fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pjongczang 2018

Złoci Kanadyjczycy, Francuzi z rekordem świata w tańcach

AFP
Kanadyjczycy Tessa Virtue i Scott Moir zdobyli złoty medal olimpijski w tańcach na lodzie. Srebro przypadło Francuzom Gabrielle Papadakis i Gauillame Cizeronowi, którzy w programie dowolnym ustanowili rekord świata. Brąz dla Amerykanów Mai i Alexa Shibutani. Polacy Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew w udanym debiucie olimpijskim zajęli 14 miejsce.
Kanadyjczycy zapisali się tym samym w historii łyżwiarstwa jako najbardziej utytułowani łyżwiarze figurowi. To już piąty medal olimpijski w ich imponującej karierze. Nikt inny nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem. Po raz pierwszy złoto zdobyli na igrzyskach w Vancouver w 2010 roku. Cztery lata pózniej w Soczi dwukrotnie sięgnęli po srebrny medal (w tańcach i drużynowo). Na igrzyskach w Pjongczang to ich drugie złoto. Przed kilkoma dniami ten najcenniejszy krążek wywalczyli wraz z drużyną.
Sprawa złotego medalu olimpijskiego ważyła się do ostatnich sekund. Jako ostatni w tańcu dowolnym zaprezentowali  się prowadzący w rywalizacji Kanadyjczycy. Chwilę wcześniej Francuzi występujący do „Sonaty Księżycowej” Ludwiga Van Beethovena ustanowili nieprawdopodobny rekord świata 123, 35 pkt za program dowolny. Oba duety pokazały się w finale w kontrastujących programach. Liryczny i subtelny wizerunek Papadakis i Cizerona wyraźnie przeciwstawiał się ekspresji i dramaturgii Virtue i Moira występujących do muzyki z „Moulin Rouge”.
 
Po tańcu krótkim Francuzi mieli niemal dwa punkty straty do Kanadyjczyków, co w tej konkurencji nie jest drobnostką. Problemy z kostiumem sprawiły, że Papadakis swój występ nazwała „najgorszym koszmarem jaki mógł się przytrafić”. Zdjęcia nagiej piersi łyżwiarki stały się głównym tematem medialnym, zaś zawodniczka schodziła z tafli ze łzami w oczach. Ten fatalny zbieg okoliczności wytrącił z rytmu Francuzów. Program dowolny wygrali, ale przewaga jaką mieli Kanadyjczycy po pierwszej części konkurencji wystarczyła im do zwycięstwa. Rywalizacja obu duetów wzniosła tańce na lodzie na niespotykane dotąd wyżyny. Dla młodych Francuzów to dopiero pierwsze igrzyska, dla doświadczonych Kanadyjczyków ostatnie. 

Para od dzieciństwa

Scott Moir swoje pierwsze kroki na lodowisku stawiał już jako dwulatek. Początkowo bardziej fascynował go hokej. Uległ jednak namowom mamy, która jest trenerką łyżwiarstwa figurowego.  Mając dziewięć  lat wraz z siedmioletnią Tessą utworzyli parę taneczną. Wygrali już w swoim debiucie na zawodach, chociaż oboje byli wówczas tak mali, że ledwo można było ich dostrzec zza krawędzi bandy. Wtedy zaczęli marzyć o rzeczach wielkich. Przede wszystkim o igrzyskach olimpijskich. Droga ta nie była jednak usłana różami.
 
W 2006 roku igrzyska gościł Turyn, zaś o tym kto na nie pojedzie decydowały mistrzostwa kraju. Chociaż wystąpili znakomicie, zabrakło dla nich miejsca w olimpijskiej ekipie. Czuli się pokrzywdzeni werdyktem sędziów.  Już dwa lata póżniej na mistrzostwach świata w Goeteborgu zdobyli srebrny medal.  Ich elementem popisowym stało się podnoszenie nazwane „The Goose”, jakie zaprezentowali w tańcu oryginalnym do piosenki „ The Great Gig In The Sky” zespołu Pink Floyd. 

Mistrzowie w Vancouver

Największy sukces przyszedł w 2010 roku na igrzyskach w ich rodzinnym kraju. Jednak pierwsze treningi na lodowisku w Vancouver były bardzo frustrujące. Łyżwiarka ciągle odczuwała skutki kontuzji mięśnia udowego, po której prawdopodobnie zbyt wcześnie powróciła na taflę. Chociaż nigdy nie byli mistrzami świata, presja na złoty medal przed własną publicznością była ogromna.
 
Po tańcach obowiązkowych przegrywali z Rosjanami Oksaną Domniną i Maksymem Szablinem. Dopiero brawurowo odtańczone Flamenco otworzyło im drogę do złotego medalu. Taniec ten prezentowali tak, że można było odnieść wrażenie, iż wykonują go na parkiecie. Hiszpański charakter podkreślały stroje, zwłaszcza krwistoczerwona spódnica łyżwiarki. Zwieńczeniem dzieła był program dowolny do V Symfonii Gustawa Mahlera. Płynność, lekkość i gracja dawały wrażenie baletu na lodzie.
 
Po ukazaniu się ocen sędziowskich owacja publiczności trwała dobrych kilka minut. Nowi mistrzowie olimpijscy zmuszeni byli prosić widownię o wyciszenie emocji, gdyż uniemożliwiało to start kolejnemu duetowi. Ich zwycięstwo było historycznym wydarzeniem w tańcach na lodzie. Po raz pierwszy w tej konkurencji wygrała para spoza Europy.  Virtue i Moire są też najmłodszymi mistrzami olimpijskimi pośród par tanecznych.
 
Na igrzyska olimpijskie w Soczi przyjechali bronić tytułu. Gdyby wygrali, byliby drugim oprócz Oksany Griszczuk i Jewgenija Platowa duetem tanecznym, któremu udała się ta sztuka. Zdobyli srebro przegrywając z amerykańską parą Meryl Davis - Charlie White. 
 W czasie ceremonii wręczania medali oba duety wymieniały radosne uściski i podkreślały, iż wspólne treningi wzajemne je motywowały. Nie szczędzili sobie komplementów. Zarzekali się, że ich relacje są bardzo koleżeńskie a nawet marzą o tym, by na starość rozegrać wspólnie partię hokeja.  Ale już nazajutrz Virtue i Moire oskarżyli rosyjską trenerkę, która prowadziła oba duety o faworyzowanie rywali. „Czasami mieliśmy wrażenie, że nie jest po naszej stronie” - żalili się w mediach (podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Vancouver rosyjska trenerka Marina Zujewa towarzyszyła Kanadyjczykom, w Soczi zdecydowała natomiast dołączyć do ekipy amerykańskiej).
 
Jednak jak twierdzili łyżwiarze dopiero tuż przed igrzyskami dobitnie odczuli, że są spychani są na margines. Trenerka nie była zainteresowana wytężoną pracą nad szlifowaniem ich występów. Jej uwaga skupiała się na doprecyzowaniu programów konkurentów. Tak czy owak olimpijskie złoto miała zapewnione. Zwierzenia Kanadyjczyków wzbudziły jednak kontrowersje. Pytanie dlaczego tak doświadczeni zawodnicy wcześniej nie zauważyli, że dzieje się coś niedobrego a „krokodyle łzy” wylali dopiero po dotkliwej porażce na igrzyskach? Z ich dyplomatycznych odpowiedzi wynika, że nie chcieli wzniecać złych emocji i do końca żywili nadzieję na zrozumienie z trenerką.
 
Po igrzyskach w Soczi ich dalsza kariera stanęła pod znakiem zapytania. Oficjalnie zapowiedzieli jedynie przerwę w startach. W tym czasie poświęcili się występom rewiowym. Uczestniczyli m.in. w prestiżowej „Stars On Ice”, z którą podróżowali po Stanach Zjednoczonych. Podpisali kontrakty reklamowe, występowali w telewizyjnych show i wydali autobiografię. Z myślą o kolejnych igrzyskach powrócili jednak na lodową taflę. Przenieśli się do Montrealu, by pracować pod opieką Marie France- Dubreuil i Patricka Lauzona, tego samego duetu trenerskiego, który pod ich nieobecność wychował nowych mistrzów świata  i ich największych rywali Gabriellę Papadakis i Gauillaume Cizerona. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA