fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Czas na sukces w dobrym stylu

Jeśli Polska jutro nie wygra, Jerzy Brzęczek może mieć problem
shutterstock
Plan na dzisiejszy mecz z Łotwą w Rydze i niedzielny z Macedonią w Warszawie – komplet punktów i być może awans na Euro.

14 meczów bez zwycięstwa – ostatnie w czerwcu 2018, 1:0 z Estonią w sparingu – sześć porażek z rzędu. W tym roku reprezentacja Łotwy przegrywała, ilekroć wychodziła na boisko. W ostatnich trzech spotkaniach Łotysze stracili 13 goli, nie strzelili żadnego. W całych eliminacjach stracili 21 bramek, a jedyną zdobytą zawdzięczają samobójczemu trafieniu obrońcy Macedonii Północnej. Jeśli drużyna Jerzego Brzęczka dziś nie wygra, oznaczać to może prawdziwe trzęsienie ziemi. Biało-czerwoni są murowanym faworytem.

Kadrowicze od początku zgrupowania powtarzają, że mają dwa zadania na najbliższe mecze – dziś z Łotwą na wyjeździe i w niedzielę na Stadionie Narodowym w Warszawie z Macedonią Północną. Po pierwsze, oba wygrać, zdobyć komplet sześciu punktów i przy dobrych wiatrach wywalczyć już w niedzielę awans. Po drugie, dać kibicom radość i zagrać „w dobrym stylu".

Podczas tego wyjątkowo krótkiego zgrupowania słowa te powtarzali wszyscy piłkarze, którzy mieli kontakt z mediami. Kapitan Robert Lewandowski na poniedziałkowej konferencji prasowej, a dzień później Kamil Grosicki i Bartosz Bereszyński oraz Kamil Glik już w Rydze. Widać, że drużyna dużo o tym rozmawia, widać, że tego wymaga od zawodników selekcjoner Brzęczek.

Mało kto się czepia sposobu gry, gdy pada wiele goli. By tak się jednak stało, potrzebne są sytuacje bramkowe, a to właśnie ze stwarzaniem okazji reprezentacja miała ostatnio największe kłopoty. W meczach ze Słowenią i Austrią Robert Lewandowski nie oddał ani jednego celnego strzału.

Próbował zaledwie cztery razy. Tymczasem w meczu Ligi Mistrzów z Tottenhamem oddał sześć strzałów na bramkę Hugo Llorisa, a w przegranym 1:2 w weekend spotkaniu z Hoffenheim pięć razy uderzał na bramkę rywali.

Zmartwienie Brzęczka w tym, by Lewandowski został jak najlepiej obsłużony przez kolegów w nadchodzących spotkaniach. Na razie kapitan Bayernu zdobył tylko dwie bramki w 10 meczach pod wodzą nowego selekcjonera. Adam Nawałka grę reprezentacji całkowicie podporządkował temu, by gole zdobywał Lewandowski.

Gdy zdecydował się na ustawienie z dwoma napastnikami i u boku kapitana zaczął występować Arkadiusz Milik, który odciągał od piłkarza Bayernu obrońców, maszyna do strzelania goli pod nazwą Robert Lewandowski została uruchomiona (37 goli w 40 meczach u Nawałki)

Milik nie jest jednak już tym piłkarzem, którym był przed dwiema poważnymi kontuzjami. Jak bardzo by się nie zarzekał, że nie ma żadnego urazu psychicznego, to fakty nie potwierdzają jego słów. W tym sezonie w Napoli jest rezerwowym, do czego oczywiście przyczyniła się drobna kontuzja w okresie przygotowawczym.

Od czasu gdy Polak się wyleczył, Napoli rozegrało sześć meczów, Milik wystąpił w trzech z nich. Nie zdobył żadnej bramki, niemiłosiernie pudłował w spotkaniu z Genk w Lidze Mistrzów.

Jeszcze gorzej wygląda obecnie sytuacja Krzysztofa Piątka, który – wydawało się – został partnerem Lewandowskiego za kadencji Brzęczka. Napastnik Milanu przechodzi jednak poważny kryzys – objawienie poprzedniego sezonu, człowiek, który był na ustach całej Europy, w tym sezonie zdobył zaledwie jednego gola, i to z rzutu karnego. Być może nie służyła mu zmiana ustawienia Milanu pod wodzą Marco Giampaolo i odzyska skuteczność, gdy zacznie pracować z nowym szkoleniowcem Stefano Piolim. Obecnie jednak Piątkowi daleko do odpowiedniej dyspozycji, by zagrać u boku Lewandowskiego.

Zdaje się, że Brzęczkowi pozostaje więc liczyć ponownie na Piotra Zielińskiego, chociaż ten uparcie twierdzi, że jego miejsce na boisku jest głębiej w środku pola, a nie za plecami napastnika. Selekcjoner flirtuje jednak z pomysłem, by skopiować rozwiązanie, które tak świetnie się sprawdza w Lokomotiwie Moskwa w tym sezonie i w środku pomocy, a nie jako defensywnego pomocnika, wystawić Grzegorza Krychowiaka.

Łotysze z pewnością cofną się bardzo głęboko, a zawodnicy Brzęczka muszą się uzbroić w cierpliwość i będą musieli szukać swoich szans w ataku pozycyjnym. Nie jest to sposób gry, który im odpowiada. Tym ważniejsze będzie zachowanie chłodnych głów.

Dziś Austria podejmuje u siebie Izrael, a w niedzielę jedzie do Lublany na spotkanie ze Słowenią. Najgroźniejsi rywale odbiorą sobie punkty i jeśli podopieczni Brzęczka zrobią swoje, już ta niedziela może być nasza.

Mecz Łotwa – Polska (20.45) pokażą TVP 1, TVP Sport i Polsat Sport.

grupa G

Mecze rozegrane

• Austria – Polska 0:1 (gol – Piątek); Macedonia Północna – Łotwa 3:1; Izrael – Słowenia 1:1; Izrael – Austria 4:2, Polska – Łotwa 2:0 (Lewandowski, Glik); Słowenia – Macedonia Płn. 1:1; Austria – Słowenia 1:0; Macedonia Płn. – Polska 0:1 (Piątek); Łotwa – Izrael 0:3; Macedonia Płn. – Austria 1:4; Łotwa – Słowenia 0:5; Polska – Izrael 4:0 (Piątek, Lewandowski, Grosicki, Kądzior); Izrael – Macedonia Płn. 1:1; Austria – Łotwa 6:0; Słowenia – Polska 2:0; Łotwa – Macedonia Płn. 0:2; Polska – Austria 0:0; Słowenia – Izrael 3:2

Tabela

Polska 6 13 8-2

Słowenia 6 11 12-5

Austria 6 10 13-6

Macedonia Płn. 6 8 8-8

Izrael 6 8 11-11

Łotwa 6 0 1-21

• Dziś grają: Łotwa – Polska, Austria – Izrael, Macedonia Płn. – Słowenia;

• W niedzielę grają: Polska – Macedonia Płn., Słowenia – Austria;

• 15 listopada: Izrael – Łotwa;

• 16 listopada: Izrael – Polska, Słowenia – Łotwa, Austria – Macedonia Płn.;

• 19 listopada: Polska – Słowenia, Macedonia Płn. – Izrael, Łotwa – Austria,

Do finałów Euro 2020 bezpośrednio awansują dwa czołowe zespoły z grupy

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA