fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka ręczna

Trener reprezentacji Polski: Na boisku lider kreuje się sam

Patryk Rombel
Patryk Rombel, trener reprezentacji Polski
shutterstock
– Nie będziemy faworytem w żadnym meczu. Przez dwa lata mieliśmy tylko 25 treningów w pełnym składzie – mówi przed mistrzostwami świata Patryk Rombel, trener reprezentacji Polski.

Wygraliście pięć meczów z rzędu. Klasę rywali można kwestionować, ale ostatni raz taką serię mieliśmy w 2011 roku. Co spotkania z Algierią, Rosją i Turcją mówią o pana drużynie?

Zwyciężyliśmy, ale to nie były dobre mecze, wciąż mamy olbrzymie rezerwy. Małymi krokami zmierzamy w dobrym kierunku. Wygrane są oczywiście ważne niezależnie od rywala, bo budują atmosferę.

Te mecze pokazały, że kadrowicze rozumieją plan gry, ale czasem brakuje umiejętności i doświadczenia...

Doświadczenia wciąż będzie nam brakować. Rok temu na mistrzostwach Europy mieliśmy najmłodszy zespół, teraz zapewne będzie podobnie. Wśród zawodników rośnie zrozumienie, pojawiają się automatyzmy. Podczas pracy w klubie osiągnięcie pełnego zrozumienia wymaga nawet roku. Odkąd pracuję z kadrą, mieliśmy 25 treningów w pełnym składzie, przez dwa lata. To tyle co nic.

Tałant Dujszebajew, pracując z kadrą, mówił, że potrzebuje 60–70 treningów, aby zawodnicy zrozumieli jego ideę. Pan ma w głowie konkretną liczbę?

Wiadomo, że chciałbym stu treningów i wówczas zespół wypracowałby automatyzmy, ale takiego komfortu wśród czołowych drużyn nie ma nikt na świecie.

Lubi pan łatkę: „uczeń Dujszebajewa"?

Nie mam z nią problemu. Wiem, że ludzie lubią przypinać innym łatki. Szanuję pracę Dujszebajewa, cały czas mamy kontakt.

Wysyłamy na mistrzostwa świata do Egiptu najmocniejszą kadrę od czterech lat?

Pierwszy raz, odkąd pracuję z reprezentacją, możemy wybierać ze wszystkich zawodników. Podczas wysyłania powołań nie musiałem pomijać nazwisk kontuzjowanych – to duża zmiana, która otwiera nowe opcje. Przecież jeszcze półtora roku temu, kiedy graliśmy mecze eliminacyjne z Izraelem oraz Kosowem, problemy ze zdrowiem miało ośmiu czy dziewięciu zawodników.

Będziemy w którymś meczu faworytem?

Nie. Tunezja w każdym dużym turnieju prezentuje się solidnie i jest drugim zespołem Afryki, Brazylia na ostatnich mistrzostwach świata była dziewiąta, a Hiszpanów nie trzeba nikomu przedstawiać. Na pewno się jednak nie poddamy. Ostatnie mecze sprawiły, że uwierzyliśmy w siebie.

Co jest naszym największym atutem?

Obrona. Gramy w niej na stabilnym poziomie, choć – jak w każdym elemencie – mamy rezerwy. Jeśli do defensywy dołożymy dobrą kontrę i ustabilizujemy naszą formę w ataku, to będzie dobrze.

Każda grupa kreuje liderów. Kto jest szeryfem w pana kadrze?

Na każdy mecz wychodzimy jako kolektyw. To element, który pojawił się w ostatnich spotkaniach, brakowało go wcześniej. Zawodnicy są razem od dłuższego czasu i wszystko zaczyna właściwie funkcjonować, także pod względem mentalnym. Mamy kapitanów oraz radę drużyny, którzy trzymają ten zespół od środka. Lider na boisku kreuje się podczas gry.

Jaki wynik sprawi, że wróci pan z Egiptu uśmiechnięty?

Jeśli wygramy wszystkie mecze. Mówię to oczywiście z przymrużeniem oka. Nie lubię opowiadać o celach, bo uważam, że jeżeli są zbyt wysokie, to nie każdy w nie wierzy, a jeśli zbyt niskie, to w momencie ich realizacji pojawia się problem. Nigdy nie pompuję balonika, staram się tonować nastroje. Na pewno mogę obiecać, że lecimy do Egiptu dobrze przygotowani.

Zaczynając pracę z kadrą, miał pan w domu kilkadziesiąt zeszytów z notatkami. Dużo ich w ciągu ostatnich dwóch lat przybyło?

Cały czas uzupełniam moje archiwa. Dziś zajmują dwie szafki, do tego dochodzi kilkadziesiąt gigabajtów materiałów na dysku twardym, bo część staram się przenosić do komputera. Dzięki notatkom mogę wracać do mojej pracy, sprawdzać ją i rozliczać. To, co tworzę, przekazuję także do szkół mistrzostwa sportowego oraz reprezentacji młodzieżowych. Liczę, że moja praca pomaga także innym.

GRAJĄ POLACY

- Reprezentacja Polski mistrzostwa świata rozpocznie 15 stycznia spotkaniem z Tunezją, 17 stycznia zagra z Hiszpanią, a 19 stycznia z Brazylią. Do dalszych gier z grupy awansują trzy zespoły. Wszystkie mecze o 20.30. Prawdopodobnie nie pokaże ich żadna polska telewizja. Będą dostępne na kanale YouTube.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA