fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Juskowiak:Zobaczymy prawdziwą twarz Legii

Fotorzepa/Bartosz Jankowski
Rozmowa z Andrzejem Juskowiakiem, byłym zawodnikiem Sportingu Lizbona i reprezentacji Polski, o środowym meczu

"Rzeczpospolita": Legia powalczy ze Sportingiem o awans czy to nasze rozbudzone nadzieje każą nam w to wierzyć?

Andrzej Juskowiak, były zawodnik Sportingu Lizbona i reprezentacji Polski: Już przed pierwszym meczem z Borussią u niektórych widać było zbyt wielkie nadzieje, a rzeczywistość okazała się bolesna. Tak naprawdę nie ma zbyt wielu punktów zaczepienia, jeśli chodzi o Legię. Kilka strzelonych bramek, remis z Realem, ale jednak też bardzo dotkliwe porażki. Takiego meczu jak dziś Legia jeszcze w tej edycji Ligi Mistrzów nie grała: gdy faktycznie jest stawka, gdy rywal nie będzie ofensywnie ustawiony. Do tej pory w ataku Legia grała dobrze, ale przeciwnicy jej na to pozwalali. Teraz kluczowa będzie defensywa. Wystarczy stracić jedną bramkę i sytuacja się bardzo skomplikuje. W tym meczu zobaczymy prawdziwą twarz Legii.

Mistrz Polski ma duże problemy, gdy rywal szybko przechodzi z obrony do ataku, a Sporting to potrafi...

Tak, i w dodatku mogę zapewnić, że Portugalczycy na Legię się nie rzucą. Będą atakować, ale przede wszystkim postarają się kontrolować mecz. W dodatku trener Jorge Jesus, którego nie było na ławce w pierwszym spotkaniu, nie pozwoli im na tak niemrawy start jak w Lizbonie. Legia musi wiedzieć, że przeciwko Sportingowi absolutnie wszyscy powinni brać udział w grze obronnej. Nawet Vadis Odjidja-Ofoe i Miroslav Radović. Owszem, w poprzednich meczach robili oni jakieś ruchy pozorowane w defensywie, ale tak naprawdę skupiali się tylko na ataku.

To właśnie w tym duecie należy upatrywać szans Legii?

Powiedzmy sobie jasno, że to Sporting jest faworytem. W Lizbonie bardzo wszystkim zależy na tym, by wiosną grać w Lidze Europejskiej. Ale jeśli szukać szans Legii, to z pewnością Odjidja i Radović wnoszą optymizm. Obaj ostatnio grają bardzo dobrze, gdy dostają piłkę, w pierwszej kolejności patrzą do przodu i widać też, że podobnie na boisku myślą i lubią ze sobą grać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA