fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Cenią Zielińskiego

Piotr Zieliński (w środku, na treningu w Amsterdamie) jako jedyny obok Roberta Lewandowskiego jest na liście życzeń trenera Holendrów
PAP
Po dziesięciu miesiącach przerwy reprezentacja Polski wraca dziś do gry. W Amsterdamie spotka się z Holandią w ramach Ligi Narodów.

Stawką będzie pierwsze polskie zwycięstwo w turnieju, powołanym do życia jeszcze przez poprzednie władze Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA). W 2018 r., w premierowej edycji, Polacy zremisowali na wyjeździe z Włochami (1:1) i Portugalią (1:1), ale w Chorzowie ponieśli dwie porażki (0:1 i 2:3) i gdyby nie reforma rozgrywek, dziś nie mierzyliby się z Holendrami, lecz z Czechami, Rosjanami czy Austriakami.

Spotkanie w Amsterdamie to początek maratonu, jaki czeka kadrę w kilkunastu najbliższych miesiącach. Po Lidze Narodów przyjdzie pora na eliminacje mundialu w Katarze (od marca do listopada) oraz przełożone mistrzostwa Europy (na przełomie czerwca i lipca).

Szansa dla Milika

Po przedłużeniu umowy Jerzy Brzęczek zyskał czas na spokojną pracę i dalsze budowanie drużyny. Ale już na początku tej intensywnej drogi musi mierzyć się z problemami. Kontuzje wykluczyły z gry Damiana Kądziora i Arkadiusza Recę, Przemysław Frankowski i Adam Buksa nie otrzymali od swoich amerykańskich pracodawców zgody na podróż do Europy, opóźnił się przylot Jacka Góralskiego z Kazachstanu. Z drobnymi urazami zmagali się Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński, a Arkadiusz Milik złapał przeziębienie. Cała trójka powinna być jednak gotowa do gry.

Milik ma zastąpić Roberta Lewandowskiego, który po wyczerpującym sezonie, zakończonym triumfem Bayernu w Lidze Mistrzów, dostał wolne. Historia pokazuje, że nie jest to zadanie łatwe. Bez Lewandowskiego reprezentacja wygrywa tylko jeden na osiem meczów.

Ostatni raz bez kapitana musiała sobie radzić w listopadzie 2018 r., w wyjazdowym spotkaniu Ligi Narodów z Portugalią (1:1). Wówczas zastąpił go właśnie Milik i strzelił z rzutu karnego wyrównującego gola. W kwalifikacjach Euro zagrał jednak tylko niecałe 90 minut, trafił raz, a finisz eliminacji spędził na leczeniu kontuzji.

Na zgrupowanie przyjechał niepewny swojej przyszłości. Nie przedłużył kontraktu z Napoli, marzył o transferze do Juventusu, ale zmiana trenera pokrzyżowała plany. Andrea Pirlo woli podobno Edina Dzeko.

Przez dwa lata Amsterdam był drugim domem Milika, w Ajaxie odbudował formę po nieudanym pobycie w Bundeslidze. To tam zanotował najlepszy sezon pod względem liczb (21 bramek i osiem asyst).

Dobry mecz w kadrze przydałby się również drugiemu z napastników – Krzysztofowi Piątkowi. Przeprowadzka do Mediolanu odbiła mu się czkawką, w Berlinie też spisuje się poniżej oczekiwań i coraz głośniej mówi się o możliwym powrocie do Włoch.

Kadrowicze zdają sobie sprawę, że to ostatni moment na zmianę klubu i poprawienie swoich notowań w walce o wyjazd na Euro. Kilku z nich już znalazło nowych pracodawców. Włochy to wciąż najmodniejszy kierunek. Kamil Glik przeszedł z Monaco do beniaminka z Benevento, Karol Linetty zamienił Sampdorię na Torino, a Michał Karbownik – zdaniem „Super Expressu" – pobije wkrótce rekord Ekstraklasy, dołączając do Napoli. Inny zawodnik czekający na pierwszy występ w reprezentacji Paweł Bochniewicz był już w Italii, a teraz szykuje się do transferu do Heerenveen.

Rywal osłabiony

Brzęczek powołał jeszcze dwóch innych debiutantów (Sebastiana Walukiewicza z Cagliari i Jakuba Modera z Lecha) i nie wyklucza, że któryś z nich otrzyma szansę. Ale bardziej prawdopodobne jest, że spotkanie z Holandią rozpocznie najsilniejsza jedenastka. Z Wojciechem Szczęsnym w bramce, z pełniącym pod nieobecność Lewandowskiego obowiązki kapitana Kamilem Glikiem i Janem Bednarkiem na środku obrony oraz Tomaszem Kędziorą i Bartoszem Bereszyńskim na bokach defensywy, z Grzegorzem Krychowiakiem, Mateuszem Klichem i Piotrem Zielińskim w środku pola, z Sebastianem Szymańskim i Kamilem Grosickim na skrzydłach oraz Milikiem w ataku.

Grający w Rosji Krychowiak i Szymański oraz występujący na Ukrainie Kędziora sezon już rozpoczęli, reszta jest w trakcie przygotowań, Glik od pół roku nie rozegrał meczu, bo liga francuska po pandemicznej przerwie nie wznowiła rywalizacji. Podobnie jak holenderska Eredivisie.

Trzon reprezentacji Oranje stanowią jednak zawodnicy grający w Anglii, we Włoszech i Hiszpanii. Najsilniejsza formacja naszych przeciwników – obrona – ucierpiała po tym, jak do kontuzjowanego Matthijsa de Ligta dołączył Stefan de Vrij, a Denzel Dumfries pojechał do rodzącej żony. Trener Dwight Lodeweges, tymczasowy następca Ronalda Koemana, nie traci jednak humoru. Na pytanie, którego z polskich piłkarzy chciałby mieć w zespole, odpowiedział: wszystkich, po czym porozumiewawczo mrugnął okiem. Po chwili, już z pełną powagą, odpowiedział, że wybrałby Lewandowskiego i Zielińskiego.

Holendrzy przystępują do piątkowego meczu w roli faworyta. Z 15 dotychczasowych spotkań wygraliśmy zaledwie trzy, ostatnie w 1979 r. Może szczęście przyniosą nam nowe koszulki, nawiązujące tradycją do lat 70. i 80., gdy reprezentacja odnosiła największe sukcesy.

Zostają w Amsterdamie

Po meczu z Holandią kadra Brzęczka pozostanie w Amsterdamie, tam przejdzie w sobotę kolejne testy na koronawirusa, a dzień później uda się na spotkanie z Bośnią i Hercegowiną (poniedziałek, Zenica).

Pierwsze badania na Covid-19 wszyscy zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego przeszli pomyślnie. Zasady UEFA zakładają, że mecz może zostać przełożony dopiero, gdy jednej z drużyn pozostanie mniej niż 13 zdrowych piłkarzy. Wolnych terminów w napiętym kalendarzu jest jednak jak na lekarstwo, więc w razie nieszczęścia o wyniku może decydować walkower lub losowanie. Trzeba jednak mieć nadzieję, że takie rozwiązanie żadnej z drużyn nie dotknie.

Transmisja meczu Holandia–Polska o 20.45 w TVP 1, TVP Sport

i Polsacie Sport

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA