fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka ręczna

Polki potrafiły wydostać się z dołka

Po meczu z Węgrami. Taką radość Polek chcemy dziś zobaczyć jeszcze raz.
PAP
Polki o krok od półfinału mistrzostw świata. 16 grudnia mecz z Rosją. Transmisja w TVP 2 od 17.40.

– Sport jest piękny, prawda? Przecież nie było żadnych przesłanek, że wygramy. Ale serce i wiara... Ona przenosi góry – mówiła po poniedziałkowej wygranej z Węgierkami wzruszona Monika Stachowska. A Anna Wysokińska, bramkarka, jedna z bohaterek meczu, dodała: – Walczyłyśmy jak szalone. Ile dziewczyny zostawiły sił na parkiecie, tylko one wiedzą. Kocham je.

Zawodniczki, które udzielały pomeczowych wywiadów, czyniły to ze łzami w oczach. Tuż po syrenie końcowej padły sobie w ramiona, ze szczęścia roztańczyły się na środku parkietu. Ich entuzjazm był w pełni uzasadniony, plan minimum został osiągnięty, Polki dalej walczą o igrzyska w Rio de Janeiro.

Tej radości raczej trudno było się spodziewać, gdyż w pierwszej fazie turnieju reprezentacja Polski grała przeciętnie. W swojej grupie zajęła trzecie miejsce – za Holandią i Szwecją. Przegrała dwa z pięciu meczów, ale i w tych zwycięskich nie pokazała nadzwyczajnej formy. – Momentami grałyśmy zwykłą „padakę" – przyznawała szczerze Stachowska.

Niewiele przemawiało za naszą reprezentacją w starciu z Węgrami w 1/8 finału. Rywalki to ścisła światowa czołówka. W Danii miały walczyć o medal. Przed poniedziałkowym meczem Polki wygrały z Węgierkami tylko 10 z 77 spotkań. Ostatni raz – 18 lat temu. Duński trener Polek Kim Rasmussen przyznawał: – Nasze szanse nie są zbyt wielkie. Ale to kobieca piłka ręczna, nigdy nie wiesz, co się wydarzy.

No i się wydarzyło – i to w jakim stylu i momencie. Dramatyczne i dość nieoczekiwane zwycięstwo 24:23 oznacza, że Polki są już niemal pewne udziału w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk (będą całkowicie pewne, jeśli zajmą w MŚ przynajmniej siódme miejsce, ósme da awans, tylko jeśli Norweżki nie zostaną mistrzyniami świata), a Rasmussen może być spokojny o posadę. Z kadrą pracuje już ponad pięć lat. – Zwycięstwo nad Węgrami to wielki powód do dumy – stwierdził Duńczyk.

Teraz Polki mają szansę powalczyć o coś ekstra. Jeśli przejdą Rosję, awansują do strefy medalowej i tym samym powtórzą swój najlepszy wynik – dwa lata temu podczas mistrzostw świata w Serbii zajęły czwarte miejsce. Zwiększą też szansę na awans do igrzysk – gra w półfinale przybliżyłaby Polskę do organizacji jednego z trzech turniejów kwalifikacyjnych.

– Myślę, że stać je na wiele. Dziewczyny wiedzą już, jakie to fajne uczucie przywieźć z takiego turnieju sukces, i z Rosjankami nie odpuszczą – mówi „Rz" Weronika Kordowiecka, reprezentantka Polski i zawodniczka wicemistrza Polski Vistalu Gdynia. – Dziewczyny potrafiły się wydostać z dołka, w który wpadły na początku mistrzostw. Z tego należy się cieszyć.

Ćwierćfinałowe przeciwniczki Polek to multimedalistki mistrzostw świata. W XXI wieku czterokrotnie zdobywały złoto (2001, 2005, 2007, 2009). W igrzyskach olimpijskich największy sukces Rosjanek w ostatnich latach to drugie miejsce w Pekinie (2008). W tym roku są również bardzo mocne. Wyróżniają się twardą obroną, grę opierają na wielkiej sile. Wygrały wszystkie sześć dotychczasowych meczów.

Co będzie kluczem do wygranej? – Obrona, w której musimy zagrać jeszcze lepiej niż rywalki. Jeśli nasze bramkarki będą w formie, a blok obronny będzie mocny i skoncentrowany, wszystko może się wydarzyć – dodaje Kordowiecka.

– Udowodniłyśmy już, że warto w nas wierzyć. Obiecuję, że z Rosją też będziemy walczyć do końca – przekonuje przed spotkaniem Aleksandra Zych.

Ćwierćfinały:

17.40 Polska – Rosja (TVP 2, TVP Sport)

20.45 Dania – Rumunia (TVP Sport)

17.45 Holandia – Francja

20.30 Norwegia – Czarnogóra

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA