fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Borussia: jak zatrzymać ojca Roberta

AFP
W środę Robert Lewandowski obwieścił światu, że po raz drugi zostanie ojcem. W sobotę spróbuje poprowadzić Bayern do zwycięstwa nad Borussią Dortmund.

Wygrana z Olympiakosem Pireus i awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów uspokoiły nieco nastroje w Monachium, ale dopiero triumf w hicie Bundesligi może wyraźnie poprawić nerwową atmosferę.

Wydawałoby się, że trenowanie Bayernu to wymarzona posada. Wystarczy zadbać o dobre relacje z piłkarzami, a bawarski walec rozjedzie wszystko. Tyle że budowa autorytetu w szatni okazuje się dla niektórych zadaniem ponad siły, o czym przekonał się boleśnie Niko Kovac.

Liczba kandydatów do zastąpienia Chorwata z każdym dniem się kurczy. Odmówił Thomas Tuchel, rozmów nie podjął Ralf Rangnick, a Erik ten Hag, który pracował już w Monachium jako trener rezerw, wolał kontynuować swoją misję w Ajaksie.

Dziennik „Bild" napisał, że w weekend rozpoczną się negocjacje z Arsene'em Wengerem, klub potwierdził, że Francuz wyraził zainteresowanie posadą, jednak uprzejmie mu podziękowano. Do wzięcia są Jose Mourinho i Massimiliano Allegri, ale niewykluczone, że po ewentualnym zwycięstwie nad Dortmundem dłużej na stanowisku pozostanie Hansi Flick.

Trener-strażak przekonuje, że nie zawraca sobie tym głowy. – To, co zdarzy się po sobocie, w ogóle mnie nie obchodzi. Mam jak najlepiej przygotować zespół do tego meczu – podkreśla.

Borussia nie wygrała w Monachium ligowego spotkania od pięciu lat, a po ostatnich wizytach (1:5, 1:4, 0:6, 0:5) musiała leczyć kaca. – Ten bilans to jakiś horror – przyznaje dyrektor BVB Michael Zorc. – Zamiast mówić tyle o taktyce, musimy wyjść na boisko i pokazać męski futbol.

Kluczem będzie powstrzymanie Lewandowskiego. W czterech wspomnianych meczach przeciw swojej byłej drużynie polski as strzelił dziewięć goli. W tym sezonie nie trafił do bramki tylko w dwóch spotkaniach (Pucharze i Superpucharze Niemiec).

Borussia i Bayern tracą dziś odpowiednio trzy i cztery punkty do lidera z Moenchengladbach, dlatego zwycięstwo w sobotnim szlagierze będzie miało duże znaczenie.

Liverpool w ubiegłym sezonie przegrał tylko jeden mecz, a i tak tytułu nie zdobył. Porażka z Manchesterem City kosztowała słono. Od tamtej pory zespół Juergena Kloppa nie przegrał ani razu, dziś ma już sześć punktów przewagi nad City, z którym zmierzy się w niedzielne popołudnie. – Liverpool to jedyny rywal, który może nas skrzywdzić – twierdzi najlepszy strzelec mistrzów Anglii Sergio Aguero.

Przed nim i jego kolegami zadanie bardzo trudne: z Anfield nikt nie wywiózł kompletu punktów od kwietnia 2017 roku.

> Bayern – Borussia, sobota, 18.30, Eleven Sports 1

> Liverpool – Manchester City, niedziela, 17.30, Canal+ Sport, Canal+ 4K ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA