fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka ręczna

Artur Siódmiak: Wstyd na całą Europę

PAP/ Leszek Szymański
O stanie polskiej piłki ręcznej i eliminacjach przyszłorocznych mistrzostw Europy – mówi Artur Siódmiak, były reprezentant Polski.

Nikt nie oczekiwał cudów od piłkarzy ręcznych, ale remisu z Kosowem na wyjeździe i wyszarpanego, minimalnego, zwycięstwa z Izraelem u siebie, chyba nikt nie się nie spodziewał?

Gratuluję awansu do mistrzostw Europy, ale przed tą reprezentacją bardzo dużo pracy. Mieliśmy bardzo łatwą grupę, wyjść z niej, to był obowiązek. Faworytem byli oczywiście Niemcy, ale Kosowo i Izrael to europejska trzecia liga. Jeśli chodzi o potencjał sportowy, to bijemy ich na głową. Tymczasem wcale tego nie pokazaliśmy, graliśmy pod każdym względem fatalnie. Jako byłemu reprezentantowi było mi po prostu wstyd.

Co zawiodło?

Nasi zawodnicy to są fajni ludzie, którzy prezentują dobry poziom sportowy, występują w niezłych klubach, dlatego mecze z Izraelem i Kosowem powinniśmy na luzie wygrać dziesięcioma bramkami. Tymczasem nie działało nic – nie zdobywaliśmy goli z kontry, mieliśmy dziurawą obronę, graliśmy ospale w ataku, popełnialiśmy dużą liczbę błędów. Reprezentanci Kosowa trenują piłkę ręczną amatorsko. Tam nie ma nawet ligi. Dlatego też nie przyjmuję żadnych usprawiedliwień. Remis z Kosowem to jest wstyd na całą Europę, to się nie powinno zdarzyć.

Przeczytaj: Po meczu z Izraelem Polska zagra w ME

Potencjał jest większy, niż pokazały te dwa ostatnie mecze kadry?

Mamy ludzi, których stać na fajną grę oraz spokojne wygrywanie takich spotkań jak z Izraelem czy Kosowem. Nie wiem, co się dzieje w środku tej drużyny, ale to z całą pewnością nie jest jeszcze zespół gotowy do walki w mistrzostwach Europy. Prezentując taki poziom, przegramy tam trzy razy i szybko wrócimy do domu. Do Euro jest jednak na szczęście jeszcze dużo czasu. W tej drużynie jest potencjał, tylko trzeba go wykorzystać, a to zadanie selekcjonera Patryka Rombla. Bycie reprezentantem Polski powinno zobowiązywać. Przynajmniej do walki do upadłego. A ja nawet tego nie widziałem. Jedyny impuls w meczu z Kosowem dał Kamil Krieger, który zrobił trzy najprostsze zwody w piłce ręcznej, po których padły gole. Gdyby z Izraelem w kilku sytuacjach nie wybronił Mateusz Kornecki, to strach pomyśleć, co by się działo.

Skoro Krieger potrafi, to dlaczego reszta nie?

W tej drużynie brakuje lidera, który powie: „Tak nie może być, jesteśmy zbyt dobrzy, żeby nas tak traktowano, żebyśmy się tak męczyli". Ktoś musi w szatni walnąć pięścią w stół. Czasami brakuje umiejętności, ale nie w tym przypadku. Na Izrael i Kosowo nie trzeba było wyrafinowanej taktyki. Na mocniejszych rywali będzie potrzeba znacznie więcej.

Skąd brać liderów?

Skrzydłowy Arek Moryto, mimo młodego wieku, ma zapędy na bycie liderem. Taką rolę mogliby odgrywać Michał Daszek czy Przemek Krajewski. Mogliby wstrząsnąć drużyną. Nie posądzam moich młodszych kolegów, że nie chcieli, ale tych chęci nie było widać. Każdy z nich powinien spojrzeć w lustro. Na miejscu selekcjonera rozpisałbym treningi indywidualne i dużo rozmawiał z trenerami klubowymi. Jeśli ktoś się wyróżnia w lidze, to żeby błyszczał też na mistrzostwach Europy, musi zagrać dwa razy lepiej niż na co dzień. Do tego potrzeba doświadczenia, walki z najlepszymi i ciężkiej pracy nad sobą.

A jak wypada od strony taktycznej pomysł z Daszkiem na środku rozegrania? To wcześniej był skrzydłowy.

Całkiem fajnie. On jest bardzo kreatywnym zawodnikiem, w dodatku leworęcznym, a to rzadkość na pozycji środkowego rozgrywającego. Sprawia to trochę problemów obrońcom. Do tego trzeba dołożyć odpowiednią taktykę. Trzeba jednak mieć też drugiego zawodnika, który będzie mocniej groził rywalom rzutem.

A są jeszcze jacyś młodzi, którzy dają szansę?

Nie chcę się powtarzać, ale wiele lat zostało zmarnowanych. Związek coś zrobił, ale dużo mniej, niż powinien. Od kilku lat zajmuję się pracą z młodzieżą. Czego nam brakuje? Liceów sportowych, które zapewnią dobrą edukację i treningi, bo w tym wieku od sportu odpływa najwięcej dzieci. W tym wieku młody człowiek musi podjąć decyzję, czy idzie w sport, czy na studia. Liceów z piłką ręczną mamy teraz w Polsce trzy.

Polska piłka ręczna poniosła wielką stratę – odszedł Wojciech Nowiński.

To był fantastyczny człowiek, mój trener w kadrze, kochałem jego opowieści. Pracowałem z nim w telewizji, jeździliśmy razem na transmisje, przegadaliśmy o piłce ręcznej niejedną noc. Miał encyklopedyczną wiedzę, znał się na taktyce, technice. Pokazywał mi rzeczy, których sam nie byłem w stanie dostrzec. To bardzo duża strata dla polskiej piłki ręcznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA