fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

FIFA: To nie jest bajka Disneya

Michel Platini nie wie, czy będzie mógł w sobotę uczestniczyć w losowaniu grup Euro 2016
AFP
Wciąż nie wiadomo, czy Michel Platini może kandydować na prezydenta FIFA. Amerykanie robią porządki w skorumpowanym futbolu. Są kolejne aresztowania.

Działacze FIFA zastanowią się poważnie, zanim znów spędzą noc w pięciogwiazdkowym hotelu Baur au Lac położonym nad brzegiem jeziora w Zurychu. W ubiegły piątek szwajcarska policja na wniosek Amerykańskiego Wydziału Sprawiedliwości drugi raz wkroczyła nad ranem do luksusowych wnętrz i aresztowała funkcjonariuszy FIFA.

Poprzednia akcja w tym samym hotelu miała miejsce w maju – tuż przed wyborami prezydenta FIFA, które wygrał – po raz piąty z rzędu – Sepp Blatter, by zaledwie kilka dni później ogłosić, że z końcem roku ustąpi z funkcji.

Tym razem zatrzymano dwóch wiceprezydentów FIFA, jednocześnie szefów federacji kontynentalnych: kierującego futbolem w Ameryce Południowej (CONMEBOL) Paragwajczyka Juana Ángela Napouta (on już zgodził się na ekstradycję do USA) oraz zwierzchnika piłki nożnej w Ameryce Północnej, Środkowej i Karaibach (CONCACAF) Honduranina Alfredo Hawita.

Pod nadzorem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości znajduje się już nie tylko obecny prezydent CONCACAF, ale i jego dwóch poprzedników: Jack Warner oraz Jeffrey Webb, którzy zostali zatrzymani w maju.

W piątek w szwajcarskim hotelu aresztowano tylko dwóch działaczy, ale podobnie jak poprzednio akcja była zakrojona na znacznie szerszą skalę. W Limie zatrzymano byłego już prezydenta peruwiańskiej federacji piłkarskiej Manuela Burgę, który rządził futbolem w tym kraju przez 12 lat – do 2014 roku. Losy jego ekstradycji do USA wciąż się ważą. Agenci Amerykańskiego Urzędu Celnego i Ochrony Granic weszli nad ranem na statek wycieczkowy Disneya, który cumował na Florydzie, by wyciągnąć z niego sekretarza generalnego gwatemalskiej federacji Hectora Trujillo.

W sumie zostało już zatrzymanych 41 osób. Wszystkie są podejrzewane o przyjmowanie oraz wręczanie łapówek przy organizacji turniejów piłkarskich, w tym mistrzostw kontynentów, oraz przy sprzedawaniu praw marketingowych i telewizyjnych.

FBI na razie zajmuje się głównie Ameryką Południową oraz Środkową, gdzie działania korupcyjne były najbardziej ewidentne, ale nikt nie ma wątpliwości, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Wątpliwe, by inne standardy obowiązywały w konfederacjach afrykańskiej czy azjatyckiej.

Podczas gdy agenci FBI przeszukują nawet statki wycieczkowe w poszukiwaniu działaczy, którzy zawładnęli futbolem, farsa w Ameryce Południowej trwa w najlepsze. Z piątkowymi zatrzymaniami zgrały się wybory nowego szefa argentyńskiej federacji piłkarskiej. Kandydowali Luis Segura oraz Mauricio Tinelli. Uprawnionych do głosowania było 75 elektorów. Tymczasem obaj kandydaci dostali po 38 głosów. By było śmieszniej – albo straszniej – nie zakwestionowano głosowania i nie rozgoniono towarzystwa na cztery wiatry, ale zaproponowano, by panowie rządzili argentyńskim futbolem wspólnie.

Wybory nowego prezydenta FIFA, który będzie musiał wyprowadzić tę organizację z zapaści, już w lutym, a kryzys jest nie tylko moralny. FIFA po raz pierwszy od 2001 roku zanotowała straty, i to niemałe – 67 milionów euro w porównaniu z rokiem 2014. Odpływ gotówki to efekt wycofywania się kolejnych sponsorów zniesmaczonych ujawnianymi faktami. Ze wspierania futbolu zrezygnowały w tym roku linie lotnicze Emirates i producent sprzętu elektronicznego Sony, mające status sponsorów głównych, a także Johnson & Johnson, Castrol oraz Continental.

Do niedawna wydawało się, że człowiekiem, który będzie wyciągał piłkę z bagna, jest Michel Platini. Wspólnie z Blatterem odbywa jednak karę 90-dniowego zakazu jakiejkolwiek działalności w futbolu z powodu podejrzeń o przyjęcie łapówki w wysokości 1,8 mln euro (Platini twierdzi, że była to spóźniona o dziewięć lat zapłata od Blattera za pracę wykonaną dla FIFA). Francuz i jego prawnicy stają na rzęsach, by oczyścić Platiniego przed wyborami, tak by w ogóle mógł kandydować.

Wczoraj szef UEFA spotkał się z prawnikami Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie – ostatniej instancji, do której mógł się jeszcze odwołać, co zrobił zresztą w trybie pilnym. Już wiadomo, że ostateczna decyzja Trybunału przed najbliższym piątkiem nie zapadnie. Prawnicy nawet nie są w 100 procentach pewni, czy dotrzymają i tego terminu. Na razie wydali oświadczenie, że prawdopodobnie wyjaśnią sprawę do 11 grudnia. Następnego dnia odbędzie się w Paryżu losowanie grup Euro 2016, które jako gospodarz powinien poprowadzić Platini, ale dziś nie wiadomo, czy będzie mógł to zrobić.

Jeśli szef UEFA nie udowodni swojej niewinności, będzie mu grozić dożywotnie wykluczenie ze struktur piłkarskich. Co oczywiście oznacza, że straci pozycję szefa Europejskiej Unii Piłkarskiej.

Adwokaci Francuza będą chcieli przekonać Trybunał, że pieniądze, które Platini otrzymał od Blattera, wynikały z ustnej umowy zawartej między oboma dżentelmenami (ostatnio znalazł się też podobno jakiś nieznany wcześniej pisany dokument w tej sprawie).

Ani Platini, ani Blatter nie potrafili do tej pory wytłumaczyć, dlaczego obecny szef UEFA otrzymał zapłatę z takim opóźnieniem. I dlaczego pieniądze wpłynęły na jego konto tuż przed wyborami prezydenta FIFA w 2011 roku, z których dziwnym trafem Platini się wycofał, co otworzyło Blatterowi drogę do czwartej kadencji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA