fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Najlepszy rok w XXI wieku

Podstawą dobrej postawy reprezentacji było odnalezienie przez Nawałkę klucza do Lewandowskiego
Fotorzepa/Piotr Nowak
Rok 2015 minął pod znakiem Roberta Lewandowskiego, postępu w kreowaniu gry i cichego bohatera w osobie Kamila Grosickiego.

Reprezentacja zakończyła rok z zaledwie jedną porażką w dziewięciu rozegranych spotkaniach. Zawodnicy Adama Nawałki przegrali tylko z mistrzami świata – Niemcami – w meczu we Frankfurcie. Strzelili 29 goli – co daje średnią trzech bramek na mecz. Statystyki nie tylko są imponujące, ale też sprawiają, że kibice czekają na Euro 2016 z wypiekami na twarzy, a wiara, że tym razem nasza drużyna nie ograniczy się do samego udziału w turnieju, tylko powalczy o coś więcej, jest wielka.

Przed Euro 2012 pisano, że na mistrzostwa wysyłamy najlepszy zespół, jaki mieliśmy w XXI wieku. Niestety, okazało się, że dobrzy piłkarze to połowa sukcesu. Franciszek Smuda nie był odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Przez całą jego kadencję dało się słyszeć błagalne modły – by „trójka z Dortmundu" zaczęła grać w kadrze równie dobrze jak w klubie. Misja zakończyła się fiaskiem – doszły błędy w przygotowaniu fizycznym, efektem było, że podczas turnieju reprezentanci wyglądali po godzinie gry, jakby odcięto im prąd.

Największym osiągnięciem Nawałki jest doprowadzenie do wynalezienia na nowo dla reprezentacji Roberta Lewandowskiego. Napastnik Bayernu Monachium strzelił w kadrze w tym roku 11 goli – a wystąpił w siedmiu meczach (średnia 1,5). Oczywiście Lewandowski osiągnął życiową formę, a jesień w jego wykonaniu zachwyciła wszystkich kibiców i ekspertów w Europie. Uważany jest w tej chwili za najlepszego napastnika na Starym Kontynencie, a powtarzane informacje o zainteresowaniu Realu czy Manchesteru United nie są wyssanymi z palca plotkami.

Co jednak z tego, skoro ani Smuda, ani jego następca Waldemar Fornalik nie potrafili sprawić, by Lewandowski siał postrach także wtedy, gdy wkłada biało-czerwoną koszulkę z godłem. Napastnik Bayernu zadebiutował w reprezentacji w 2008 roku u Leo Beenhakkera. Do tej pory najwięcej goli w kadrze zdobył w 2010 roku, gdy zaliczył sześć trafień w 13 meczach. U Nawałki został kapitanem, a dodatkowa odpowiedzialność podziałała na niego znakomicie, drużyna została zbudowana wokół niego, a selekcjoner przyznawał, że wraz ze sztabem bardzo uważnie analizował mecze Bayernu, by zorientować się, w jakich sytuacjach Lewandowski lubi dostać podanie, kiedy jest najskuteczniejszy. Smuda i Fornalik ograniczali się do tłumaczenia, że Lewandowski nigdy nie będzie równie skuteczny w reprezentacji, jak w klubie, ponieważ w kadrze otaczają go gorsi partnerzy, Nawałka postanowił znaleźć rozwiązanie.

Cieszy, że ta drużyna robi postępy. Progres to zresztą jedno z ulubionych słów Nawałki. Selekcjoner po każdym meczu dziękuje piłkarzom, ale zawsze dodaje, że mają rezerwy i może być lepiej. W tym roku oprócz eksplozji Lewandowskiego obserwowaliśmy, jak zespół Nawałki uczył się czegoś więcej niż tylko przeszkadzania i wyprowadzania kontrataków.

Widać też, że Nawałka coraz bardziej atakowi pozycyjnemu i umiejętności kontrolowania gry przez swoich piłkarzy ufa. Grzegorz Krychowiak już nie jest tylko zawodnikiem od rozbijania akcji rywali, w Sevilli zrobił gigantyczny postęp, jeśli chodzi o rozgrywanie i kreowanie. Ale selekcjoner coraz częściej zaczyna obok niego wystawiać środkowych pomocników, którzy także wiedzą, co zrobić z piłką przy nodze.

Punktem kulminacyjnym zmiany, jaka zaszła w zespole, był mecz z Islandią. Selekcjoner zdecydował, że w parze z Krychowiakiem wystąpi Piotr Zieliński. Zawodnik, który jeszcze do niedawna występował jako ofensywny pomocnik, tuż za napastnikiem, i który nie jest piłkarzem stworzonym do przerywania akcji rywali.

Cichym bohaterem tej drużyny w ostatnich 12 miesiącach został Kamil Grosicki. Skrzydłowy Rennes jest trzecim strzelcem reprezentacji (za Lewandowskim i Arkadiuszem Milikiem) – w 2015 roku zdobył cztery bramki. Zbigniew Boniek w kuluarowych rozmowach wskazuje właśnie na Grosickiego jako tego, od którego wiele będzie zależeć na Euro. I ma o tyle rację, że Lewandowskim oraz Milikiem troskliwie zajmą się obrońcy przeciwników. Grosicki do niedawna był zawodnikiem, jak to sam ujmował, „od atmosfery". Tymczasem jego wpływ na drużynę zaczyna być nie do przecenienia.

Wyzwaniem, jakie stoi przed selekcjonerem, jest obsadzenie drugiego skrzydła. Jakub Błaszczykowski jest jedynym zawodnikiem tej kadry, który wydaje się być na fali opadającej. Jeśli Bartosz Kapustka będzie czynił równie imponujące postępy jak w tym roku, to w czerwcu może się nagle okazać, że nastolatek stanowi realną alternatywę dla nękanego kontuzjami byłego już kapitana reprezentacji.

Oczywiście drużyna Nawałki ma też mankamenty. Wciąż zbyt często niepokojąco wygląda defensywa. Tylko dwa razy w tym roku drużyna rozegrała mecz bez straconej bramki (0:0 z Grecją oraz 4:0 z Gruzją). Wciąż zbyt często zdarzają się jej przestoje – jak chociażby w spotkaniu ze Szkocją (2:2) na wyjeździe. W przeciwieństwie jednak do Euro 2012 tym razem mamy nie tylko piłkarzy, ale wydaje się, że także odpowiednią osobę na stanowisku dowódczym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA