy są wolne od niedoskonałości – powiedział skromnie Jordon Bourgeault, artysta z Calgary, który wymalował Yunowi Iron Mana, a także kilka obrazów na hełmach innych skeletonistów i skeletonistek.

Moda jest dość młoda. Skeleton pojawił się na igrzyskach w 2002 roku. Jeszcze dekadę temu sportowcy niczego nie malowali na hełmach, prawdę mówiąc, nikomu to nie przychodziło do głowy, bo hełmy pożyczano z innych sportów: od narciarzy lub spadochroniarzy.

Złoty medalista z Vancouver Kanadyjczyk Jon Montgomery powiedział, że pomysł narodził się mniej więcej osiem latemu w piwnicy pewnego niemieckiego rzemieślnika, który sprzedał technologię znanej formie Uvex i teraz jest również jej głównym dostawcą.

Hełmy do skeletonu są zatem gładkie jak kule do kręgli, wykonane z włókna szklanego, które artyści potrafią zagruntować, pomalować farbami aerozolowymi, potem zaś piaskują i polerują, aż wyglądają jak szkło.

Od tej mody już nikt z odważnych ludzi pędzących na brzuchu z prędkością 125 km/godz. nie ucieknie. W Pjongczangu widzieliśmy zatem czaszki i herby z „Gry o tron", całe królestwo zwierząt: od niedźwiedzia polarnego, niedźwiedzia grizzly, kilku tygrysów i orła białego (amerykańskiego) po scenę rodzajową: królika uciekającego przed lwem, metaforę, jaką kazał sobie wymalować skeletonowy jeździec z Ghany.

Rumunka Maria Marinela Mazilu wybrała stosowne do narodowości kły Drakuli (z tyłu głowy – nietoperza), inni noszą gorejące płomienie, albo, jak Kanadyjka Jane Channell – anatomicznie precyzyjną klatkę piersiową z opalizującym liściem klonu w miejscu serca.

Można,jak inna Kanadyjka Elisabeth Vathje, pójść na całość. Jej dzieło na głowie to wzór flaneli porwanej na strzępy przez poroże łosia, w tej złożonej strukturze pojawia się z nagła tradycyjny liść klonowy.

Wymalował to jej artysta Bourgeault, ten od Iron Mana. Jeden hełm zajmuje mu jakieś 80 godzin, czyli dwa tygodnie pracy. Cena: 1000-1500 dolarów. Artysta twierdzi, że bierze mniej, niż powinien, ale wie, że sportowcy w skeletonie nie zarabiają zbyt wiele, więc z nich nie zdziera. Może po sukcesie koreańskiego Iron Mana ceny dla Azjatów nieco wzrosną.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL