fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ekstraklasa: Chuligani zakłócili derby Krakowa

PAP, Stanisław Rozpędzik
Znów ekscesy chuligańskie podczas derbowego meczu w Krakowie.

193. derby Krakowa zakończyły się remisem 1:1 w atmosferze skandalu. Prowadzenie gospodarzom – czyli Wiśle – zapewnił już w trzeciej minucie Petar Brlek pięknym strzałem z dystansu, niemal w okienko bramki Grzegorza Sandomierskiego. Wyrównał w drugiej połowie napastnik Cracovii Karol Piątek. Problem w tym, że wedle wielu komentatorów Piątek już od kilku minut w ciszy szatni powinien rozmyślać nad swoim zbyt krewkim zachowaniem.

W 69. minucie przed polem karnym Wisły doszło do pojedynku między Piątkiem a Maciejem Sadlokiem. Zawodnik gospodarzy odepchnął Piątka, lekko trącając go łokciem w twarz, a ten nie utrzymał nerwów na wodzy i wyprowadził cios. Nie trafił wiślaka w twarz, ale w szyję, jednak agresja była ewidentna. Natychmiast przybiegli piłkarze obu drużyn, wywiązała się szarpanina.

Sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał żółte kartki Sadlokowi i Piątkowi, ale napastnik Cracovii powinien zostać ukarany wykluczeniem. A tak – zaledwie dwie minuty później – wykorzystał błąd Bobana Jovicia i doprowadził do remisu.

Derby Krakowa niestety kojarzą się też z fatalnym zachowaniem kibiców. Do ekscesów doszło i tym razem. Kibice Cracovii najpierw sprawdzali, czy ogrodzenie sektora gości wytrzyma próby staranowania i czy nie ugnie się przed kopniakami. Gorzej jednak, że już po meczu postanowili sprawdzić, czy stadion Wisły można spalić. Podpalone zostały krzesełka, interweniowała straż pożarna. Na murawę wjechał wóz strażacki i z sikawki zaczął polewać trybuny. Do pożaru na szczęście nie doszło.

Zespół Jacka Zielińskiego ostatni mecz w lidze wygrał 15 października, a rywalem była Wisła Płock. Od tamtego czasu zawodnicy Cracovii cztery spotkania zremisowali, dwukrotnie przegrali i po tej fatalnej serii są tuż nad strefą spadkową. Pasy mają zaledwie dwa punkty przewagi nad 15. w tabeli Górnikiem Łęczna i tylko o trzy więcej od ostatniego Ruchu Chorzów. A przecież Cracovia w poprzednim sezonie była jednym z objawień, zajęła czwarte miejsce i awansowała do eliminacji europejskich pucharów.

Drugą porażkę z rzędu zanotował Bruk-Bet Termalica Nieciecza – tym razem jednak pogromcą zespołu Czesława Michniewicza nie okazał się nikt z czołówki, ale broniący się przed spadkiem Górnik Łęczna. Ostatni raz klub z Niecieczy stracił trzy lub więcej goli, a nie strzelił żadnego, w sierpniu tego roku. To był drugi mecz Górnika pod wodzą trenera tymczasowego – zresztą byłego zawodnika zespołu z Łęcznej – Sławomira Nazaruka. Trenerski żółtodziób jeszcze nie przegrał, za tydzień w ostatniej kolejce przed przerwą zimową pojedzie ze swoim zespołem do Warszawy, by zmierzyć się z Legią.

Fenomenalnego gola zdobył w meczu Wisły Płock z Ruchem Chorzów Piotr Wlazło. 27-letni pomocnik przelobował bramkarza strzałem niemal z linii środkowej boiska. Było to trzecie trafienie Wlazły w ekstraklasie, a zarazem trzecie w tym meczu – zacząć od hat tricka to jest osiągnięcie.

Legia grała w niedzielę wieczorem, a rywalem był Piast Gliwice. W Warszawie jednak bardziej niż na to spotkanie czekano przez weekend na dzisiejsze losowanie Ligi Europejskiej. Tuż po 13.00 mistrz Polski pozna rywala, z którym zmierzy się w dwumeczu w lutym. Legia będzie nierozstawiona. Spośród rozstawionych są cypryjski APOEL Nikozja, turecki Osmanlispor i czeska Sparta Praga. Wielu kibiców liczy na wylosowanie Ajaxu Amsterdam i rewanż za porażkę na tym samym etapie LE dwa lata temu. Można też trafić na silnego rywala, który jednocześnie nie będzie atrakcyjny marketingowo (Szachtar Donieck, Besiktas Stambuł, Zenit St. Petersburg). Księgowi z pewnością liczą jednak na przeciwnika atrakcyjnego medialnie – Fiorentinę, Lyon, Romę, Schalke czy Tottenham. To bowiem gwarancja największego zarobku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA