fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Arkadiusz Milik odzyskał pewność siebie

AFP
Pierwsze dwa gole polskiego napastnika dla Napoli w tym sezonie. Robert Lewandowski w drodze po kolejne rekordy. El Clasico przełożone na grudzień.

Na taki wieczór w Serie A Milik czekał ponad pół roku. Tyle czasu minęło, odkąd po raz ostatni trafił do bramki. W sobotę cieszył się dwukrotnie, Napoli pokonało Hellas 2:0, kibice żegnali go brawami.

– Na początku sezonu nie byłem w dobrej formie, ale teraz jestem bardzo głodny goli i gry – przekonuje polski napastnik. Wciąż nie przedłużył kontraktu z klubem, ale podkreśla, że czuje się w Neapolu szczęśliwy. Jeśli dalej będzie tak skuteczny, negocjacje w sprawie umowy powinny przyspieszyć.

Trener Carlo Ancelotti nie ma wątpliwości, że Milikowi pomogła się odblokować bramka w meczu z Macedonią Północną, pieczętująca awans Polaków na Euro 2020. – To ona zmieniła jego nastawienie w głowie. Arek odzyskuje pewność siebie – uważa trener Napoli.

Ancelotti wierzy w Milika, a nowy trener Milanu Stefano Pioli wciąż pokłada nadzieję w Krzysztofie Piątku. W ubiegłym sezonie Polak został trzecim strzelcem ligi (wyprzedził nawet Cristiano Ronaldo), w obecnym zdobył tylko dwie bramki – obie z rzutów karnych.

– Zaprosiłem go na rozmowę i powiedziałem mu prosto w oczy, że naprawdę w niego wierzę – opowiada Pioli. Czy tej wiary starczyło, by postawić na Piątka w spotkaniu z Lecce, dowiedzieliśmy się już po zamknięciu tego wydania gazety.

Od Roberta Lewandowskiego zaczyna się w Bayernie ustalanie składu. Aż strach pomyśleć, gdzie byliby dziś mistrzowie Niemiec, gdyby doznał kontuzji i zabrakło go na boisku.

Polak strzelał w każdej z ośmiu kolejek Bundesligi, wyrównał tym samym rekord należący do Pierre'a-Emericka Aubameyanga. Sobotni gol w spotkaniu z Augsburgiem był już 12. Wróciła dyskusja, czy będzie w stanie poprawić nieosiągalny dla nikogo od prawie pół wieku wynik Gerda Muellera (40 bramek w sezonie).

Lewandowski wspina się też w niemieckiej klasyfikacji wszech czasów. 214. trafienie pozwoliło mu wyprzedzić Manfreda Burgsmuellera, przed nim jest już tylko trójka: Jupp Heynckes (220), Klaus Fischer (268) i niedościgniony Mueller (365).

Bayern tylko zremisował w Augsburgu (2:2), stracił gole w pierwszej minucie i w doliczonym czasie. To bramkom Lewandowskiego zawdzięcza, że wciąż jest trzeci w tabeli. Prowadzi Borussia Moenchengladbach, mimo porażki ze swoją imienniczką z Dortmundu (0:1).

W Hiszpanii więcej niż o ostatniej kolejce mówi się o meczu, który w najbliższym czasie rozegrany nie zostanie. Chodzi o zaplanowane na sobotę El Clasico.

Od kilku dni na ulicach Barcelony i innych katalońskich miast trwają demonstracje związane ze skazaniem dziewięciu separatystów na kary więzienia za organizację w 2017 roku nieuznawanego przez Madryt referendum w sprawie niepodległości regionu.

Pokojowy marsz przerodził się w starcia z policją. Ze względów bezpieczeństwa władze ligi rozważały przeniesienie meczu na Santiago Bernabeu, ale na takie rozwiązanie zgody nie wyraziły kluby.

Ustaliły więc nową datę (18 grudnia), ale proponowany termin nie spodobał się szefom ligi, gdyż w tym czasie ruszają rozgrywki o Puchar Króla. Poza tym to środek tygodnia. Wszystko wskazuje więc na to, że spotkanie odbędzie się w sobotę 7 grudnia, a zaplanowane na ten weekend mecze Barcelony z Mallorcą i Realu z Espanyolem zostaną przełożone.

Po porażce na Majorce (0:1) Real stracił na rzecz Barcelony (3:0 z Eibar) pozycję lidera w Hiszpanii.

– Nie powiem, że się martwię, bo nie lubię tego słowa. Zaskoczyli nas, zdobywając bramkę, ale potem się cofnęli, a my nie umieliśmy znaleźć na nich sposobu – nie ukrywa trener Królewskich Zinedine Zidane.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA