fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pjongczang 2018

Narciarstwo alpejskie: Łatwo dojechać, trudno wygrać

Austriak Matthias Mayer
AFP
W nocy z soboty na niedzielę zjazd mężczyzn. Tytułu z Soczi broni Austriak Matthias Mayer, ale nie on jest faworytem.

Cztery lata temu 27-letni narciarz z Karyntii wywalczył złoto w najbardziej prestiżowej alpejskiej konkurencji, choć wcześniej ani razu nie zwyciężył w Pucharze Świata. Dziś sytuacja jest podobna. W tym sezonie Mayer niczego nie wygrał, ale drugie miejsce w Lake Louise i trzecie w Wengen i Kitzbühel nie pozwalają o nim zapomnieć.

Gdyby patrzeć przez pryzmat ostatnich wyników, faworytem byłby Beat Feuz. Szwajcar prowadzi w klasyfikacji zjazdowej PŚ, wygrał trzy pucharowe imprezy, w tym ostatnią próbę przed Pjongczangiem – w Garmisch-Partenkirchen. Rok temu w Sankt Moritz zdobył mistrzostwo świata. Jego zjazd oglądał wtedy Roger Federer i osobiście gratulował mu złota. Feuz jest wielkim fanem tenisowego mistrza. Obaj znaleźli się na podium plebiscytu na najlepszego sportowca Szwajcarii 2017 roku zorganizowanego przez telewizję SRF. Federer jednak wygrał, Feuz był trzeci, a rozdzielił ich kolarz górski Nino Schurter.

Trasa w Jeongseon Alpine Centre po pierwszych treningach oceniona została przez większość zawodników jako mało skomplikowana – zróżnicowanie terenu jest niewielkie, brakuje stromizn, są tylko cztery pagórki i „trzeba wyduszać szybkość". Chwalą natomiast śnieg. – Jest jak w kinie, przyjemnie się na nim szusuje – powiedział Kanadyjczyk Johan Clarey.

W sumie jednak czołowi zjazdowcy nie są zachwyceni, że tak mało wymagająca jest trasa, na której odbywają się najważniejsze zawody czterolecia.

– Łatwo będzie dojechać do mety, ale trudno wygrać – ocenił warunki w Jeongseon Norweg Aksel Lund Svindal, kolejny kandydat do zwycięstwa.

Nie narzeka za to jego rodak, brązowy medalista z Soczi Kjetil Jansrud. – Mistrz olimpijski powinien sprawdzić się w każdych warunkach – twierdzi. W Korei będzie bronił złota w supergigancie i trzeba pamiętać, że dwa lata temu był najlepszy w próbie przedolimpijskiej.

Początek zjazdu w nocy z soboty na niedzielę o 3.00 czasu polskiego. Europejczycy będą cierpieć, ale dla MKOl ważniejsze były potrzeby Amerykanów, choć nie mają oni teraz żadnego wybitnego alpejczyka. Dla Ameryki ta pora to telewizyjny prime-time.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA