fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Eliminacje EURO 2020: Zadanie wykonane

Sebastian Szymański w meczu ze Słowenią zdobył bramkę i jest coraz ważniejszy dla reprezentacji
PAP, Leszek Szymański
Jerzy Brzęczek miał awansować do finałów przyszłorocznych mistrzostw Europy i odmłodzić zespół. Oba cele osiągnął, za co należą mu się gratulacje.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek po mundialu w Rosji chciał, aby Adam Nawałka kontynuował pracę, ale z nieco zmienionym składem. Selekcjoner czuł jednak, że nie będzie potrafił podziękować tym, którym zawdzięczał ćwierćfinał Euro 2016 i świetne eliminacje do tej imprezy, a także do mundialu 2018.

Nawałka wiedział, że lojalność nie pozwoli mu skreślić Kuby Błaszczykowskiego, Łukasza Piszczka czy Michała Pazdana. To właśnie zadecydowało, że nie pozostał na stanowisku. Taka przynajmniej wersja wydarzeń kolportowana jest w okolicach siedziby PZPN.

Twierdza Glik

Przed zadaniem odmłodzenia zespołu stanął więc Brzęczek. Pewne decyzje podjął za niego los. Piszczek, mimo namów, sam zakończył reprezentacyjną karierę, której wzruszające zwieńczenie kibice mogli oglądać we wtorkowy wieczór na Stadionie Narodowym.

Czytaj także: Brzęczek ma wsparcie

Siostrzeniec trenera i ulubieniec kibiców Jakub Błaszczykowski w ostatnich miesiącach głównie się leczy, w eliminacjach zagrał w zaledwie trzech meczach, za każdym razem wchodząc z ławki. Jeśli będzie zdrowy, to raczej znajdzie się w kadrze na mistrzostwa Europy, ale na wyjściowy skład szanse ma niewielkie.

Sam rozwiązał się też Brzęczkowi problem Kamila Glika. W trakcie mundialu w Rosji stoper Monaco zastanawiał się, czy na pewno da jeszcze radę łączyć obowiązki klubowe z reprezentacyjnymi, i skłaniał się mocno ku temu, by z kadry zrezygnować. Gdy jednak minął kac po nieudanych mistrzostwach, a środkowy obrońca porozmawiał z selekcjonerem, zdecydował, że jeszcze nie czas na zostawienie kadry.

O tym, jak dobrze się stało, że Glik podjął taką decyzję, najlepiej świadczy statystyka bramek straconych w eliminacjach – gdy stoper Monaco przebywał na boisku, reprezentacja nie straciła ani jednego gola. Gdy zabrakło go w Lublanie albo musiał kontuzjowany szybko zejść we wtorek przeciwko Słowenii, polscy bramkarze wyjmowali cztery razy piłkę z siatki.

Na szczęście także Kamil Grosicki wrócił do takiej dyspozycji, że nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje jego przydatności w drużynie, chociaż oczywiście problem zastąpienia 31-letniego dynamicznego zawodnika wkrótce selekcjonera reprezentacji Polski dopadnie.

Po mundialu najpilniejsze było obsadzenie środka pola obok Grzegorza Krychowiaka, a także prawego skrzydła.

Ulubieniec ludu

Brzęczek musiał chwilę poczekać na młodzież, gdyż reprezentacja do lat 21 prowadzona przez Czesława Michniewicza najpierw rywalizowała w eliminacjach do młodzieżowego Euro, a następnie – latem tego roku – w samym turnieju. Proces wprowadzania młodych zaczął się więc dopiero jesienią.

Gdyby Euro zaczynało się dziś, to 21-letni Krystian Bielik byłby poważnym kandydatem do gry w podstawowym składzie. Piłkarz, który wychowywał się w Lechu Poznań, debiutował w seniorach w Legii Warszawa, przeszedł do Arsenalu Londyn, a dziś jest zawodnikiem Derby County. To jedno z objawień drugiej części eliminacji. Debiutował jako zmiennik w Lublanie, by już w kolejnym meczu zagrać w pierwszym składzie.

Brzęczek wciąż szuka i eksperymentuje, a na ulubieńca ludu wyrasta 27-letni Jacek Góralski, waleczny pomocnik bułgarskiego Łudogorca Razgrad, który był już drugoplanową (ale ważną) postacią u Nawałki, wyszedł na boisko w pierwszej jedenastce na mecz z Kolumbią podczas mundialu.

Dziś pewniakiem na prawym skrzydle jest inny piłkarz z młodzieżówki Michniewicza – 20-letni Sebastian Szymański. W Legii częściej był próbowany w środku pomocy, po transferze do Dinama Moskwa wywalczył sobie jednak miejsce w zespole na flance i tak też korzysta z niego selekcjoner. Szymański – obok Szymona Żurkowskiego, który niestety przepadł po przeprowadzce do Włoch (dwa występy w Serie A, łącznie 10 minut) – był powołany do szerokiej kadry przed mundialem 2018, ale ostatecznie nie zdołał się przebić do 23-osobowego składu wyjeżdżającego do Rosji.

Robert i młodzi

Na lewej i prawej obronie Brzęczek postawił na swoich wybrańców – 24-letniego Arkadiusza Recę i rok starszego Tomasza Kędziorę.

Jeśli do tego dodamy 23-letniego Jana Bednarka, a także powoływanego regularnie 22-letniego Dawida Kownackiego i trzeciego bramkarza Radosława Majeckiego (20 lat), to wyłania się obraz odmłodzonej drużyny.

Ale to wszystko nie zmienia faktu, że i tak największa odpowiedzialność spoczywa na barkach 31-letniego Roberta Lewandowskiego. I na szczęście na razie selekcjoner nie musi myśleć, jak poradzić sobie bez niego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA