fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Polska – Islandia: Nauka dominacji

Islandia ma 325 tysięcy mieszkańców, ale jej reprezentacja w rankingu FIFA wyprzedza Polskę
PAP/Bartłomiej Zborowski
Nasz dzisiejszy rywal szturmem bierze Europę.

Mecze towarzyskie w napiętym do granic możliwości piłkarskim kalendarzu powoli przestają mieć rację bytu. Tak naprawdę to ich ostatnie tchnienie – od 2018 roku sparingi zastąpi Liga Narodów UEFA. Wszystkie 54 zespoły, podzielone na dywizje według rankingu, będą rywalizować o nowy tytuł, całkowicie niezależny od mistrzostw Europy. Wszystko po to, by telewizje miały kolejny produkt. Póki jednak tak się nie stanie, mecze towarzyskie będą jeszcze funkcjonować, a trenerzy selekcjonerzy będą stawać przed zadaniem zmobilizowania swoich zawodników, by walczyli na serio w meczach pozbawionych stawki.

Lekkie rozluźnienie

W reprezentacji Polski da się wyczuć, że presja po awansie już zeszła z piłkarzy, a mecz z Islandią – mimo wygłaszanych patetycznym tonem zapowiedzi o poważnym traktowaniu – nie wywołuje przyspieszenia tętna i kłopotów z zaśnięciem. Michał Pazdan przyznał zresztą, że w kadrze panuje „lekkie rozluźnienie", by zaraz jednak dodać, że w meczu z Islandią walka będzie się toczyć na serio, „jak w eliminacjach".

Drużyna Islandii jest przedstawicielem najmniejszego narodu, jaki kiedykolwiek awansował na mistrzostwa Europy. Wyspa ma zaledwie nieco ponad 325 tysięcy mieszkańców – to sześć razy mniej, niż liczy ludność Warszawy. To będzie debiut tego kraju na wielkim turnieju. Ale o krok od awansu jego piłkarze byli już przy okazji eliminacji do poprzednich mistrzostw świata. Zawodnicy prowadzeni od 2010 roku przez Szweda Larsa Lagerbaecka wyjazd do Brazylii zaprzepaścili dopiero w barażach z Chorwacją.

Obecna drużyna jest wynikiem świetnej pracy Lagerbae- cka, a także wielkiej reformy, jaką islandzka federacja zaczęła w 2000 roku. W skrócie polegała ona na wybudowaniu pełnowymiarowych ocieplanych hal ze sztucznymi boiskami, co może brzmieć niepoważnie, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że na Islandii przez sześć miesięcy w roku średnia temperatura spada poniżej zera, zaczynamy rozumieć wagę problemu. Sukces to także efekt szkolenia trenerów. W tej chwili na Islandii wszelkie zajęcia piłkarskie – nawet z dziećmi – mogą prowadzić tylko szkoleniowcy z najwyższym certyfikatem UEFA.

Wszyscy są opłacani przez związek piłkarski. Nie ma, jak chociażby w Polsce, trenerów, którzy, by związać koniec z końcem, muszą się imać licznych zajęć dodatkowych, ponieważ ze szkolenia młodzieży i dzieci nie byliby w stanie wyżyć.

Pierwszym efektem stał się awans reprezentacji Islandii do lat 21 na młodzieżowe mistrzostwa Europy w 2011 roku. Dziś aż 18 zawodników z tamtej drużyny (z 23-osobowej kadry) ma za sobą przynajmniej jeden mecz w dorosłej reprezentacji. A kilku z nich stanowi o jej sile, z kolegą ze Swansea Łukasza Fabiańskiego, najlepszym strzelcem reprezentacji w zakończonych eliminacjach, Gylfim Sigurdssonem na czele.

Nas oczywiście jednak bardziej niż rewolucja pod kołem polarnym interesować będzie obserwowanie dalszego postępu zespołu Nawałki. Bo że progres jest, nie trzeba nikogo przekonywać.

Eliminacje zaczynaliśmy jako drużyna mało kreatywna, która potrafi się dobrze bronić i wyprowadzać kontrataki. Atak pozycyjny, kontrolowanie meczu to były palące problemy tej drużyny. Tymczasem widać było, jak z każdym kolejnym meczem pod wodzą Nawałki to się zmienia.

Polska przypadłość

Pierwsze pół godziny, a może nawet 35 minut, meczu ze Szkocją w Glasgow to był prawdziwy pokaz ze strony ekipy Nawałki. Już dawno biało-czerwoni aż tak nie zdominowali spotkania z solidną ekipą, aż tak nie narzucili swoich warunków, aż tak swobodnie nie czuli się w ataku pozycyjnym.

Problem, że po półgodzinie jakby ktoś wyciągnął wtyczkę. Zwracał nawet na to uwagę prezes PZPN Zbigniew Boniek w niedawnym wywiadzie dla „Rz", mówiąc: – To był naprawdę fantastyczny futbol, ale trwał zdecydowanie za krótko. To taka nasza polska przypadłość. Polakom niezbyt często udaje się utrzymać ten sam nastrój przez cały dzień. Tak samo jest w piłce. Niestety, zbyt często gramy zrywami.

I właśnie nad tym, by zrywów było mniej, a zbitka słów „atak" i „pozycyjny" nie wywoływała ataku paniki w piłkarzach i kibicach, pracować będzie w dużej mierze reprezentacja. Ważne jednak, że sami zawodnicy zauważają, jaki postęp zrobili w tym elemencie gry pod okiem Nawałki. – Grając prostą piłkę, tworzymy mniej okazji niż wtedy, gdy rozgrywamy od tyłu. Większość dobrych sytuacji stwarzamy, gdy nie boimy się grać ładnie. Czasem zbyt łatwo pozbywamy się piłki, wybijamy ją, nawet gdy mamy dobry wynik. Gramy bardziej asekuracyjnie, na utrzymanie rezultatu – mówi Arkadiusz Milik.

Dziś więc zadaniem reprezentacji Polski będzie zdominowanie największej sensacji ostatnich lat w europejskiej piłce.

Szlagiery w Europie

Dziś wieczorem nie zabraknie ciekawych meczów z udziałem finalistów Euro. Broniąca tytułu Hiszpania spotka się z Anglią (20.45). Nowi liderzy rankingu FIFA Belgowie zagrają z Włochami (20.45, Polsat Sport News), a gospodarze Euro 2016 Francuzi zmierzą się z Niemcami (21.00, Polsat Sport Extra).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA