fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Roman Abramowicz zatęsknił za sukcesami

Wikimedia Commons, Attribution-ShareAlike 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0), Vespa125125CFC
Nie Paris Saint-Germain, nie Manchester City, tylko Chelsea jest na razie królem letniego polowania. Sprowadziła już sześciu zawodników, pobiła swój transferowy rekord.

Kupować piłkarzy można jeszcze przez miesiąc, ale w Londynie spieszą się, bo Premier League startuje już w ten weekend. Chelsea chce rzucić wyzwanie Liverpoolowi oraz Manchesterowi City i zdobyć pierwszy tytuł od 2017 roku. Na Stamford Bridge działają więc z rozmachem. Wydali już około 230 mln funtów.

Ponad połowę tej kwoty kosztowały młode gwiazdy niemieckiego futbolu. To inwestycja w przyszłość, która ma sporą szansę się zwrócić. 24-letni Timo Werner w Lipsku stał się jednym z najlepszych strzelców Bundesligi, w minionym roku ustąpił w klasyfikacji tylko Robertowi Lewandowskiemu.

Trzy lata młodszy Kai Havertz uznawany jest za największy niemiecki talent. Przez dwa sezony w Leverkusen uzbierał 46 bramek i 31 asyst. Gdyby nie pandemia, Bayer pewnie by go nie puścił. Kwota, jaką zgodziła się zapłacić Chelsea (mówi się nawet o 90 mln), to finansowy zastrzyk, który pozwoli zredukować straty spowodowane przez koronawirusa.

W Londynie zaciskać pasa nie muszą. Przed rokiem tylko na sprzedaży Edena Hazarda do Realu zarobili ponad 100 mln, sami transferów dokonywać nie mogli (FIFA nałożyła zakaz za nieprawidłowości przy sprowadzaniu nieletnich piłkarzy), więc teraz na zakupy ruszyli ze zdwojoną siłą. Klub Romana Abramowicza był synonimem rozpusty, zanim arabscy szejkowie zaczęli pompować petrodolary w Manchesterze i Paryżu. Szastał pieniędzmi, ale nigdy nie wydał na jednego zawodnika więcej niż 100 mln. Havertz to najdroższy transfer Chelsea.

Starał się o niego Bayern, ale to londyńczycy wykazali się największą determinacją. Decydująca miała być rozmowa piłkarza z Frankiem Lampardem. – Uwielbiałem go oglądać. Jestem przekonany, że wiele się od niego nauczę – mówi pomocnik, który razem z Wernerem (53 mln) i kupionym z Ajaxu Hakimem Ziyechem (38 mln) ma stworzyć budzący strach ofensywny tercet. A trzeba pamiętać, że w Chelsea są nadal Christian Pulisić i Callum Hudson-Odoi.

Lampard wie jednak, że imponujący atak nie zagwarantuje trofeów, jeśli będą dziury w defensywie. Doświadczonego i niechcianego w PSG Thiago Silvę przyjął z pocałowaniem ręki. Za darmo przyszedł też Malang Sarr (z Nicei), a 50 mln przeznaczono na innego obrońcę Bena Chilwella (z Leicester). Chelsea wydała już więcej niż jakikolwiek klub Premier League w jednym oknie transferowym (dotychczasowy rekord – 227,5 mln – należał do Manchesteru City). I wciąż nie powiedziała ostatniego słowa. Trwają poszukiwania bramkarza, bo Kepa Arrizabalaga, choć kosztował krocie, nie spełnia oczekiwań.

– Rozwiązanie tego problemu będzie kluczem do sukcesu – uważa były obrońca Chelsea Frank Leboeuf. – Tak było w PSG. Gdy przyszedł Keylor Navas, widoczna była poprawa w grze całej defensywy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA