fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pjongczang 2018

Rok na rowerze w drodze do Pjongczangu. By kibicować synowi

YouTube
Wyruszyli z domu pod Zurychem w lutym ubiegłego roku. Para Szwajcarów przejechała 17 tysięcy km przez 20 krajów, by kibicować startującemu na igrzyskach w Pjongczangu synowi.

W lutym ubiegłego roku 55-letni Guido Huwiler i jego żona, 57-letnia Rita Ruttimann (macocha Mischy Gassera) wyjechali ze swojego domu w Olten, 80 km na zachód od Zurychu.

Pokonali 17 tys. km, by po roku i przejechaniu przez 20 państw dotrzeć do Pjongczangu, gdzie ich syn, Mischa Gasser, startował w zawodach narciarstwa freestylowego. Jak mówi jego ojciec, o starcie w igrzyskach olimpijskich marzył od 5. roku życia.

Najtrudniejszym wyzwaniem dla pary Szwajcarów była podróż przez słynną Pamir Highway, inaczej zwaną Traktem Pamirskim. Ta wybudowana w latach 30. ubiegłego wieku droga biegnie przez trzy główne przełęcze Pamiru: Tałdyk, Kyzyłart i Okbajtal.

Duża część trasy biegnie na wysokości powyżej 4 tys. m n.p.m.

Po dotarciu do granicy Chin, Huwilerowi z racji bujnej brody odmówiono wizy. Szwajcarzy musieli zmienić trasę.

Już w Korei Południowej w Phoenix Park w Pjongczangu, gdzie stratował ich syn, Szwajcarzy nocowali na wolnym powietrzu, w temperaturze poniżej zera.

Po zakończeniu kibicowania synowi, para ruszyła w dalszą podróż po Korei Południowej. Planują dojechać do Japonii, skąd wrócą samolotem do Szwajcarii. Tam będą się starać o wizy do Chin, Rosji i Mongolii, by zrealizować plan i przejechać pierwotną trasę podróży.

 

 

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA