fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ligi zagraniczne: Nie ma mocnych na Liverpool i Juventus

Wojciech Szczęsny został uznany za jednego z ojców zwycięstwa nad Milanem
PAP/EPA
Nie ma mocnych na Liverpool i Juventus. Pierwsi wygrali z Manchesterem City, drudzy z Milanem. Bayern rozbił Borussię Dortmund. Show Lewandowskiego.

Liverpool i Juventus to jedyne niepokonane drużyny w ligach wielkiej piątki. – W Europie jest niewiele zespołów, które mogą przyjechać na Anfield i zagrać tak jak my dzisiaj – opowiadał z podniesioną głową trener Manchesteru City Pep Guardiola.

Ale do domu wracał przybity, wściekły na sędziów, którzy jego zdaniem wypaczyli wynik meczu (3:1 dla Liverpoolu), a w dalszej perspektywie być może losy rywalizacji o tytuł. Pretensje miał zwłaszcza za niepodyktowanie dwóch rzutów karnych po zagraniach ręką Trenta Alexandra-Arnolda: przed bramką na 0:1 i przy stanie 1:3.

Cristiano wychodzi

Manchester City w pierwszym kwadransie przyjął dwa mocne ciosy (gole Fabinho i Mohameda Salaha), po których zachwiał się na nogach. I choć do końca nie rzucił ręcznika, dając kibicom świetne widowisko, zrobić krzywdy gospodarzom nie potrafił. Można się zastanawiać, czy inne decyzje arbitrów by coś zmieniły. Fakty są jednak takie, że Liverpool jest w tym momencie nie do zatrzymania, wychodzi z każdych opresji, a dziewięć punktów przewagi nad City pozwala mu wierzyć, że ten sezon będzie miał wreszcie szczęśliwy finał.

We Włoszech takiej przewagi lidera nad resztą stawki nie ma. Juventus wyprzedza Inter o zaledwie punkt, ale jakoś ciężko oprzeć się wrażeniu, że na zmianę na tronie przyjdzie jeszcze poczekać. Nawet gdy gra bardzo źle – tak jak z Milanem (1:0) – sprzyja mu szczęście.

W niedzielę męki przeżywał m.in. Cristaino Ronaldo i już w 55. minucie Maurizio Sarri zdjął go z boiska. Portugalczyk rzucił pod nosem kilka przekleństw i poszedł od razu do szatni. Ze stadionu wyjechał przed końcem meczu. Nie widział bramki swojego zmiennika, Paulo Dybali.

– Od miesiąca Cristiano ma mały problem z kolanem. Na treningu narzekał, że boli go więzadło. Martwiłbym się, gdyby nie był zirytowany zmianą – próbował tonować nastroje Sarri.

– Zachowałbym się tak samo – bronił kolegę Wojciech Szczęsny, uznany za jednego z ojców zwycięstwa nad Milanem. Polak kilka razy ratował drużynę, ale – jak sam twierdzi – trudność sprawiło mu tylko uderzenie Lucasa Paquety.

Kto wie, czy najlepszej sytuacji na pokonanie Szczęsnego nie zmarnował Krzysztof Piątek. Z kilku metrów strzelił głową obok bramki. – Gdzie się podział prawdziwy „Pistolero" – pytają włoskie gazety.

Napastnik Milanu, zawdzięczający swój przydomek charakterystycznej cieszynce (palce układane w kształt rewolweru), zastrzegł ją właśnie w polskim urzędzie patentowym. Okazji do jej prezentowania nie ma jednak w tym sezonie zbyt wiele. Jego dorobek w Serie A to zaledwie trzy trafienia (w tym dwa z rzutów karnych). Może naładuje rewolwery na zgrupowaniu kadry?

Krychowiak w szpitalu

Były obawy, że w ostatnich meczach eliminacji Euro 2020 z Izraelem i Słowenią reprezentacji nie pomoże Grzegorz Krychowiak. Pomocnik Lokomotiwu Moskwa w weekend strzelił już szóstego gola w lidze rosyjskiej i znalazł się w jedenastce kolejki. Meczu z Krasnodarem (1:1) jednak nie dokończył. Po zderzeniu z rywalem doznał wstrząśnienia mózgu i w przerwie został zabrany do szpitala.

Po badaniach okazało się, że może dołączyć do kolegów z kadry. Krychowiak potwierdził, że w środę pojawi się na zgrupowaniu. Przez najbliższe dni ma odpoczywać i ćwiczyć indywidualnie, a decyzja o jego występie przeciw Izraelowi zapadnie po przylocie do Jerozolimy.

W zgrupowaniu weźmie udział też Maciej Rybus. Na rozgrzewce przed spotkaniem z Krasnodarem doznał urazu mięśniowego, ale jest szansa, że wystąpi przynajmniej w jednym meczu reprezentacji.

W obydwu zagra Robert Lewandowski. Zdaniem „Kickera" zapowiadaną operację pachwiny przejdzie tuż przed zimową przerwą rozpoczynającą się w Bundeslidze kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia.

Polak chce być w pełni gotowy na rundę rewanżową. Po sobotnim szlagierze z Borussią (4:0) ma już 16 bramek, jest pierwszym piłkarzem Bundesligi, który trafiał w 11 kolejkach z rzędu. Według Karla-Heinza Rummenigge może być również pierwszym, który rozprawi się z rekordem Gerda Muellera (40 goli w sezonie 1971/1972).

– Wydawało się, że ten rekord będzie wieczny, ale czuję, że Robert sam wierzy w to, że można go pobić – przekonuje szef Bayernu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA