fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Polska-Włochy: Wszyscy byli do zmiany

AFP
Robert Lewandowski, spytany przez reportera TVP Jacka Kurowskiego o taktykę na mecz z Włochami, długo milczał.

Jakaś na pewno była. Może oparta na nadziejach, że skoro miesiąc wcześniej zremisowaliśmy z silniejszymi Włochami w Gdańsku 0:0, nie przegraliśmy pięciu meczów z rzędu, zwyciężyliśmy czterokrotnie i w ciągu 450 minut straciliśmy tylko dwie bramki, to damy sobie radę i tym razem.

Tak się wydawało, bo październikowe spotkania kadry wlały w serca kibiców sporo optymizmu. Piłkarze wspominali, że atmosfera jest dobra, debiutanci, z których kilku zastąpi pewnie niebawem baronów kadry, mogli mówić o pomyślnych występach. Przyszłość rysowała się w jasnych kolorach.

Czy występ w Reggio nell'Emilia jest więc szokiem? W jakimś sensie tak. Ale powinien być mniejszym, kiedy weźmie się pod uwagę kilka faktów.

Nie można zarzucić Jerzemu Brzęczkowi, że wybiera zawodników według własnego widzimisię. Ci, których powołuje, są najlepszymi piłkarzami w Polsce. Ktoś spoza obecnej kadry być może mógłby się w niej znaleźć, ale tylko jako zastępca, a nie nowa siła, mogąca zmienić radykalnie grę na lepsze.

Brzęczek postawił na zawodników z klubów włoskich, licząc zapewne na to, że znają oni tamtejszy styl gry i łatwiej im będzie stawić czoła przeciwnikom. Trudno z tym dyskutować, bo Polacy z Serie A są rzeczywiście najlepsi na swoich pozycjach w kadrze. Można tylko zastanawiać się, czy na lewej obronie powinien grać Arkadiusz Reca, a nie Maciej Rybus. Ale Reca nie był najsłabszym polskim zawodnikiem, a Bartosz Bereszyński dzięki temu wrócił na swoją pozycję na prawej obronie. Dziennikarze się o to dopominali, sam zawodnik też wspominał, że lepiej czuje się po prawej stronie boiska.

Mimo to rozegrał słaby mecz i zdobył się na rozsądną refleksję, że „po pierwszej połowie wszyscy byli do zmiany". Miał rację, bo nie chodzi tylko o postawę poszczególnych piłkarzy. Czasami coś się może komuś nie udać, ale to jest gra zespołowa, w której naprawia się błędy partnerów. Tylko jak to zrobić, kiedy każdy popełnia błędy? Zmienić, ale na kogo?

Jakub Moder jest wielkim talentem, ale jeszcze nie w pełni ukształtowanym piłkarzem, który weźmie sprawy w swoje ręce, kiedy drużynie nie idzie. W Lechu już tak, ale jeszcze nie w reprezentacji.

Sebastian Szymański waży tyle, że wiatr go przewraca, w dodatku gra tylko jedną nogą. Kamil Jóźwiak tym razem też odbił się od ściany. A to są najlepsi polscy piłkarze na swoich pozycjach.

Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik nie grają w klubach i to widać. Robert Lewandowski gra w Bayernie na innym poziomie i kiedy w reprezentacji nie dostaje dobrych podań, to się denerwuje. A jak o tym powie głośno lub zastanowi się nad odpowiedzią na pytanie dziennikarza, rodzi to plotki o konflikcie i zmianie selekcjonera.

A na jakiego?

Przeciwko nam zagrała praktycznie druga reprezentacja Włoch i wypadła lepiej niż ta silniejsza w Gdańsku, nie mając w dodatku na ławce pierwszego trenera.

Cudów nie ma, to jest kwestia szkoły, kultury gry, a nie selekcjonera. I oby tego samego nie trzeba było pisać w środę po meczu z Holandią.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA