fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pjongczang 2018

Igrzyska olimpijskie: Mikaela Shiffrin idzie na całość

Mikaela Shiffrin – cudowne narciarskie dziecko z Ameryki
AFP
Amerykanka ma być na igrzyskach wielką gwiazdą narciarstwa alpejskiego. Może zdobyć medal w każdej konkurencji.

Jak mówi, niczego tak się nie boi jak spełnienia złego snu, że kiedyś obudzi się i nie będzie potrafiła zjeżdżać na nartach. Na razie jednak 22-letnia Mikaela Shiffrin zjeżdża wspaniale, Amerykanie twierdzą, że już jest najlepszą narciarką, jaka kiedykolwiek pojawiła się w USA. Po igrzyskach może będą mogli powiedzieć, że także na świecie.

Shiffrin zdobyła już jeden medal olimpijski – w Soczi wygrała slalom. Została najmłodszą zwyciężczynią tej konkurencji na igrzyskach, miała niewiele ponad 18 lat. W slalomie nadal nikt nie jest jej w stanie zagrozić.

Od 2014 roku dwa razy wywalczyła tytuł mistrzyni świata (wcześniej była nią także w roku 2013), 23 razy wygrała zawody PŚ. Teraz podjęła się nowego, bardziej ambitnego wyzwania. Wzięła się, i to z dobrym skutkiem, do giganta, a od niedawna także do konkurencji szybkościowych. W Korei stawia nie tylko na złoty medal w slalomie. Idzie na całość. Liczy na miejsca na podium we wszystkich konkurencjach, w tym w zjeździe.

W grudniu w Lake Louise Shiffrin wygrała zjazd po raz pierwszy w karierze. – Bieg zjazdowy w Korei Południowej znalazł się na moim radarze właśnie po Lake Louise. Chciałabym poczuć, że to nie był żaden fuks, ale dobry znak – stwierdziła.

Już wcześniej, znana z perfekcyjnych przygotowań, mocno trenowała tę specjalność. – W zjeździe technika nie jest dla mnie problemem, ale jej zastosowanie przy takiej szybkości nigdy nie będzie łatwe – przyznała.

Większy kłopot niż niuanse zjazdu stanowi dla Shiffrin jedna z konkurentek – Lindsey Vonn. 33-letnia mistrzyni olimpijska z Vancouver (2010) przeszła wiele operacji, przez co straciła prawie cały poprzedni sezon, raz za razem również w tej edycji PŚ wypadała z tras, ale formę odzyskała w najlepszym momencie.

Kilka dni przed rozpoczęciem igrzysk wygrała dwukrotnie w Garmisch-Partenkirchen. To było jej 80. i 81. zwycięstwo w zawodach PŚ. Do wyrównania rekordu Szweda Ingemara Stenmarka brakuje jej jeszcze pięciu. Dzięki tym wygranym nabrała wiary w siebie przed startem w Pjongczangu.

W pierwsze w karierze olimpijskie złoto mierzy sześciokrotny zwycięzca generalnej klasyfikacji Pucharu Świata Marcel Hirscher. Austriak wygrał w tym sezonie dziesięć razy w slalomie i gigancie. Mocno naciska go medalista z Soczi, Norweg Henrik Kristoffersen.

W zjeździe – najbardziej oczekiwanej konkurencji – brak faworyta. Najrówniej zjeżdża w tym sezonie Szwajcar Beat Feuz, złoty medalista ostatnich mistrzostw świata w Sankt Moritz.

Konkurencje szybkościowe odbędą się na trasach w otwartym w 2016 roku kurorcie Jeongseon. Zaprojektował je były zjazdowiec, a obecnie także komentator szwajcarskiej telewizji, Bernhard Russi. Architekturą olimpijskich tras zajmuje się od igrzysk w 1988 roku.

W Jeongseon zawodnicy odbyli rekonesans w ubiegłym roku. Chwalili trasę za bezpieczeństwo i dużą liczbę zakrętów. – Brakuje może wielkich skoków, ale jest za to kilka fajnych, nieco mniejszych – oceniał były mistrz świata Kanadyjczyk Erik Guay. Jeongseon ma być na stałe miejscem rozgrywania zawodów PŚ. Celem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) jest otwarcie na nowe rynki.

Slalom i gigant olimpijczycy pojadą w Yongpyong Alpine Centre, działającym od lat 70. W żadnym miejscu gospodarze nie mają problemu ze śniegiem.

Polska reprezentacja olimpijska to troje zawodników. Pewną kwalifikację wywalczyła Maryna Gąsienica-Daniel. W ubiegłym roku na mistrzostwach świata była 23. w superkombinacji.

Do końca nie wiadomo było, czy FIS przyzna Polsce miejsce dla alpejczyków. Ale po rezygnacji ze startu kilku zawodników zwolniły się dwa miejsca. W slalomie wystartuje Michał Jasiczek, a w zjeździe i supergigancie głośno krytykujący Polski Związek Narciarski za brak wsparcia Michał Kłusak. W tym sezonie dwukrotnie zajął 69. miejsce w supergigancie.

W historii występów polskich alpejczyków na igrzyskach najlepszym wynikiem pozostaje piąte miejsce Andrzeja Bachledy juniora w kombinacji w Nagano (1998) oraz szóste jego ojca Andrzeja Bachledy w slalomie w Grenoble (1968) i Małgorzaty Tlałki w tej samej konkurencji w Sarajewie (1984). To rezultaty zdecydowanie poza zasięgiem obecnych reprezentantów.

Konkurencje alpejskie na igrzyskach zaczynają się mocnym akcentem – zjazdem mężczyzn – w niedzielę (początek godz. 3.00).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA