fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Piłkarze nie grają, działacze intrygują

Romuald Szukiełowicz
YouTube
Śląsk ma nowego trenera – strażaka, Romualda Szukiełowicza. Ale pożar we Wrocławiu jest większy niż boisko.

Szukiełowicz zastąpił odesłanego na urlop, a potem zwolnionego Tadeusza Pawłowskiego. W meczu z Lechią drużynę poprowadził Grzegorz Kowalski, którego też już w klubie nie ma.

– Jako trener wracam do Śląska trzeci raz. Za każdym razem sytuacja była bardzo zła. W 1988 roku, kiedy wziąłem drużynę, w której grał m.in. Ryszard Tarasiewicz, też byliśmy ostatni. A mimo to utrzymaliśmy się w lidze.

Śląsk w 19 meczach uciułał tylko 16 punktów i jest ostatni w ekstraklasie. Nie wygrał żadnego z 11 ostatnich spotkań. Piłkarzom rzadko udaje się wymienić trzy celne podania w jednej akcji. Równie dużo co o kryzysie sportowym mówi się o kłopotach z mentalnością graczy. Zawodnicy sprawiają wrażenie, jakby im nie zależało na dobrych wynikach. Szukiełowicz ma to zmienić.

Zamieszanie ze zmianą trenera zaczęło się w połowie zeszłego tygodnia. W środę Śląsk poinformował, że z powodu kłopotów rodzinnych Pawłowskiego udziela mu urlopu, a przy okazji – także wsparcia. Do końca rundy miał go zastępować Grzegorz Kowalski, który wrócił do klubu zaledwie kilkanaście dni wcześniej, z dnia na dzień porzucając pracę w trzecioligowej Ślęzie Wrocław.

Dziś wiadomo, że był to fortel. Właściciele klubu (miasto Wrocław ma 49 proc. akcji Śląska) postanowili wymienić Pawłowskiego na „swojego" kandydata.

Rano do siedziby sekretarza miasta Włodzimierza Patalasa zaproszono Pawła Żelema, prezesa Śląska, który był przeciwny zwolnieniu Pawłowskiego, nawet po serii meczów bez zwycięstwa. Na miejscu oprócz władz miasta byli też członkowie Wrocławskiego Konsorcjum Sportowego (trzy firmy, które mają 51 proc. udziałów w klubie) oraz nowy szkoleniowiec zespołu – Szukiełowicz. Prezesa postawiono w sytuacji bez wyjścia, a kilka godzin później poinformowano o zwolnieniu Pawłowskiego, a także jego nowego asystenta – Kowalskiego. Ten ostatni zdążył poprowadzić Śląsk w przegranym 0:1 meczu z Lechią.

– Nie mówiłem do tej pory na temat odejścia i pozostanę w tym konsekwentny – powiedział „Rz" Pawłowski. – Jestem jeszcze emocjonalnie zaangażowany w całą sprawę, chcę nabrać dystansu – dodał.

– To, co zrobili działacze, źle o nich świadczy, to nie było zachowanie dżentelmeńskie – stwierdził w rozmowie z „Rz" Remigiusz Jezierski, były gracz Śląska, dziś ekspert piłkarski. – Zmiana trenera miała uzasadnienie, ale jej forma była wizerunkowo zła. Widać, że kryzysowa sytuacja, w jakiej znalazł się klub, zaskoczyła właścicieli. Kryzys jest spowodowany przez chaos organizacyjny trwający od dawna. Pierwsza drużyna jakoś funkcjonowała, ale wewnątrz klubu działo się bardzo źle, jakby nikt nim nie kierował.

Szukiełowicz misję ratowania ekstraklasy dla Wrocławia ma kontynuować nie tylko do końca rundy, ale i sezonu. O ile przetrwa ciężką zimę. – To surowy trener, który już postawił piłkarzy do pionu – mówi Jezierski.

Jeśli Śląsk spadnie z ligi, będzie to katastrofa nie tylko sportowa, gdyż miasto jest także właścicielem stadionu (zbudowanego na Euro 2012), na którym grają piłkarze. Obiekt przynosi straty, optymistyczny plan spółki, która nim zarządza, pierwsze zyski zakłada w 2016 roku. Degradacja Śląska (trzy lata temu był mistrzem Polski) mogłaby to uniemożliwić. Już dziś lokalni dziennikarze dowcipkują, że na ostatnim meczu wolnych krzesełek było o tysiąc mniej niż we wcześniejszym – „tylko" 36 tysięcy.

Jeśli Wrocław straci ekstraklasę, na stadionie miejskim będzie można zgasić światło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA